Maszyna rozerwała młode sarny
Mężczyzna nie sprawdził terenu i nie upewnił się, czy nie ukrywają się tam żywe stworzenia. W wysokiej trawie znajdowały się cztery maleńkie, dopiero co urodzone koźlęta. Dwa z nich zginęły na miejscu, a ich kruche ciała zostały całkowicie rozerwane przez ostrza maszyny rolniczej.
Trzeciemu maleństwu udało się uciec, jednak jego los pozostaje nieznany.
- Być może właśnie teraz kona gdzieś samotnie, przerażone i cierpiące - mówi Artur Paul reprezentujący Stowarzyszenie "Pomagam Bocianom" Ośrodek Rehabilitacji
Widok małego stworzenia, które dopiero przyszło na świat i już doświadczyło tak potwornego bólu, wywołał ogromne poruszenie wśród ratowników. Wszystko przez to, że komuś zabrakło zaledwie kilku minut na przejście pola.
Ludzie wciąż ignorują problem
Każdego roku w całej Polsce podczas sianokosów giną tysiące młodych zwierząt. Wolontariusze podkreślają, że nie są to wypadki, których nie da się uniknąć. Wynikają one bezpośrednio z ignorowania problemu.
Aby zapobiec kolejnym tak drastycznym historiom, rolnicy muszą zmienić swoje nawyki podczas letnich prac. Absolutną podstawą jest dokładne i piesze przejście całej łąki tuż przed uruchomieniem maszyn. Ogromne znaczenie ma także sam sposób koszenia. Prace należy zawsze rozpoczynać od środka pola i kierować się stopniowo w stronę jego obrzeży - dzięki temu dzikie zwierzęta mają czas i otwartą drogę, aby bezpiecznie uciec do pobliskiego lasu lub rowu.
Pomocne bywają również proste odstraszacze dźwiękowe oraz zapachowe, które płoszą zwierzę przed wjazdem ciągnika.
Najważniejszy jest jednak brak pośpiechu.
Poświęcenie kilku minut na sprawdzenie trawy nic nie kosztuje, a dla ukrytych w niej maluchów jest jedyną szansą na przetrwanie. Te cztery małe istoty miały przed sobą całe życie, które człowiek odebrał im w jednej chwili. Wolontariusze apelują o masowe udostępnianie tej historii - być może dzięki temu kolejny rolnik zatrzyma się i uratuje żywe stworzenia.
Komentarze (0)