Reklama

W Kutnie powstanie skatepark z prawdziwego zdarzenia? Może kosztować nawet milion złotych!

Opublikowano:
Autor:

W Kutnie powstanie skatepark z prawdziwego zdarzenia?  Może kosztować nawet milion złotych! - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Nie wyszło w ramach budżetu obywatelskiego, nie oznacza to jednak, że temat spalił na panewce. Budowa skateparku w mieście róż to wciąż sprawa otwarta, choć niezwykle kosztowna - mowa o nawet milionie złotych. Władze Kutna nie chcą paździerzu i zależy im, by inwestycja stała się jedną z wizytówek miasta. Z drugiej strony pojawia się pytanie: czy takie przedsięwzięcie jest warte swojej ceny, biorąc pod uwagę liczbę osób, które miałyby z niego korzystać? Prezydent mówi o ewentualnej alternatywie, która byłaby nie mniej atrakcyjna, a przy tym wiele tańsza. O czym mowa?

Temat budowy skateparku nad Ochnią poruszył na wtorkowej sesji radny Janusz Kołodziejski, a odpowiedzi udzielił Zbigniew Burzyński.

- To jest temat morze. To miała być inwestycja zrealizowana w ramach Budżetu Obywatelskiego do 100 tys. zł. Już wtedy wiedzieliśmy, że pomysł nie wyjdzie na tej kwocie i dołożymy do niej, już nie w ramach KBO, szacunkowo 350 tys. ale dziś wiemy, że za taką kwotę też się nie zrobi. Chcemy, żeby było tych urządzeń przynajmniej ok. 10, Spotkamy się z wnioskodawcami i opracujemy dokumentacje i jak będziemy mieć dokumentację i pozwolenie na budowę, zweryfikujemy, ile środków musi być zabezpieczonych na ten cel - wyjaśniał prezydent.

Włodarz stwierdził, że na realizację tego zadania potrzeba od 700 tys. do nawet 1 miliona złotych. Takie wnioski władze Kutna wysnuły po rozpoznaniu przeprowadzonym w innych miastach.

- Chcielibyśmy skatepark, którego byśmy się nie powstydzili. Nie chcemy sprzętu z płyty paździerzowej, która wytrzyma 2-3 lata - przekonywał Burzyński.

Czy przedsięwzięcie jest jednak opłacalne, gdy weźmiemy pod uwagę liczbę osób zainteresowanych skatingiem? O to pytał przewodniczący rady miasta, Grzegorz Chojnacki. Prezydent przyznał, że zainteresowanie rzeczywiście nie wydaje się zbyt duże, choć ciężko powiedzieć, czy nie zmieniłoby się w chwili, gdy inwestycja doszłaby już do skutku. Jednocześnie pojawia się alternatywna możliwość.

- Była inicjatywa, więc trzeba to jakoś rozwiązać. Inna sprawą jest pump track [specjalny tor przeszkód dla rowerzystów - przyp. red]. Jest tańszy i obszarowo dwu, trzykrotnie większy. A miałby się pojawić w Zielonej Osi Miasta - odparł włodarz.

A jakie jest Wasze zdanie w tym temacie? Podzielcie się swoją opinią w komentarzu.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE