Reklama

Reklama

[FOTO] Przyjechała do Kutna z Białorusi. Pomaga swoim prześladowanym rodakom

Opublikowano: 12 marca 2021 06:00
Autor: Tomasz Zagórowski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Bezinteresownie niesie pomoc swoim represjonowanym rodakom, poświęcając przy tym masę czasu i energii. W Kutnie zorganizowała zbiórkę, która okazała się niebywałym sukcesem. Bije od niej skromność. Zgodziła się na rozmowę z nami, lecz podkreśliła, że nie czuje się bohaterką i nie chce, by ktoś uważał, że promuje w ten sposób swoją osobę. Poznajcie panią Aliaksandrę Piatrovą, czyli kobietę pomagającą Białorusinom uciekającym z kraju z powodów politycznych.

Reklama

Pani Aliaksandra Piatrova w Kutnie mieszka od ok. 3,5 roku. Już wcześniej przyjechał tutaj jej mąż, kobieta dołączyła do niego wraz z dzieckiem. Podjęła studia, obecnie pracuje jako stażystka w urzędzie miasta. Warto dodać, że pani Aleksandra ma polskie korzenie – jej dziadkowie byli Polakami, mieszkali w okolicy Grodna, które kiedyś było częścią państwa polskiego. Nasza rozmówczyni ma obywatelstwo zarówno polskie, jak i białoruskie.

„Często uciekają tylko z tym, co akurat na sobie mają”

Pani Aliaksandra bardzo aktywnie pomaga Białorusinom, którzy z powodów politycznych uciekają ze swojego kraju.

- Pomagamy tym, którzy musieli uciekać, bo groziło im aresztowanie. Ludzie często uciekali i nadal uciekają tylko w tym, co akurat mają na sobie, nie zabierają ze sobą niczego – mówi pani Aliaksandra.

Relacje Białorusinów uciekających do Polski często są dramatyczne. Mówią o reżimie, który nie cofnie się przed niczym. Jedna z kobiet, która niedawno uciekła z kraju mówiła:

– Oczywiście, że chciałabym spokojnie wychodzić na ulicę i mieszkać w swojej ojczystej Białorusi. Ale teraz jest tam prawdopodobnie tak, że jeżeli „jest człowiek – znajdzie się na niego paragraf” – zaznacza Swiatłana dla portalu belsat.eu.

Pani Aliaksandra opowiada, że wszystko czasami odbywa się bardzo dynamicznie. Dana osoba dowiaduje się np. od sąsiadów, że ktoś obserwuje dom, lub pod nim czeka. Wtedy rozpoczyna się gorączkowe poszukiwanie możliwości transportu do granicy.

Tym, którzy w obawie przed represjami trafią do Polski pomagają wolontariusze zrzeszeni w przeróżnych organizacjach, fundacjach i stowarzyszeniach. Pani Aliaksandra jest właśnie jedną z tych wolontariuszek. 

Zarówno wolontariusze w Polsce jak i Białorusini chcący uciec z kraju obawiają się głównie dwóch rzeczy – zamknięcia granic i wyłączenia Internetu w kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę.

Ci Białorusini, którzy bez problemów odnajdują się w internecie już w drodze do Polski szukają organizacji, która pomoże im po przekroczeniu granicy naszego kraju.

- Wolontariusze czasami w środku nocy wsiadają w samochody i jadą na granicę, by odebrać takie osoby. Ale bardzo często do Polski trafiają ludzie nieprzygotowani, którzy idą po prostu do straży granicznej. Straż graniczna z nami współpracuje, znają na pamięć adresy domów i ośrodków, które przyjmują uciekających z Białorusi. Strażnicy wskazują im te adresy – opowiada pani Aliaksandra.

Wszechstronna pomoc wolontariuszy

Organizacje i fundacje bardzo chwalą sobie także współpracę z polskimi konsulatami na Białorusi. Wolontariusze pomagają uciekającym we wszystkim – w uzyskaniu wizy lub w procedurze ubiegania się o ochronę międzynarodową, pomagają w znalezieniu lokum, nauce języka polskiego, znalezieniu szkół czy przedszkoli dla dzieci (m.in. w tym pomaga także nasza rozmówczyni) i wielu innych sprawach z którymi Białorusini z przeróżnych powodów mogliby mieć problem. Udzielane jest także wsparcie psychologiczne i – jeśli to konieczne – pomoc medyczna.

Pomagają również w znalezieniu pracy. Tutaj dochodzimy do ważnej kwestii. Do Polski uciekają nie tylko pracownicy fizyczni, ale także ludzie o wysokim wykształceniu i kwalifikacjach zawodowych. To dyrektorzy, inżynierowie, lekarze, nauczyciele, czy wykwalifikowani mechanicy.

- Uciekają też bardzo poważni informatycy. Obecnie bycie informatykiem na Białorusi jest bardzo niebezpieczne. Nie chcemy, żeby ci ludzie pracowali w jakimś zakładzie produkcyjnym, szukamy im zatrudnień zgodnych z ich kwalifikacjami i ambicjami, które dadzą im możliwość rozwoju – podkreśla nasza rozmówczyni.

Słowa kutnianki potwierdzają inni wolontariusze w rozmowach z innymi mediami czy firmami. Poniżej ciekawa wypowiedź dla jednej z agencji specjalizujących się w dostarczaniu rozwiązań w sektorze międzynarodowego i krajowego pośrednictwa pracy

- Białorusini zwracają się z pytaniami o pracę w Polsce, legalizację, kartę pobytu. Nie chodzi tylko o represje. Wielu zdjęło swoje „różowe okulary” i patrzy na żałosny stan gospodarki, który nie ustabilizuje się w najbliższych latach. Nawet moi przyjaciele i znajomi, którzy nigdy nie mieli pomysłu na przeprowadzkę, pytają, jak szybko mogą uzyskać kartę pobytu w Polsce. Pracownicy branży IT i „białe kołnierzyki” masowo wyjeżdżają. Prości robotnicy z rodzinami i dziećmi również masowo wyjeżdżają. Każdy ma prawo do bezpieczeństwa. Ale jak to prawo jest wykonywane w naszym kraju? Dlatego musimy szukać innych możliwości – mówi dla worksol.pl Christina Grand, wolontariuszka białoruskiego ruchu opozycyjnego w Warszawie.

Ważna jest nie tylko pomoc prawna, czy pomoc formalna. Uciekający z Białorusi – zwłaszcza na początku swojego pobytu w Polsce – potrzebują zwykłych rzeczy codziennego użytku. I tutaj przechodzimy już ściśle do naszego miasta.

Kutno uwielbia pomagać!

Pani Aliaksandra zorganizowała w Kutnie akcję zainicjowaną przez jedną z fundacji z województwa łódzkiego. Chodzi o zbiórkę najpotrzebniejszych rzeczy. Tutaj niezwykłym sercem wykazali się pracownicy Urzędu Miasta w Kutnie. 

- Dziękuję im i chętnie bym im biła brawa na stojąco. W zorganizowaniu zbiórki w urzędzie pomogła mi kierownik biura prezydenta - Irena Bielicka. Wielu ludzi przyniosło wiele wartościowych rzeczy. Zaskoczyła mnie taka pomoc i życzliwość. Codziennie ktoś coś przynosi. Wydaje mi się, że postąpiliby tak samo nawet wtedy, gdybym tam nie pracowała. Kutno to świetne miejsce – słyszymy od pani Aliaksandry.

W ramach zbiórki już zebrano sporo chemii gospodarczej, czy artykułów do higieny osobistej, akcesoriów kuchennych, sprzętu AGD, przeróżnych rzeczy dla dzieci – w tym materiałów edukacyjnych, czy książeczek. Jedna z pań dała nawet wózek, ktoś przekazał rowerek.

- Niemal wszyscy pracownicy urzędu włączyli się w tę akcję. Widziałem mnóstwo osób przynoszących do pani Oli różnego rodzaju rzeczy. To bardzo miły odzew urzędników, którzy pomagają tym, którym ta pomoc jest po prostu potrzebna. Przekazano rzeczy osobiste, środki czystości, przedmioty użytku codziennego. Zachęcamy mieszkańców Kutna do włączania się w tę akcję – mówi Kamil Klimaszewski z biura prasowego UM.

- Już dwa razy zawoziłam to wszystko do Warszawy. Za każdym razem samochód był wypełniony po sam dach – podkreśla pani Aliaksandra.

Każdy może wesprzeć, ale z głową

Tutaj warto wspomnieć o rzeczach, które trafiają do uciekających z Białorusi. Te osoby nie mają możliwości przyjęcia dużej ilości darów – w ośrodkach i domach w których początkowo mieszkają często mają tylko łóżko i niewielką szafę. Jedna osoba zwyczajnie nie ma gdzie pomieścić dziesiątek ubrań czy butów. Samej odzieży w magazynach wystarczy na długi czas.

Najpotrzebniejsze są rzeczy codziennego użytku, takie jak chociażby szczoteczki do zębów, ręczniki, mydła, płyny do kąpieli, szampony, pościele, poduszki, kołdry, czy firanki. Niezwykle cenny jest sprzęt kuchenny np. czajniki.

Pani Aliaksandra jest także administratorką jednej z grup na facebooku na której prowadzone są aukcje. Dochód przeznaczany jest na pomoc Białorusinom. Kobieta pomaga nie tylko swoim rodakom. Udziela np. pomocy prawnej mieszkającym w Kutnie Ukraińcom (chodzi o konsultacje on-line poza godzinami pracy). Wszystko to łączy z normalną pracą, życiem prywatnym i wychowywaniem wspólnie z mężem synka.

Jeśli ktoś chciałby przekazać coś uciekającym Białorusinom może to zrobić – wystarczy skontaktować się z panią Aliaksandrą poprzez facebooka (TUTAJ). Niezwykle ważne jednak jest, by przekazywać odpowiednie rzeczy a nie te, które „zalegają mi w domu i chcę się tego pozbyć”. Chodzi tutaj o wspomniane niezbędne rzeczy codziennego użytku, akcesoria kuchenne, pościele, kołdry czy poduszki. Można przekazać również artykuły spożywcze o długim terminie ważności np. makarony.

Poniżej kilka przydatnych linków dla tych, którzy chcieliby pomóc np. w sposób finansowy, lub zwyczajnie być na bieżąco w relacjach Białorusini uciekający przed represjami-wolonatariusze.

Fundacja Humanosh im. Sławy i Izka Wołosiańskich

Licytacja dla ofiar represji na Białorusi

Nasi Ludzie w Polsce-Cudzoziemcy

Białorusini w Łódzkim

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 miesiące temu | ocena +1 / -9

    Pablo Escobar zalogowany

    fajna jest :)

  • 2 miesiące temu | ocena +11 / -6

    Rozmówca

    Żeby udzielac porad prawnych trzeba najpierw znać polskie prawo, osoba która nagrywa rozmówcę nie uprzedzając jej o tym nie powinna udzielać porad , zasady RODO tez nie są tej pani znane

  • 2 miesiące temu | ocena +8 / -9

    mondeo

    Białorusini to prawie Polacy.Trzeba im pomagać.

    • 2 miesiące temu | ocena +8 / -2

      TemuMisiu

      No właśnie prawie, a prawie robi wielką różnicę.

  • 2 miesiące temu | ocena +8 / -12

    Magda M

    Wielkie brawa!!!!