Kolumbijczyk sprawcą napaści: co mu grozi? Prokuratura wyjaśnia
Zdarzenie z 28 lutego wielokrotnie opisywały na swoich łamach lokalne i ogólnopolskie media. Zmierzająca do pracy 49-letnia kobieta została napadnięta i bestialsko pobita w centrum Kutna przez nieznajomego, którym okazał się 28-letni Kolumbijczyk.
Poszkodowana, z poważnymi obrażeniami, w tym złamanym nosem i ręką, trafiła do szpitala. W wyniku działań służb, napastnik został zatrzymany przez kutnowską policję, po czym usłyszał prokuratorskie zarzuty i decyzją sądu został osadzony w areszcie.
W rozmowie z KCI rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Paweł Jasiak, wyjaśnia, że dotychczasowe ustalenia wskazują, że zatrzymany Kolumbijczyk uczestniczył w walkach na froncie ukraińskim.
- W tym przypadku biegli muszą ustalić, czy wybuch agresji podejrzanego miał związek z przeżyciami, których doświadczył na wojnie - tłumaczy nam rzecznik prokuratury - Na ten moment nie ustalono jeszcze, czy w momencie popełnienia przestępstwa mężczyzna był pod wpływem środków odurzających - dodaje Paweł Jasiak.
Jak słyszymy, Kolumbijczyk nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Za popełnione przestępstwa grozi mu do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Władze miasta komentują
Po kilku dniach do tematu odniósł się prezydent Mariusz Sikora.
- W związku z brutalnym atakiem, do którego doszło na terenie naszego miasta, chcę przede wszystkim wyrazić głębokie współczucie dla poszkodowanej mieszkanki i życzyć jej szybkiego powrotu do zdrowia. Dziękuję Panu Komendantowi oraz funkcjonariuszom Policji za szybkie i skuteczne działania, które doprowadziły do ustalenia i zatrzymania sprawcy, m.in. dzięki analizie nagrań z miejskiego monitoringu - komentuje dla KCI gospodarz miasta.
Włodarz podkreśla, że każdy akt przemocy jest nie do zaakceptowania i musi spotkać się ze zdecydowaną reakcją państwa.
- W takich sytuacjach kluczowe jest działanie organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, które prowadzą postępowanie i wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia .
W sieci zawrzało. Mieszkańcy pytają o bezpieczeństwo na ulicach
Sprawa bestialskiego pobicia szybko przestała oscylować jedynie wokół dramatu jednostki. Jak można się było tego spodziewać, stała się probierzem stosunku mieszkańców do polityki migracyjnej.
W świadomości Kutnian zakorzeniły się głośne incydenty z udziałem obcokrajowców, a tych w ubiegłych latach na terenie naszego miasta nie brakowało. Głównymi "bohaterami" tych zajść byli w większości Gruzini. Kolumbijczycy wsławiali się za to jazdą autem bez uprawnień, na podwójnym gazie lub zakończoną kolizją.
Kwestia konkretnej narodowości wydaje się być jednak w tym przypadku drugorzędna. W mediach społecznościowych mieszkańcy pomstują na działania władz, nie szczędząc słów krytyki pod adresem urzędu miasta, "otwartego na swobodny napływ imigrantów".
- Rozumiem emocje i obawy mieszkańców spowodowane tak przykrym incydentem. Zapewniam jednak, że bezpieczeństwo w mieście pozostaje jednym z najważniejszych zadań samorządu - komentuje w rozmowie z KCI prezydent Sikora.
Temat podchwycili także politycy. W piątek rano (6 marca) w sercu Kutna zjawili się działacze Konfederacji, grzmiąc na temat pogłebiających się w Polsce problemów migracyjnych. Konferencję relacjonowaliśmy na naszych łamach w tym miejscu - KLIK.
Czy miasto może ograniczyć napływ cudzoziemców? Samorząd: „nie mamy takich narzędzi”
Choć wielu mieszkańców oczekuje od kutnowskich włodarzy stanowczych reakcji, w kontekście przyjmowania imigrantów Miasto nie ma nic do powiedzenia.
- Samorządy w Polsce nie mają możliwości zabraniania komukolwiek osiedlania się lub podejmowania pracy w konkretnym miejscu. Kutno jest miastem otwartym dla każdego. Jesteśmy otwarci na migrantów zarobkowych, którzy przyjeżdżają do naszego miasta za pracą, ale mamy nadzieję, że zachowania nieakceptowalne będą eliminowane przez dodatkowe patrole policji - tłumaczy urząd miasta.
Słowa te nie są bynajmniej próbą kutnowskiego ratusza zmycia z siebie odpowiedzialności. W myśl obowiązujących przepisów, Miasto nie ma realnego wpływu na to, czy cudzoziemiec spoza Unii Europejskiej może zamieszkać lub podjąć pracę w Kutnie. Decyzje w tych sprawach podejmują głównie organy państwowe, przede wszystkim wojewoda i administracja centralna.
Jak to wygląda w praktyce? Pracodawca, czyli w tym przypadku firma z Kutna, składa wniosek o zezwolenie na pracę dla cudzoziemca, a decyzję wydaje wojewoda łódzki.
Legalny pobyt (karta pobytu, pobyt czasowy, stały) również wydaje wojewoda poprzez wydział do spraw cudzoziemców w urzędzie wojewódzkim. Pewną rolę odgrywa jeszcze Powiatowy Urząd Pracy w Kutnie, który rejestruje oświadczenia o powierzeniu pracy cudzoziemcowi.
Rola Miasta jest w tym przypadku znikoma i ogranicza się do prowadzienia meldunków, organizacji spotkań integracyjnych, doraźnego reagowania na lokalne problemy, głównie poprzez współpracę z policją. Samorząd nie ma jednak narzędzia prawnego, które pozwalałoby powiedzieć: „nie chcemy u nas Gruzinów i Kolumbijczyków”.
Mariusz Sikora wylicza, że w zakresie poprawy bezpieczeństwa urząd miasta rokrocznie podpisuje z Komendą Powiatową Policji porozumienie o uruchomieniu dodatkowych pieszych patroli, które monitorują miejsca szczególnie zagrożone.
- Ponadto, jestem w stałym kontakcie z Komendantem Powiatowym kutnowskiej policji, gdzie na bieżąco wymieniamy informacje dotyczące stanu bezpieczeństwa na terenie miasta, jak również działań prewencyjnych - tłumaczy gospodarz miasta.
Skąd w Kutnie tylu Gruzinów i Kolumbijczyków? Decydują rynek pracy i przepisy
Odpowiedź na to pytanie wymaga poruszenia kilku wątków. Po pierwsze: sporo zmieniło się po wybuchu wojny w Ukrainie.
Wielu ukraińskich mężczyzn wróciło walczyć, a część kobiet wyjechała dalej do Niemiec lub Skandynawii, gdzie płace są wyższe niż w naszym kraju. Ponadto niektórzy Ukraińcy zaczęli awansować zawodowo, zwalniając miejsca w prostych pracach magazynowych czy produkcyjnych.
Duże firmy logistyczne i produkcyjne zaczęły więc korzystać z międzynarodowych agencji pracy, ściągając pracowników spoza Europy.
- W związku z tym, że część obywateli Ukrainy, głównie mężczyźni, opuścili Polskę, faktycznie w to miejsce wchodzą obywatele Gruzji. Ten ciężar zatrudnienia rejestrowanego przez nas przeniósł się na obywateli Gruzji - tłumaczyła dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy, Małgorzata Czerwińska, podczas sesji rady miasta w 2023 roku.
Już wtedy, pytana o szacowaną licznę Gruzinów pracujących aktualnie na terenie naszego powiatu, odrzekła, że jest ich ok. 1 300. Bazując na oficjalnych danych ZUS, oznaczało to, że obywatele Gruzji pracujący w Kutnie stanowili wówczas ponad połowę wszystkich Gruzinów zatrudnionych w całym województwie łódzkim.
Ale odpływ siły roboczej z Ukrainy to nie jedyny powód wzrostu liczby cudzoziemców z Gruzji. Kluczowy wydaje się bowiem wyjątkowo uprzywilejowany status migracyjny.. Od 2017 roku obywatele Gruzji mogą bowiem przyjeżdżać do strefy Schengen bez wizy. To efekt umowy między Gruzją a Unią Europejską.
Co więcej, Polska wprowadziła system tzw. oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi, dotyczący kilku krajów, m.in Gruzji, Ukrainy, Mołdawii, Armenii i Białorusi. To sprawia, że procedura zatrudnienia cudzoziemca jest dużo prostsza niż klasyczne pozwolenie na pracę. Na tej podstawie po zgłoszeniu przez pracodawcę oświadczenia w urzędzie pracy, cudzoziemiec może legalnie pracować nawet przez 24 miesiące.
W rezultacie wspomnianych zmian proceduralnych i dynamicznej sytuacji na polskim rynku pracy, po 2017 r. wielu Gruzinów zaczęło wyjeżdżać za chlebem właśnie do naszego kraju, upatrując Polskę jako pierwszą, najkorzystniejszą z ich punktu widzenia destynację.
A czemu zawdzięczamy obecność tak dużej liczby Kolumbijczyków?
Co istotne, w latach 2021–2023 Polska znacząco zwiększyła liczbę wiz pracowniczych, szczególnie dla Indii, Filipin i Kolumbii. To sprawiło, że firmy i agencje pracy zaczęły systemowo sprowadzać pracowników do magazynów, produkcji, logistyki czy przetwórstwa żywności.
Od 15 sierpnia 2024 r. Kolumbijczycy pracujący w Polsce muszą posiadać wizę. Nie mogą podejmować pracy wyłącznie na podstawie ruchu bezwizowego. Mimo to procedura otrzymania zezwolenie na pracę w Polsce jest dla obywateli Kolumbii stosunkowo łatwa.
Do tego dochodzi efekt migracyjny: gdy w jednym mieście jest już grupa Kolumbijczyków, podążają za nimi kolejni, co doskonale widać na przykładzie Kutna.
Czy narastające problemy da się rozwiązać? Zapewne tak, ale potrzeba do tego czasu, chęci do działania i głosu rozsądku.
Komentarze (0)