Reklama

Zatrucia amoniakiem w Animexie? Są awarie, ale "doniesienia fałszywe"

Opublikowano:
Autor:

Zatrucia amoniakiem w Animexie? Są awarie, ale "doniesienia fałszywe" - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Dwa razy w ciągu dwóch tygodni doszło do wycieku amoniaku w jednym z zakładów produkcyjnych w strefie przemysłowej. Sytuacja została zażegnana, a mimo to pracownicy fabryki wciąż nie czują się bezpiecznie. Jak jest naprawdę i czy faktycznie jest się czego obawiać?

Pod koniec maja w jednym z zakładów należących do firmy Animex Foods doszło do wycieku amoniaku. W wyniku tego zdarzenia 16 osób trafiło do trzech szpitali z podejrzeniem zatrucia, a pozostali pracownicy zostali ewakuowani.

- Po przybyciu naszych jednostek na miejsce, zastępy udały się na rozpoznanie i dokonano pierwszych pomiarów. Równocześnie zajęto się osobami ewakuowanymi, które zgłaszały się z dolegliwościami typu mdłości. Takich osób było ok. 25 i im udzielono kwalifikowaną pierwsza pomoc do momentu przyjazdu zespołów ratownictwa medycznego na miejsce - informuje st. kpt. Zdzisław Pęgowski, oficer prasowy KP PSP w Kutnie.

Ostatecznie 16 osób zostało przetransportowanych na SOR-y w Kutnie, Łęczycy i Łowiczu. 9 natomiast nie wymagało hospitalizacji. W zakładzie strażacy dokonali ponownych pomiarów, przystąpili do przewietrzania pomieszczeń, a zwłaszcza tej części, gdzie znajdowała się instalacja. Ostatnie pomiary wykonano na części produkcyjnej zakładu. Stężenie substancji wynosiło wówczas 0-1 ppm, czyli był to wynik nie zagrażający życiu i zdrowiu. Podwyższony był on natomiast jeszcze w przestrzeni technicznej. Około godziny 22:55 działania zakończono, a pracownicy wrócili z powrotem na halę produkcyjną.

Okazało się, że doszło do awarii i w przestrzeni technicznej, w której znajdowała się instalacja przesyłowa, doszło do pęknięcia uszczelki i niewielkiego wycieku amoniaku. Instalacja została natychmiast odłączona jeszcze przez pracowników zakładu Animex, a wyciek został usunięty.

Kilka dni po zdarzeniu kilku pracowników zakładu informowało nas o tym, że zapach amoniaku na hali produkcyjnej wyczuwalny jest przez cały czas, a 8 czerwca doszło do kolejnej awarii.

- Znów nas trują, od czasu pierwszego wycieku ciągle czuć na hali zapach amoniaku, ale kierownicy nic sobie z tego nie robią i każą nam pracować, zróbcie coś z tym, bo nikt nas nie słucha - słyszeliśmy w słuchawce telefonu.

- Przez 3 dni w Animex w Kutnie ulatnia się amoniak, pracownicy zmuszani są do pracy w tym smrodzie, ludzie źle się czują, wymiotują a kierownictwo zamiata wszystko pod dywan jakby nic się nie stało. Nie ma też żadnej ekipy która usunęła by awarię. Włączone są tylko wentylatory - czytamy również na naszym forum.

Awaria faktycznie była, co potwierdzają służby w piśmie z dnia 11 czerwca br.

- W bloku produkcyjno-magazynowym wskutek pęknięcia łopatki silnika doszło do uszkodzenia instalacji z amoniakiem. Ratownicy po przybyciu na miejsce zdarzenia dokonali pomiaru stężenia amoniaku w powietrzu: na zewnątrz obiektu jak i wewnątrz budynku hali - O ppm., w pobliżu miejsca wycieku w odległości 1 metra od maszyny chłodniczej - 8 ppm. Dalsze działania straży pożarnej polegały na dokładnej kontroli miejsca wycieku oraz przewietrzeniu całego zakładu z jednoczesnym monitorowaniem zagrożenia za pomocą mierników wielogazowych. KDR w uzgodnieniu z Dyrekcją Zakładu podjął decyzję o zaprzestaniu produkcji do czasu zakończenia prac remontowych przy maszynie chłodniczej i wyeliminowania zapachu amoniaku z hali produkcyjnej - czytamy w piśmie podpisanym przez komendanta KP PSP, Marka Myszkowskiego.

Sytuację tę skomentował również rzecznik prasowy Animexu.

- Pragnę Państwa zapewnić, że zakład jest zobowiązany do działania i działa według przepisów prawa, które jasno mówią, że do 20 ppm, można wykonywać pracę bez ograniczeń ponieważ takie stężenie nie zagraża zdrowiu ani życiu. Zaistniałe rozszczelnienie instalacji było zwykła awarią, która natychmiast została usunięta, a pozostały znikomy zapach jest rzeczą w takim przypadku normalną. Podczas awarii oraz w trakcie wyczuwalnego zapachu stężenie nie przekraczało dopuszczalnych norm co potwierdziły pomiary specjalistycznym sprzętem zarówno pracowników zakładu jaki instytucji zewnętrznych - mówi Andrzej Pawelczak, rzecznik prasowy Animex Foods. - Wg naszych informacji miały także miejsce fałszywe – nieprawdziwe doniesienia o wycieku eskalujące zaistniały problem i sytuacje - dodaje.

Do kutnowskiego szpitala jednak tego dnia z zakładu trafiła jedna osoba, która zgłaszała dolegliwości wskazujące na podtrucie amoniakiem, co potwierdza jego rzecznik.

- Tej nocy przyjęliśmy pacjenta, który został przywieziony z zakładu Animex po awarii. Pacjenta odesłaliśmy na oddział toksykologii do szpitala w Łodzi - informuje Justyna Sola, rzecznik KSS sp. z o.o.

Czy faktycznie w zakładzie doszło do zatrucia? Kierownik oddziału, póki co, odmawia nam udzielenia informacji w tej sprawie, zasłaniając się tajemnicą lekarską. Postaramy się jednak odpowiedzieć na to pytanie wkrótce.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE