Ciężko ranna sowa
Stowarzyszenie „Pomagam Bocianom” Ośrodek Rehabilitacji kolejny raz udowadnia, że pomoc dzikim zwierzętom nie zna granic gatunkowych. Choć na co dzień ośrodek pod Żychlinem zajmuje się przede wszystkim ochroną bociana białego, regularnie niesie wsparcie także innym potrzebującym zwierzętom. Wczoraj do ośrodka trafił kolejny ranny pacjent, sowa uszatka zwyczajna.
Jak poinformował ośrodek w mediach społecznościowych, ptak został znaleziony na chodniku w Łowiczu. Osoby, które próbowały mu pomóc, bezskutecznie szukały wsparcia w innych miejscach.
- Osoby, które próbowały mu pomóc, szukały ratunku w innych miejscach — niestety, z informacji które otrzymaliśmy, jedna z przychodni w Łowiczu odmówiła przyjęcia. - informuje Pan Artur Paul ze stowarzyszenia.
Takie przypadki zdarzają się często, a do ośrodka niedaleko Żychlinia trafiają zwierzęta z całej Polski, ponieważ wymagają spacjalistycznej opieki.
Sowa była ofiarą kolizji z linią energetyczną. Świadczyły o tym jej rozległe rany, m.in. wyraźnie spalone pióra, otwarte złamanie lewego skrzydła oraz silny stres i ogólne osłabienie organizmu.
Po przyjęciu do ośrodka ptakowi natychmiast podano niezbędne leki oraz kroplówkę. Konieczne było również wykonanie badania RTG, które miało pomóc w ocenie dalszych rokowań.
Niestety, jak przekazuje Artur Paul, prowadzący stowarzyszenie „Pomagam Bocianom”, stan sowy okazał się bardzo poważny.
- Na chwilę obecną wiemy, że doszło do wieloodłamowego złamania, które nie nadaje się do złożenia. Podjęliśmy decyzję, że amputujemy na wysokości kości łokciowej skrzydło. - informuje Artur Paul.
Jeśli sowa przeżyje operację, zostanie w ośrodku na stałe.
Przypadek ten jest kolejnym dowodem na to, jak bardzo dzikie zwierzęta potrzebują szybkiej, specjalistycznej pomocy oraz jak ważną rolę pełnią takie miejsca jak ośrodek pod Żychlinem.
Komentarze (0)