Związkowcy zaostrzają protest
Przedstawiciele organizacji związkowych, w tym Związku Zawodowego Pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych działającego w ramach OPZZ, zdecydowali się na okupację siedziby pracodawcy. Ich głównym celem jest doprowadzenie do realnych rozmów dotyczących zarówno wynagrodzeń, jak i warunków pracy.
Zaostrzenie protestu to efekt fiaska rozmów płacowych. Negocjacje dotyczyły podziału środków wynikających ze wzrostu funduszu wynagrodzeń o 3 proc. Pracodawca zaproponował podwyżkę w wysokości 180 zł na etat. Zdaniem strony związkowej, to kwota zdecydowanie niewystarczająca i nieadekwatna do realiów pracy.
Związkowcy wskazują, że nawet uwzględniając dodatkowe składniki wynikające z ZUZP (około 241 zł), propozycja nie spełnia oczekiwań pracowników. Problemy te nie są nowe – od dłuższego czasu podnoszony jest temat przeciążenia obowiązkami, braku wzrostu wynagrodzeń oraz odpływu kadr.
Pracownicy przerwali milczenie: „Mamy dość”
Decyzja o okupacji centrali to – jak podkreślają związkowcy – efekt wielomiesięcznego ignorowania postulatów oraz braku rzeczywistego dialogu społecznego.
Od lat zatrudnieni w ZUS zwracają uwagę na systematycznie rosnący zakres obowiązków. Dotyczy to m.in. obsługi kolejnych programów społecznych, które nie idą w parze ze wzrostem zatrudnienia ani wynagrodzeń.
Na pracowników ZUS przeniesiono obowiązki, które wcześniej realizowały jednostki samorządowe, takie jak MOPS czy GOPS. Obsługa programów 800+, 300+, „żłobkowego”, renty wdowiej znacząco zwiększyła zakres pracy. W praktyce oznacza to obsługę dodatkowych milionów klientów.
Protest także w Kutnie
Do ogólnopolskiej akcji dołączyli dziś (2 kwietnia) pracownicy Inspektoratu ZUS w Kutnie. O godzinie 11.00 wyszli oni przed siedzibę przy ul. Jagiełły z transparentami w rękach. Hasła "Ciężka praca, marna płaca", "Słuchajcie ludzi, nie tyko statystyk", "Automaty żądają zapłaty" dosadnie pokazywały nastroje panujące wśród protestujących.
- Przejęliśmy mnóstwo dużych programów socjalnych, które wcześniej obsługiwał m.in. MOPS. Jesteśmy przeciążeni narzuconymi obowiązkami, a w zamian zaproponowano nam 200 zł brutto, co w dzisiejszych czasach jest śmieszną kwotą. Takie warunki zupełnie nas nie satysfakcjonują - mówi w rozmowie z KCI jedna z protestujących pracownic.
Okupacja potrwa do skutku
Związkowcy zapowiadają kontynuację protestu do momentu rozpoczęcia realnych negocjacji z udziałem strony rządowej. Kluczowym postulatem jest udział przedstawiciela Ministerstwa Finansów, który posiada kompetencje do podejmowania decyzji wykraczających poza ograniczenia budżetowe wskazywane przez pracodawcę.
Jak informuje przewodnicząca związków, Beata Wójcik, protest trwa nieprzerwanie, a jego uczestnicy pozostają w gotowości do rozmów. Oczekują jednak pojawienia się strony, która będzie w stanie podjąć konkretne decyzje.
Komentarze (0)