Zapomniane miejsce
Przed nami kolejne Święta Wielkanocne, a więc czas rodzinnych spotkań, wspólnych posiłków i wiosennej atmosfery. To także dobry moment, by przypomnieć historie miejsc, które tętniły życiem i tradycją.
Do jednego z nich wrócił kilka lat temu Urząd Miejski w Łęczycy. Chodzi o Emaus – dziś niemal zapomnianą, a kiedyś niezwykle ważną część życia mieszkańców.
Emaus w Łęczycy nie był jedynie zwyczajem, ale także konkretnym miejscem. To średniowieczna osada targowa, która znajdowała się między dawnym grodem kasztelańskim „Szwedzką Górą” a obecną Łęczycą lokacyjną.
- Sięgając odleglejszych czasów możemy zastanowić się nad genezą kultywowanych przez wieki wydarzeń i obyczajów. Miejscem, które uległo znacznym przeobrażeniom i odeszło praktycznie w zapomnienie przez mieszkańców Łęczycy jest Stary Waliszew. To właśnie tam, na południowej części łąk za parkiem rozciągała się dość pokaźna osada targowa tworząca się po części z podgrodzia i wyrywanych naturze, następnie zagospodarowywanych podmokłych obszarów nadbzurzańskich. - opisywał kilka lat temu urząd.
Dzięki położeniu przy ważnych szlakach handlowych i w pobliżu grodu oraz kolegiaty w Tumie, obszar ten szybko się rozwijał.
Na przełomie XII i XIII wieku było to tętniące życiem miejsce. Znajdował się tam drewniany kościół pw. św. Krzyża z cmentarzem, młyn, karczma oraz dwór możnych. Co ciekawe, to właśnie tutaj po raz pierwszy w Polsce zastosowano koło młyńskie.
- Obiekt sakralny słynął prawdopodobnie z przechowywania cennego relikwiarza Drzewa Krzyża Świętego, czyli słynnej zaginionej w czasie II WŚ bizantyjskiej stauroteki zwanej łęczycką. Pochodziła ona z krucjaty krzyżowej i podarowana została przez Henryka Sandomierskiego lub Jaksę z Miechowa podczas konsekracji łęczyckiej kolegiaty w 1161 roku. - tłumaczył urząd.
Nazwa Emaus, tego kompleksu, wpisała się do tradycji obrzędów ludowo-religijnych kultywowanych w kręgach kultury chrześcijańskiej. Wśród nich do obyczajów należały odpusty związane z Poniedziałkiem Wielkanocnym. Towarzyszyły mu przeróżne jarmarki, procesje, radosne świętowanie czy obchodzenie pól w poszukiwaniu Zmartwychwstałego Jezusa.
W średniowiecznej Polsce tradycja świętowania drugiego dnia Wielkanocy była bardzo popularna i przez wieki przyjmowała różne formy zabawy. Do dzisiejszych czasów przetrwał, pewnie najstarszy i największy Emaus przy kościele św. Salwatora na krakowskim Zwierzyńcu. Wpisany jest do głównych atrakcji stolicy Małopolski w okresie wielkanocnym. Historia łęczyckich uroczystości Emaus, na tym terenie przetrwała do początków XX wieku.
Po powstaniu miasta lokacyjnego w II poł. XIII w. ranga osady targowej zaczynała stopniowo słabnąć na rzecz nowo zurbanizowanej przestrzeni miejskiej. Kościół Świętego Krzyża w dokumentach wzmiankowany był po raz ostatni w 1345 roku, lecz zapewne istniał kilka wieków dłużej.
- Interesujące są fakty, że mieszkańcy pomimo braku kościoła pamiętali o starych tradycjach i żywotności łęczyckiego Emaus. Do około 1850 r. w każdy drugi dzień świąt odbywały się na stary cmentarz procesje z udziałem księży z kościoła farnego. Upływający czas nieubłaganie zacierał ślady minionych wieków. - dodaje urząd.
W miejscu dawnych obiektów sakralnych pozostał symboliczny krzyż, a okolica przez lata przyciągała spacerowiczów. Z czasem pojawiły się także lokalne wierzenia – mówiono m.in. o dzwonach słyszanych spod ziemi czy uzdrawiającej wodzie ze źródła.
Komentarze (0)