Inspekcja Pracy w sklepach Biedronki
Jak informuje Paulina Matysiak, w połowie grudnia 2025 roku sieć ogłosiła wydłużenie godzin otwarcia swoich sklepów w okresie przedświątecznym. Jak dodaje posłanka, tysiące pracowników dowiedziały się o tym po fakcie, mimo, że grafiki były już podpisane od listopada.
Do biura Matysiak zaczęły spływać sygnały o pracy nocnej ze zbyt krótkim odpoczynkiem, o zakazach brania urlopów na opiekę nad dziećmi i o harmonogramach podrzucanych w ostatniej chwili. Posłanka złożyła interwencję poselską do Głównego Inspektora Pracy, domagając się kontroli.
- Inspektorzy ruszyli w teren i skontrolowali łącznie 176 placówek Biedronki w całym kraju. Pismo Głównego Inspektora Pracy Marcina Staneckiego zaczyna się od konkluzji, która może zaskoczyć: kontrole nie wykazały masowych ani systemowych naruszeń przepisów o czasie pracy. Inspekcja nie stwierdziła istotnych uchybień w organizacji czasu pracy, planowaniu grafików ani w dostępności urlopów. I tu zaczyna się problem z tym pismem – mówi Paulina Matysiak.
Według parlamentarzystki brak „systemowych” naruszeń nie znaczy, że nic się nie działo. Wylicza, że w 14 sklepach inspektorzy stwierdzili nieprawidłowe prowadzenie ewidencji czasu pracy. W kolejnych 10 placówkach harmonogramy nie były przekazywane pracownikom na wymagany tydzień przed rozpoczęciem okresu rozliczeniowego - a dotyczyło to kilkunastu osób.
- W jednym sklepie nie wypłacono dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych. W jednym przypadku stwierdzono odmowę udzielenia dnia wolnego na opiekę nad dzieckiem. Inspektorzy wydali w sumie 840 decyzji o usunięciu uchybień z zakresu BHP, 112 wniosków i 16 wykroczeń, ale dla GIP nie jest to skala, która przekracza urzędowy próg „systemowości”. Największym rozczarowaniem dla pracowników może być fragment pisma dotyczący zmian harmonogramów – podkreśla Matysiak.
"Pracodawca może zmieniać grafik kiedy chce"
Inspektorzy ustalili – jak przekazuje posłanka - że godziny otwarcia sklepów były zmieniane, a pracownicy dowiadywali się o tym „z co najmniej kilkudniowym wyprzedzeniem”. Na zarzuty o zbyt późne informowanie GIP odpowiada, powołując się na stanowisko Ministerstwa Rodziny z 2013 roku: tygodniowy termin przekazania grafiku z Kodeksu pracy odnosi się do pierwotnego ustalenia harmonogramu, nie do jego późniejszych zmian.
- Innymi słowy - pracodawca może zmieniać grafik kiedy chce, bo przepisy tego nie regulują. Kiedy dokładnie powinien poinformować pracownika? To pracodawca powinien to określić we własnych regulacjach wewnętrznych. Zgodnie z doktryną - najpóźniej do końca ostatniego dnia pracy przed zmianą. W praktyce: w ostatniej chwili, ale „zgodnie z prawem” – mówi posłanka Matysiak.
Z informacji przekazanej przez parlamentarzystkę można się dowiedzieć, że inspektorzy odnotowali, że Biedronka korzysta z elektronicznego systemu planowania czasu pracy, który automatycznie blokuje zmiany naruszające prawo do odpoczynku dobowego.
- To brzmi jak zabezpieczenie - ale jak pokazały kontrole, nie zawsze działa idealnie. Pomimo działania systemu, w czterech sklepach stwierdzono naruszenia dotyczące odpoczynku dobowego, w dwóch - tygodniowego. Powód? Praca w nadgodzinach, której ten system nie wyłapał z jakiegoś powodu – poinformowała Paulina Matysiak.
GIP przekazało informację, która według Matysiak mówi dużo o granicach inspekcji pracy: najskuteczniejszą formą weryfikacji tego rodzaju problemów jest kontrola wszczęta po otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego konkretnej sprawy w konkretnym sklepie. Natomiast pracownicy Biedronki, którzy w grudniu zgłaszali problemy robili to anonimowo lub przez związki zawodowe.
Komentarze (0)