Reklama

Reklama

Egipskie ciemności na Kutnowskiej

Opublikowano: śr, 17 cze 2015 08:00
Autor:

Egipskie ciemności na Kutnowskiej - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Lokatorzy bloku przy ul. Kutnowskiej bezradnie załamują ręce. Osiedlowe podwórko od lat pogrążone jest w ciemnościach, a mieszkańcy mają żal do urzędników, że ci, zamiast zaradzić ich problemom i naprawić zepsutą latarnię, jedynie przerzucają się odpowiedzialnością. - W nocy strach wyjść z bloku, przy sklepie dzień w dzień, do bladego świtu trwa sielanka elementu z całego miasta. Burmistrz mówi, że wymiana lampy leży w zakresie obowiązków spółdzielni, ta z kolei mówi, że to nie ich problem. To jakaś kpina! - denerwują się krośniewiczanie.Z relacji krośniewiczan zamieszkujących blok przy ul. Kutnowskiej wynika, że latarnia odmówiła posłuszeństwa już około dekady temu. Od tamtej pory podwórko opanowały egipskie ciemności. - Wieczorem nie sposób tutaj wyjść, można nogę złamać na tych nierównościach, kiedy nawet nie widać po czym się stąpa. Problem dotyczy zwłaszcza osób starszych - oni w ogóle boją się po zmroku opuścić swoje mieszkania - mówi pan Tomasz, jeden z lokatorów.

Reklama

Brak oświetlenia sprzyja za to miłośnikom wyskokowych trunków, którzy chętnie spędzają czas na sączeniu alkoholu pod znajdującym się tuż przy bloku sklepie. Mieszkańcy mają dość nocnych schadzek okolicznego elementu.

- Pod tym sklepem weekend trwa przez cały tydzień - ciągłe libacje, awantury i bijatyki. Potrafią do samego rana okupować sklep, racząc się piwkiem czy wódką. Policja na niewiele się zdaje i problem wraca jak bumerang. Pod sklepem niby jest kamera, ale ona skierowana jest tak, że nie jest w stanie nic uchwycić. Gdyby latarnia działała jak należy, może ci gogusie nie czuliby się tacy bezkarni. - denerwuje się pan Marcel.

Mieszkańcy o pomoc postanowili poprosić burmistrz Krośniewic, Juliannę Herman. Sporządzili więc petycję, pod którą solidarnie podpisali się wszyscy lokatorzy budynku. Niestety, jak mówią, nie doczekali się interwencji.

- Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za taki stan rzeczy. To typowa spychologia, a przecież to koszt zaledwie kilkuset złotych. Czemu nikt nie chce nam pomóc? - pyta pan Tomasz.

- Nie wiem na co czekają urzędnicy. Aż dojdzie do jakiegoś nieszczęścia? - bulwersuje się z kolei pani Marta.

Kto w takim razie odpowiedzialny jest za naprawę latarni?

- Rzeczywiście w marcubieżącego roku mieszkańcy bloku przy ul. kutnowskiej złożyli pismo do spółdzielni mieszkaniowej z prośbą o wymianę lampy. Miejsce, w którym znajduje się słup nie jest jednak placem publicznym, a terenem wewnętrznym osiedla i w świetle prawa zadanie wymiany lampy należy do administratora osiedlawyjaśnia wiceburmistrz Krośniewic, Jakub Krygier.

Osiedlem administruje wspólnota mieszkaniowa, z którą mdo zamknięcia bieżącego wydania Lokalnej nie udało się mnam skontaktować.Do tematu wrócimy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)