Temat powraca jak bumerang. Sąsiedztwo drogi krajowej nr 92 wiosną i latem jest najbardziej uciążliwe.
- To jest koszmar, w upały w domu nie da się z powodu hałasu otworzyć okna - mówi Urszula Jędrzejczyk, która na Łąkoszynie mieszka od prawie dwudziestu lat.
Kutnianie twierdzą, że na osiedlu kiedyś żyło się spokojnie - nie było tylu tirów, ludzie nie mieli tylu samochodów. Teraz jest inaczej, w pobliżu znajduje się strefa ekonomiczna i wielka ubojnia, do której codziennie jeżdżą samochody ciężarowe.
- Chcielibyśmy odpoczywać w naszych domach, ale sąsiedztwo drogi nam to uniemożliwia - uważa Ryszard Pelski, kolejny mieszkaniec osiedla.
Mieszkańcy narzekają, że na skutek hałasu pogarsza się ich słuch, poza tym często są poddenerwowani, mają problemy z zaśnięciem. Twierdzą, że ich cierpliwość już się kończy. Przez ostatni rok byli zbywani przez spółdzielnię i prezydenta, który obiecał im pomóc.
- Słyszeliśmy, że skoro nie ma mapy akustycznej to nie można wykonać projektu ekranów - dodaje pani Urszula. Już mamy ten dokument. Jasno pokazuje, że przekroczenia hałasu na naszym osiedlu są. Mieszkamy w jednej z najbardziej szkodliwych stref. Norma wynosi 55 dB, a u nas jest od 65 do 75 - mówi pani. Urszula.
Mieszkańcy czekają teraz na ruch ze strony miasta i spółdzielni.
- Mapa do nas jeszcze nie dotarła - mówi Krzysztof Matusiak, z-ca dyrektora ds. technicznych. - By móc cokolwiek powiedzieć, musimy zapoznać się z dokumentem.
W podobnym tonie wypowiada się prezydent Zbigniew Burzyński.
- Trzeba przeanalizować te dane i zastanowić się, jak można pomóc mieszkańcom - mówi.
Zdaniem kutnian postawa instytucji to wyłącznie gra na zwłokę. Mieszkańcy zapowiadają, że jeśli nic się nie zmieni gotowi są zorganizować pikietę pod Urzędem Miasta lub zablokować jedną z dróg na Łąkoszynie. Do sprawy wrócimy.