"To przykład ogromnej empatii"
Pod koniec maja stowarzyszenie „Pomagam Bocianom” podzieliło się ciekawą informacją. W miejscowości Wojciechowice Duże (woj. łódzkie, gmina Krzyżanów) rozegrała się historia, która pokazuje, jak wielką "robotę" mogą zrobić ludzie o wrażliwych sercach.
- Pani Beata oraz Darhim z Kolumbii zauważyli młode koźlę sarny przebywające w pobliżu ogrodzenia jednego z domostw. Zwierzę głośno nawoływało i krzyczało, jednak w okolicy nie było widać matki. Zaniepokojeni mieszkańcy zwrócili również uwagę, że sarenka porusza się z dużym trudem, wyraźnie kulejąc na tylną prawą nogę – opisuje Artur Paul ze stowarzyszenia „Pomagam Bocianom”.
Po konsultacji Beata i Darhim podjęli decyzję o interwencji. Delikatnie zabezpieczyli zwierzę i przetransportowali je do ośrodka wspomnianego stowarzyszenia. Jak dodaje A. Paul, po drodze kupili mleko oraz butelkę do karmienia, aby maluch od pierwszych chwil miał zapewnioną odpowiednią opiekę.
- To piękny przykład ogromnej empatii, wrażliwości i odpowiedzialności za los dzikich zwierząt. Takich ludzi potrzeba na tym świecie jak najwięcej. Po przyjęciu do naszego ośrodka sarenka została zdiagnozowana i otrzymała natychmiastową pomoc. Stwierdziliśmy złamanie tylnej prawej kończyny, które zostało unieruchomione. Podano również leki przeciwbólowe, a wyczerpane zwierzę zostało nakarmione i otoczone troskliwą opieką – relacjonuje Artur Paul.
Uratowano małą sarenkę
W ratowanie koźlęcia zaangażowała się także najmłodsza pomocniczka w stowarzyszeniu, która z ogromnym zaangażowaniem doglądała małej pacjentki i pomagała w opiece nad nią.
- Następnie skontaktowaliśmy się z Fundacją Wzajemnie Pomocni, z którą współpracujemy przy ratowaniu dzikich zwierząt i oczekiwaliśmy na bezpieczny transport sarenki do dalszego leczenia oraz rehabilitacji. Każde uratowane życie ma znaczenie. Dzikie zwierzęta są nieodłączną częścią naszego ekosystemu i odgrywają ważną rolę w zachowaniu równowagi w przyrodzie. Czasami wystarczy jeden telefon, chwila uwagi lub szybka reakcja, aby ocalić zwierzę przed cierpieniem i śmiercią – podkreśla A. Paul
Pamiętajmy jednak, że nie każde samotne młode zwierzę wymaga zabrania z natury. W przypadku tej sarenki o interwencji zdecydował widoczny uraz oraz brak możliwości normalnego poruszania się. To właśnie takie sytuacje wymagają naszej pomocy.
- Dziękujemy Pani Beacie, Darhimowi oraz wszystkim mieszkańcom, którzy nie pozostali obojętni. Dzięki Wam ta mała wojowniczka otrzymała szansę na powrót do zdrowia i życia na wolności – dodaje przedstawiciel stowarzyszenia „Pomagam Bocianom”.
Komentarze (0)