Jest spora szansa
Na Słońcu ponownie pojawiło się zjawisko, które szczególnie interesuje miłośników astronomii. Chodzi o tzw. dziura koronalna – obszar w atmosferze naszej gwiazdy, z którego cząstki plazmy mogą swobodnie uciekać w przestrzeń kosmiczną.
Jak wyjaśnia Karol Wójcicki, autor popularnej strony „Z głową w gwiazdach”, takie zjawiska na zdjęciach Słońca wyglądają jak ciemniejsze „bruzdy” na jego powierzchni. W rzeczywistości są to miejsca w koronie słonecznej, gdzie linie pola magnetycznego pozostają otwarte.
W tych regionach gaz jest rzadszy i chłodniejszy niż w pozostałej części korony, dlatego w obserwacjach w ultrafiolecie czy promieniowaniu rentgenowskim wydają się ciemniejsze.
Najważniejsze jest jednak to, że gdy taki obszar skierowany jest w stronę Ziemi - a dokładnie to dzieje się teraz- ciągły strumień wiatru słonecznego uciekający ze Słońca omiata naszą planetę z prędkością dochodzącą nawet do 700 km/s (na co dzieńjest to około 300–400 km/s).
To właśnie takie warunki sprzyjają powstawaniu zjawiska, które od wieków fascynuje obserwatorów nieba – zorzy polarnej.
Szansa na zorze także w Polsce
Według Karola Wójcickiego szybki wiatr słoneczny zaczął docierać do Ziemi już wczoraj. W efekcie minionej nocy nad północą Europy pojawiły się jasne zorze.
Jeśli warunki w przestrzeni kosmicznej ułożą się sprzyjająco, istnieje szansa, że zorza polarna będzie widoczna również z Polski.
Dodatkowym sprzymierzeńcem obserwatorów może być także nów Księżyca, dzięki któremu nocne niebo będzie wyjątkowo ciemne.
Dzięki temu w najbliższych dniach możemy mieć naprawdę dobre warunki do obserwacji tego niezwykłego spektaklu na niebie.
Miłośnicy astronomii radzą więc spoglądać wieczorem w kierunku nieba. Jeśli pogoda dopisze, istnieje szansa, że także nad Polską pojawią się charakterystyczne zielonkawe lub purpurowe łuny zorzy polarnej.
Komentarze (0)