reklama

Willa, która wciąż żyje. Ponad sto lat historii domu Richtera (ZDJĘCIA)

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Willa, która wciąż żyje. Ponad sto lat historii domu Richtera (ZDJĘCIA) - Zdjęcie główne
Autor: UMWŁ | Opis: Bajkowa willa Richtera.
Zobacz
galerię
14
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaBajkowa willa Richtera przy Stefanowskiego 19 to wyjątkowa opowieść o ambicjach łódzkich fabrykantów, gdzie elegancka architektura, piękny ogród i zachowane wnętrza tworzą zieloną wyspę historii w sercu Łodzi. To dom Zygmunta Richtera, fabrykanta i przedstawiciela rodu, który przybył do Łodzi jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku i przeszedł drogę od chałupniczej produkcji do nowoczesnego przemysłu włókienniczego. Od 1959 roku willa związana jest z harcerstwem i do dziś pełni funkcję siedziby Chorągwi Łódzkiej ZHP.
reklama

Bajkowa willa Richtera

Willa przy ulicy Stefanowskiego 19 powstała w Łodzi na przełomie XIX i XX wieku, w czasie dynamicznych przemian urbanistycznych i gospodarczych miasta. Zlokalizowana w centralnej części województwa łódzkiego, w bezpośrednim sąsiedztwie Politechniki Łódzkiej oraz dawnych przemysłowych kwartałów, stanowi przykład rezydencji fabrykanckiej sytuowanej poza ścisłym centrum. Jej położenie dobrze oddaje sposób, w jaki rozwijająca się Łódź łączyła przestrzeń pracy z przestrzenią prywatnego życia.

To dom Zygmunta Richtera – fabrykanta i przedstawiciela rodu, który przybył do Łodzi jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku i przeszedł drogę od chałupniczej produkcji do nowoczesnego przemysłu włókienniczego. Parcelę przy Stefanowskiego otrzymał od rodziców, Józefa i Julianny, jako część większego, już uprzemysłowionego majątku. Na przełomie XIX i XX wieku wzniósł tu willę w ogrodzie – dom rodzinny, ale także czytelny znak osiągniętej pozycji społecznej. Projekt budynku się nie zachował, jednak sama architektura do dziś pozostaje wymownym świadectwem epoki.

reklama

W Łodzi przełomu XIX i XX wieku architektura willowa była czymś więcej niż formą zabudowy. Stanowiła język, którym przemysłowa elita opowiadała o swojej drodze, aspiracjach i poczuciu stabilizacji. Willa nie musiała olśniewać rozmachem – miała świadczyć o statusie, o zakorzenieniu w mieście i o gotowości pozostania w nim na dłużej. Umiar bywał tu równie znaczący jak dekoracja.

Architektura willi Richtera nawiązuje do włoskiego renesansu, ale w sposób typowy dla Łodzi, gdzie chętnie łączono różne style. Budynek ma jedno piętro, piwnicę i poddasze, a całość posadowiona jest na wysokim cokole. Tarasy i pergola nadają bryle lekkości i rytmu, a dekoracje elewacji – gzymsy, obramienia okien i zdobienia ścian – wprowadzają elegancję pozbawioną przesady. To nie pałac, lecz miejski pałacyk: reprezentacyjny, a jednocześnie powściągliwy.

reklama

Szczególną rolę pełnił ogród, będący świadomym przeciwstawieniem się przemysłowej codzienności miasta. Zieleń nie była wyłącznie dekoracją, lecz przestrzenią oddechu, prywatnym azylem oddzielającym życie rodzinne od świata fabryk, magazynów i biur. Do dziś zachowany starodrzew i ponadstuletnie bzy przypominają o tej pierwotnej funkcji.

Najwięcej mówi jednak wnętrze. Trójtraktowy układ pomieszczeń z dwukondygnacyjnym holem i galerią nadaje willi charakter reprezentacyjny, a jednocześnie zachowuje atmosferę domu. Marmurowe schody w przedsionku, drewniane schody w holu, boazerie, sztukaterie, marmurowe kominki, witraże i oryginalna stolarka budują świat, w którym estetyka była częścią codzienności. To wnętrza spokojne i pełne dyskretnej godności, dalekie od ostentacyjnego przepychu.

reklama

Po śmierci Zygmunta Richtera w 1923 roku willa pozostała własnością jego żony Emmy Matyldy z Kleistów i ich sześciorga dzieci. W 1927 roku rodzina sprzedała nieruchomość Włókienniczej Spółce Akcyjnej Nauma Eitingona. W okresie międzywojennym wnętrza wzbogacono o subtelne elementy art déco, widoczne zwłaszcza w klatce schodowej, przy jednoczesnym zachowaniu neorenesansowych i neorokokowych form salonów. Dziesięciopokojowa willa nadal pełniła funkcję prywatnego domu.

Wojna przerwała tę ciągłość. W czasie okupacji obiektem zarządzali Niemcy i mieściły się tu biura. Po 1945 roku budynek przeszedł na własność państwa, a formalnie uregulowano to w 1961 roku. Zmieniali się użytkownicy i funkcje – od zakładów przemysłowych, przez przedszkole i Urząd Stanu Cywilnego, po instytucje edukacyjne. Od 1959 roku willa związana jest z harcerstwem i do dziś pełni funkcję siedziby Chorągwi Łódzkiej ZHP.

reklama

– „Nie znam osoby, która po raz pierwszy weszła do tego budynku i nie była pod wrażeniem tego, jak on wygląda” – podkreśla Łukasz Woźniak, zastępca komendanta Chorągwi Łódzkiej ZHP. – „Dla nas to nie tylko miejsce pracy, ale dobro o ogromnej wartości sentymentalnej, o które staramy się dbać i pokazywać innym, że warto to robić.”

W ostatnich latach przeprowadzono tu szeroko zakrojone prace remontowe: odnowiono elewacje, naprawiono dach, wyremontowano reprezentacyjną klatkę schodową, a także zadbano o bezpieczeństwo obiektu. W ubiegłym roku zainstalowano nowoczesny system wykrywania pożaru i dymu – inwestycję wartą 99 tys. zł, zrealizowaną dzięki dofinansowaniu z programu „Łódzkie dla zabytków” Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. Przed harcerzami stoją kolejne wyzwania, w tym kompleksowy remont dawnej stróżówki przy wjeździe na teren posesji. Rozważane są również nowe funkcje tego obiektu – od zaplecza noclegowego po przestrzeń przyjazną studentom pobliskiej uczelni. Woźniak dodaje:

– „Przed nami tak naprawdę remont budynku, który jest zwany stróżówką. Chcemy, aby mógł służyć zarówno harcerzom, jak i studentom oraz wszystkim, którzy chcą poznać historię tego miejsca.”

Dziś willa Richtera pozostaje jednym z najciekawszych przykładów ciągłości w krajobrazie przemysłowej Łodzi. Zmieniali się właściciele i użytkownicy, ale dom przetrwał – wraz z ogrodem, alejkami i starodrzewem, tworząc zieloną wyspę w środku miasta. To miejsce, w którym historia nie została zamknięta w muzealnej gablocie, lecz wciąż jest obecna i używana.

Willa przy Stefanowskiego 19 nie jest jedynie zabytkiem architektury. To opowieść o pracy i ambicji, o przemysłowym sukcesie i prywatnym życiu, a także o odpowiedzialności kolejnych pokoleń za dziedzictwo, które udało się zachować mimo burzliwej historii miasta.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo