„Kierowcy nie znają przepisów, a cierpią zwierzęta”
Zarówno wolontariusze, jak i służby ratunkowe z regionu w ostatnich dniach kolejny raz przekonali się, że świadomość dotycząca niesienia pomocy rannym zwierzętom na drogach jest alarmująco niska.
- To niezwykle ważny temat, ponieważ wielu kierowców po prostu nie wie, jak prawidłowo postępować w takich sytuacjach - zaznacza na wstępie Matylda Jakubowska-Czaja, właścicielka azylu „Cztery Łapy” w Żychlinie. - Osoba, która potrąciła zwierzę, ma ustawowy obowiązek udzielenia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia odpowiednich służb. Pozostawienie rannego stworzenia bez pomocy i ucieczka to przestępstwo, za które grozi odpowiedzialność karna wynikająca wprost z ustawy o ochronie zwierząt.
Oto kluczowe zasady, o których musisz pamiętać jako kierowca lub świadek:
Zabezpiecz zwierzę i nie przewoź rannego na własną rękę
Gdy dojdzie do potrącenia, w pierwszej kolejności zadbaj o bezpieczeństwo swoje oraz innych uczestników ruchu. Włącz światła awaryjne i wystaw trójkąt.
Nie wkładaj rannego psa do swojego samochodu, by szukać pomocy na oślep. O ile nie ma bezpośredniego zagrożenia życia (np. pożar auta), samodzielny transport jest błędem. Potrącone zwierzę najczęściej ma ciężkie urazy wewnętrzne, złamania lub znajduje się w głębokim szoku. Nieumiejętne podnoszenie i przenoszenie go bez usztywnienia może drastycznie pogorszyć jego stan lub wywołać agresję obronną z bólu.
Służby mają swoje obowiązki
Niezależnie od tego, czy jest środek nocy, weekend czy święto, Twoim pierwszym krokiem powinno być natychmiastowe zadzwonienie pod numer alarmowy 112. Dyspozytor skieruje na miejsce odpowiednie służby i uruchomi oficjalną procedurę. Na miejsce przyjedzie policja, która sporządzi dokumentację wypadku.
Warto pamiętać, że każda gmina ma ustawowy obowiązek zapewnić pomoc. Zgodnie z przepisami, samorządy posiadają specjalny Program Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi i Zapobiegania Bezdomności. W jego ramach gmina musi zagwarantować całodobową opiekę weterynaryjną dla zwierząt poszkodowanych w zdarzeniach drogowych. To urzędnicy, a nie kierowca, wzywają lekarza weterynarii, który ma podpisaną umowę na interwencje. Jeśli możesz - zostań na miejscu i poczekaj na przyjazd służb.
Azyl to nie schronisko, więc pamiętaj o organizacji
Wielu kierowców w odruchu serca dzwoni od razu do lokalnych fundacji czy domów tymczasowych. Właścicielka azylu przypomina jednak o brutalnych realiach.
- Trzeba pamiętać, że nie każda fundacja, azyl czy dom tymczasowy jest schroniskiem. Organizacje społeczne i prywatne azyle pomagają w miarę swoich ograniczonych możliwości, ale nie mają odgórnego, prawnego obowiązku przyjmowania każdego potrąconego zwierzęcia. Często brak wolnego miejsca lub specjalistycznego zaplecza weterynaryjnego uniemożliwia nam przyjęcie psa na już, co wcale nie oznacza braku chęci pomocy. Dlatego tak ważne jest natychmiastowe uruchomienie oficjalnej ścieżki przez numer 112 - tłumaczy Matylda Jakubowska-Czaja z żychlińskich „Czterech Łap”.
Apel do właścicieli
Każdy właściciel psa ma prawny obowiązek sprawowania nad nim właściwej opieki i zabezpieczenia posesji tak, by pies nie biegał samopas.
Pies biegający bez nadzoru po drodze stwarza gigantyczne zagrożenie dla kierowców i pasażerów. Jeśli zwierzę ucieknie z podwórka i dojdzie do potrącenia, to właściciel psa ponosi pełną odpowiedzialność cywilną za powstałe szkody. Oznacza to, że z własnej kieszeni będzie musiał pokryć często bardzo wysokie koszty naprawy uszkodzonego samochodu. Bezpieczeństwo na drogach to nasza wspólna odpowiedzialność.
Komentarze (0)