Student turystyki pokazuje, gdzie zjeść w Kutnie
Michał studiuje w Łodzi i obecnie jest na trzecim roku turystyki i rekreacji. Postanowił zrobić coś pożytecznego dla lokalnej społeczności i stworzył autorską mapę pt. Rozmieszczenie lokali gastronomicznych w Kutnie. Dzięki legendzie od razu widać, gdzie w mieście dostaniemy obiad, a gdzie możemy pójść na kawę.
Jego analiza nie pozostawia jednak złudzeń. Całe kulinarne życie Kutna zostało ściśnięte na zaledwie kilku ulicach w centrum.
„Największe skupisko występuje w ścisłym centrum”
Projekt studenta to nie tylko kropki na papierze, ale przede wszystkim dowód na to, jak na co dzień żyje się w mieście. Sam Michał tak tłumaczy najważniejszy wniosek ze swoich obserwacji:
- Największe skupisko lokali gastronomicznych występuje w ścisłym centrum miasta, tj.: w okolicach Placu Wolności, Placu Piłsudskiego, ulic Królewskiej, Nawrot, Zamenhofa i Podrzecznej. W tej części miasta możemy zauważyć, że obecna jest największa ilość oraz zróżnicowanie lokali gastronomicznych.
Gastronomiczne serce Kutna
Z mapy jasno wynika, że jeśli chcemy dobrze zjeść, musimy kierować się w jedno miejsce - do centrum. W okolicach deptaku i głównego placu mamy prawdziwą rewolucję smaków. Możemy tu wybierać między tradycyjną polską kuchnią, włoską pizzą a restauracjami azjatyckimi serwującymi sushi czy dania tajskie i wietnamskie.
Do tego dochodzą kawiarnie, lodziarnie i puby, które idealnie sprawdzają się na wieczorne wyjścia ze znajomymi.
Michał zauważa, że taki tłok w centrum to nic dziwnego - to tam kręci się najwięcej ludzi, którzy załatwiają codzienne sprawy.
Restauracje typu fast food królują
Kiedy dokładniej przyjrzymy się mapie, zauważymy coś jeszcze. W miejscach, gdzie ruch jest największy, królują lokale serwujące jedzenie na szybko. Mowa tu przede wszystkim o popularnych kebabach, choć znajdzie się też dobra burgerownia w amerykańskim stylu.
To pokazuje, że mieszkańcy i turyści w ciągu dnia po prostu szukają czegoś taniego i szybkiego, co pozwoli im zjeść w przerwie od pracy czy szkoły bez czekania na kelnera.
Wielka pustka na osiedlach
Sytuacja wygląda inaczej, gdy z centrum uciekniemy na obrzeża Kutna i większe osiedla mieszkaniowe. Tam, zamiast kulinarnego bogactwa, mamy niemal… pustynię?
Knajpy pojawiają się sporadycznie i są od siebie bardzo oddalone. Zazwyczaj to pojedyncze pizzerie czy małe bary, które żyją głównie dzięki stałym klientom z sąsiednich bloków.
Wygląda na to, że właściciele restauracji wciąż wolą stawiać na pewne, sprawdzone punkty w śródmieściu, przez co mieszkańcy chcąc wyskoczyć na kolację, za każdym razem muszą planować wyprawę do centrum.
Komentarze (0)