reklama

Kolizja z "elką" na ulicach Kutna. Kto dostanie mandat: kursant czy instruktor?

Opublikowano:
Autor:

Kolizja z "elką" na ulicach Kutna. Kto dostanie mandat: kursant czy instruktor? - Zdjęcie główne
Autor: ilustracyjne / Komenda Miejska Policji w Zamościu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaNa kutnowskich ulicach każdego dnia widać dziesiątki aut z charakterystyczną „elką” na dachu. Choć Kutno może pochwalić się najwyższą zdawalnością egzaminów na prawo jazdy w całym województwie łódzkim, błędy i stres to codzienność osób przygotowujących się do państwowego sprawdzianu. Co dzieje się w sytuacji, gdy manewr szkoleniowy zakończy się stłuczką lub poważniejszym wypadkiem? Czy mandat i konsekwencje ponosi zawsze osoba siedząca za kółkiem, czy odpowiedzialność spada na instruktora? Okazuje się, że przepisy w tej kwestii wcale nie są czarno-białe.
reklama

Codzienność osób ubiegających się o prawo jazdy bywa wymagająca. Trudniejsze punkty drogowe, jak choćby skrzyżowanie przy ul. Kościuszki w rejonie Gram Marketu w godzinach szczytu czy newralgiczny wyjazd w prawo, a następnie natychmiastowy skręt w lewo z ul. Piwnej w ul. Łąkoszyńską, wymagają sporej czujności. Do tego dochodzą nerwy, które potrafią wywołać gasnący silnik, mylenie biegów czy problem z oceną sytuacji. W takich warunkach o błąd nietrudno. Jednak gdy dochodzi do zderzenia z innym pojazdem, pojawia się kluczowe pytanie o winę.

Kursant jest kierującym, ale nie zawsze odpowie za stłuczkę

Z punktu widzenia obowiązujących regulacji, brak dokumentu prawa jazdy wcale nie zwalnia uczącego się z odpowiedzialności. Zgodnie z ustawą o kierujących pojazdami, osoba odbywająca szkolenie jest traktowana jako pełnoprawny kierujący pojazdem. W konsekwencji kursant może ponieść odpowiedzialność prawną za swoje czyny na drodze, jeśli złamie przepisy ruchu drogowego, zignoruje zasady bezpieczeństwa i doprowadzi do kolizji lub wypadku.

reklama

Nie oznacza to jednak automatyzmu, w którym każda stłuczka obciąża wyłącznie osobę szkoloną. Osoba siedząca na prawym fotelu nie pełni wyłącznie roli nauczyciela przekazującego wskazówki – odpowiada również bezpośrednio za bezpieczeństwo w trakcie jazdy. Zadaniem instruktora jest nieustanne kontrolowanie sytuacji na jezdni, weryfikowanie zachowań kandydata na kierowcę oraz wczesne reagowanie na rodzące się niebezpieczeństwo.

Wachlarz obowiązków instruktora obejmuje:

  • wydawanie precyzyjnych poleceń,
  • ostrzeganie osoby szkolonej przed zagrożeniem,
  • użycie dodatkowego pedału hamulca, który znajduje się po stronie pasażera.

To właśnie obecność dodatkowego układu hamulcowego sprawia, że w razie zderzenia zachowanie kursanta oraz instruktora jest analizowane zupełnie odrębnie.

reklama

Stanowisko Sądu Najwyższego: indywidualna ocena sytuacji

Na konieczność rozdzielnego traktowania zachowań obu osób wskazał m.in. Sąd Najwyższy w postanowieniu z 23 lutego 2011 roku (sygn. akt III KK 276/10). Zgodnie z linią orzeczniczą, oceniając zachowanie kursanta, należy wziąć pod uwagę nie tylko popełniony przez niego błąd, ale także etap edukacji, na którym się znajduje. Innego poziomu opanowania pojazdu i rozeznania wymaga się od kogoś, kto dopiero zaczyna jazdę po mieście, a innych umiejętności od kandydata stojącego tuż przed egzaminem w kutnowskim WORD.

Równolegle i w sposób niezależny śledczy oraz sądy badają postawę instruktora – kluczowe jest ustalenie, czy dysponował on realną możliwością zapobieżenia groźnemu incydentowi.

Kiedy odpowiedzialność ponosi instruktor, a kiedy kursant?

reklama

Praktykę orzeczniczą w takich sprawach dobrze obrazuje wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia (sygn. akt XI W 4005/13). Analiza postępowania instruktora sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy miał on obiektywną szansę na skuteczną reakcję. Sprawdzane jest m.in.:

  • czy instruktor odpowiednio wcześnie dostrzegł zagrożenie na drodze,
  • czy wydał kursantowi adekwatne i czytelne polecenia,
  • czy miał czas i możliwość użycia dodatkowego pedału hamulca,
  • czy podjęte przez niego kroki mogły zapobiec zderzeniu lub ograniczyć jego skutki.

Jeżeli niebezpieczeństwo było widoczne z wyprzedzeniem, a instruktor nie podjął żadnej interwencji, to właśnie on może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za finał zdarzenia. Szkoleniowiec nie odpowiada jednak bezwzględnie za każdy wypadek. W sytuacji, gdy kursant wykona manewr całkowicie nagły, nieuzasadniony i nieprzewidywalny, nie dając instruktorowi czasu na jakąkolwiek reakcję, pełną winę poniesie osoba kierująca.

reklama

Odszkodowanie po kolizji z "elką". Jak działa polisa OC?

Dla poszkodowanych w kolizji z samochodem nauki jazdy procedura likwidacji szkody jest jasna. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, wszelkie straty powstałe w związku z ruchem pojazdu pokrywane są z obowiązkowej polisy OC przypisanej do konkretnego auta.

W przypadku zderzenia spowodowanego przez pojazd szkoleniowy, poszkodowany kierowca zgłasza roszczenia bezpośrednio do ubezpieczyciela, u którego wykupiono OC samochodu nauki jazdy. Ochrona ta działa kompleksowo – obejmuje naprawę uszkodzonego mienia, koszty leczenia obrażeń ciała, jak również roszczenia wypłacane w przypadku śmierci uczestnika wypadku.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo