Smutne wiadomości od azylu dla zwierząt
31 grudnia media społecznościowe obiegały prośby o nie odpalanie fajerwerków. Wiele było też ogłoszeń o zwierzętach, które przestraszone uciekały od swoich opiekunów.
Część z nich na szczęście szybko udało się odnaleźć, inne nadal są poszukiwane, a jeszcze kolejne odnosiły obrażenia, lub ginęły, kiedy np. przestraszone wbiegały pod koła samochodów.
Z podobna sytuacją mieli do czynienia wolontariusze z domu tymczasowego Felkowy Stryszek. Azyl działa w pobliskiej gminie Szczawin Kościelny i zapewnia opiekę zwierzętom m.in. z naszego powiatu.
- Facebook pyta - co słychać? 15 serduszek nie wytrzymało. To bilans zabawy sylwestrowej dla naszych azylantów. Jeden psi staruszek, dwie kurki i 12 wróbelków urodzonych u nas. Nie pomogły maty wygłuszające. Dla tych, co strzelali super zabawa, dla naszych podopiecznych potworny strach, który zakończył ich życie. A my zaczynamy kolejny rok od łez i bezradności – napisali w Nowym Roku przedstawiciele domu tymczasowego Felkowy Stryszek.
Dziś skontaktowaliśmy się z przedstawicielką Felkowego Stryszka. W rozmowie z nami nie ukrywa żalu, smutku, ale też rozgoryczenia i złości.
"Te stworzenia nie są niczemu winne"
- Brakuje mi słów. Myślałam, że w gminie wiejskiej ludzie będą troszkę rozsądniejsi. Owszem, ci co mają bydło hodowlane nie strzelali fajerwerkami. Ale ci, którzy nie mają zwierząt hodowlanych strzelali tak, że nie było zmiłuj. A na facebooku jeszcze były do nas pretensje, że nie pokazaliśmy zdjęć zwłok zwierząt. To jest masakra. Jest mi bardzo przykro, bo udało się nam odbudować całą populację wróbli, tu wcześniej wcale ich nie było – mówi w rozmowie z nami Andżelika Morawska z domu tymczasowego Felkowy Stryszek.
Jak dodaje, dzisiaj znaleziono kolejnych kilka martwych wróbli. Mocno stresują się również inne zwierzęta, takie jak psy, którym ulgi nie przynoszą nawet lekarstwa.
Wolontariusza z Felkowego Stryszka zauważa, że huk i błysk petard stresuje również sarny, lisy, oraz inne zwierzęta żyjące w naturze tuż obok nas. W ich przypadku niejednokrotnie także sylwester kończy się śmiercią.
Zdaniem naszej rozmówczyni winny cierpieniom zwierząt jest system – ludzie czują się bezkarni, dlatego używają fajerwerków nie tylko w sylwestra, ale też przed nim i po nim.
- Przecież te stworzenia nie są niczemu winne. Nie musimy tego zakazywać, ale niech to naprawdę będzie przez krótką chwilę raz w roku, a nie ciągłe strzelanie przez kilka-kilkanaście dni. Jest to dla mnie bardzo przykre. A pamiętajmy, że cierpią nie tylko zwierzęta. Ludzie też, chociażby dzieci z autyzmem – zauważa A. Morawska.
Na facebooku Felkowego Stryszka pojawiła się ogromna ilość komentarzy. Większość z nich odnosi się do tego, że zabawa kosztem dobrostanu zwierząt nie powinna mieć miejsca.
Internauci piszą również o swoich psach, czy kotach, które z trudem znoszą okres sylwestrowy. Pojawiają się również pojedyncze komentarze, że w fajerwerkach nie ma nic złego i raz w roku można sobie pozwolić na ich odpalanie.
Komentarze (0)