Branża mówi zdecydowane NIE
Na terenie kutnowskiego bazu Manhattan pojawiły się wymowne banery z napisem „STOP SENT”. To znak rosnącego sprzeciwu wobec nowych przepisów, które – zdaniem lokalnych przedsiębiorców – mogą doprowadzić do upadku wielu drobnych działalności.
Od 17 marca 2026 roku Krajowa Administracja Skarbowa rozszerzyła monitoring przewozu towarów o branżę odzieżową i obuwniczą. SENT, który dotychczas obejmował m.in. paliwa, alkohol czy wyroby tytoniowe, ma na celu walkę z szarą strefą. Jednak – jak podkreślają handlowcy – nowe obowiązki uderzają przede wszystkim w najmniejszych przedsiębiorców.
Największe kontrowersje budzi konieczność ważenia towaru. Zgłoszeniu podlegają przewozy, jeżeli masa brutto przekracza 10kg. W branży odzieżowej sprzedaż odbywa się jednak z reguły na sztuki, a nie na kilogramy.
– Musielibyśmy wozić ze sobą wagę w aucie. To absurd. A co, jeśli towar zmoknie? Przecież wtedy zmienia się jego waga – mówi w rozmowie z nami zarząd bazaru Manhattan w Kutnie.
To jednak dopiero początek problemów. Przedsiębiorcy muszą zgłaszać każdy przewóz towaru w systemie, określać trasę, wagę i miejsce docelowe, a także udostępniać lokalizację pojazdu w czasie rzeczywistym.
– To wygląda dobrze na papierze, ale w praktyce nas zniszczy. Kupujemy towar, dostajemy faktury, a potem musimy go jeszcze ważyć, rejestrować w systemie, włączać GPS. Nie możemy nawet zboczyć z trasy, żeby załatwić coś po drodze, bo system to od razu wykryje – tłumaczy Pani Lubowicka z zarządu.
To istotne, ponieważ od marca pokonując nawet krótki odcinek trasy z towarem (na przykład z domu na targ) muszą to zgłosić. Za zboczenie z wyznaczonej drogi, aby choćby zawieźć dziecko do przedszkola czeka ich duża kara.
Jak dodają, problem dotyczy szczególnie starszych osób, które od lat prowadzą działalność na targowiskach.
– Wielu z nas to emeryci. Nie wszyscy mają dostęp do internetu. Większość nie potrafi obsługiwać takich systemów. Jak starsza osoba z prostym telefonem z klawiaturą ma zgłosić transport i udostępnić lokalizację? – dodaje Pani Lubowicka z zarządu.
Niepokój budzą wysokie kary. Za brak zgłoszenia przewozu grożą sankcje zaczynające się od 20 tysięcy złotych.
– Dla nas 20 tysięcy złotych to ogromne pieniądze. Przy obecnej sprzedaży nie mamy szans konkurować z galeriami i sieciówkami. To może być koniec wielu biznesów – słyszymy.
Protesty przeciwko systemowi SENT trwają w całej Polsce, a Kutno jest jednym z miejsc, gdzie sprzeciw widać szczególnie wyraźnie. Banery „STOP SENT” to dopiero początek.
– Na razie protestujemy w ten sposób, ale jeśli to nic nie da, wyjdziemy na ulice. Będziemy je blokować. Tu chodzi o nasze „być albo nie być” – zapowiadają przedsiębiorcy.
Resort finansów zapowiedział już prace nad uproszczeniem przepisów, które miałyby odciążyć najmniejsze firmy. Na razie jednak kupcy pozostają sceptyczni i podkreślają, że obecne regulacje są dla nich zbyt skomplikowane i oderwane od realiów codziennej pracy.
Dla wielu z nich stawką jest dalsze prowadzenie działalności.
Komentarze (0)