reklama

Złapani na gorącym uczynku. Wiemy, jak rozliczają grafficiarzy

Opublikowano:
Autor:

Złapani na gorącym uczynku. Wiemy, jak rozliczają grafficiarzy - Zdjęcie główne
Autor: redakcja | Opis: Aby policja mogła interweniować w sprawie zniszczenia mienia potrzebne jest działanie właściciela budynku 
Zobacz
galerię
5
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaNa budynkach pojawia się coraz więcej bezwartościowych napisów i chaotycznych rysunków, które nie tylko oszpecają osiedla, ale - jak się okazuje - są również poważnym aktem wandalizmu.
reklama

Oszpecone miasto 

Dla wielu mieszkańców nielegalne napisy na ścianach to codzienny, irytujący widok. Akty wandalizmu obniżają estetykę otoczenia, wywołując poczucie zaniedbania i braku bezpieczeństwa w okolicy.

Co gorsza, usuwanie skutków działalności grafficiarzy generuje duże koszty, które ostatecznie ponoszą spółdzielnie mieszkaniowe, prywatni właściciele lub budżet miasta.

Jak ten problem wygląda od strony egzekwowania prawa? O szczegółach procedur policyjnych rozmawialiśmy z asp. Darią Olczyk, oficerem prasowym. 

Kluczowa jest rola właściciela 

Wiele osób zakłada, że policja podejmie działania natychmiast po zauważeniu nowego napisu na murze. Rzeczywistość proceduralna wygląda nieco inaczej. Kluczem jest zaangażowanie podmiotu, który ucierpiał.

reklama

- Aby sprawa została wyjaśniona i wzięta pod uwagę, właściciel budynku, na którym doszło do aktu wandalizmu, musi osobiście zgłosić się na policję - tłumaczy asp. Daria Olczyk, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kutnie - Konieczne jest przedstawienie dowodów, na przykład w postaci dokumentacji zdjęciowej, aby funkcjonariusze mogli formalnie przyjąć zgłoszenie.

Co niezwykle ważne, właściciel musi również dokładnie wyszacować poniesione straty. Bez określenia wartości szkody przez osobę pokrzywdzoną, dalsze kroki prawne są mocno utrudnione. 

Złapani na gorącym uczynku, co dalej? 

Sytuacja zmienia się, gdy sprawca zostaje ujęty bezpośrednio podczas niszczenia mienia.

reklama

- Wszystko zależy od tego, jak kwalifikujemy dany czyn - wyjaśnia oficer prasowy - Jeśli policjant złapie taką osobę na gorącym uczynku, od razu zabezpiecza materiały dowodowe, czyli farby, spraye oraz wykonuje zdjęcia na miejscu zdarzenia. Równolegle funkcjonariusze szukają właściciela obiektu i sporządzają pełną dokumentację fotograficzną. O dalszym losie i surowości kary dla wandala decyduje przede wszystkim wycena strat.

Okazuje się, że do 500 zł, czyn jest kwalifikowany jako wykroczenie, co zazwyczaj skutkuje mandatem.

Jednak, gdy szacowane straty wynoszą od 800 złotych, sprawa wkracza na drogę karną i jest traktowana jako przęstepstwo niszczenia mienia, za które już grożą poważniejsze konsekwencje, włącznie z możliwością pozbawienia wolności. 

reklama

Opór przeciwko wandalizmowi 

Warto pamiętać, że szybka reakcja świadków, zgłoszenia na numer alarmowy oraz determinacja właścicieli zniszczonych obiektów w dążeniu do ukarania sprawców to jedyna droga, by powstrzymać falę dewastacji. Do momentu, gdy wandalizm będzie traktowany z pobłażliwością, nasze miasta będą musiały zmagać się z widokiem kolejnych oszpeconych ścian.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo