Reklama

Reklama

Oprogramowanie do zarządzania produkcją: straszak na pracowników na hali czy bonus?

Opublikowano: pt, 20 sie 2021 11:20
Autor:

Oprogramowanie do zarządzania produkcją: straszak na pracowników na hali czy bonus? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Lifestyle Jesteś właścicielem małej firmy produkcyjnej. Wszystko przemyślałeś, przekalkulowałeś i zdecydowałeś: wdrażamy program do zarządzania produkcją. I choć “klamka zapadła”, to po wstępnych rozmowach z załogą zaczynasz mieć wątpliwości co do słuszności swojej decyzji.

Reklama

 

Kierownik zmiany chodzi naburmuszony i coś przebąkuje o tym, że może za długo już pracuje w jednej (w domyśle - Twojej) firmie, pozostała część załogi także skwaszona i niezadowolona. Czy jeśli zaczniecie korzystać z oprogramowania to ludzie rzeczywiście się zwolnią?

Z perspektywy szefa

Z perspektywy właściciela firmy program do zarządzania produkcją ma oczywiste plusy. Dzięki temu, że tworzony jest plan pracy, który w przyjazny sposób wyświetla się na hali, a pracownicy rejestrują produkcję, ma on pełny obraz sytuacji i wie:

  • Kto jest aktualnie w pracy, o której przyszedł i czy podjął zadania,

  • Na jakim etapie znajduje się dane zamówienie i które maszyny są zajęte,

  • Co, z jaką wydajnością i w jakim czasie zostało wyprodukowane.

To tylko niektóre z korzyści posiadania przez firmę programu do planowania produkcji, dlatego większość firm, jeśli chce się rozwijać sięga po takie nowoczesne rozwiązania. Jednak to co oczywiste jest dla właściciela czy managera, niekoniecznie jest tak samo postrzegane przez szeregowych pracowników. Załoga najczęściej boi się zmian, upatrując w nich wszelkie “zło tego świata” i spodziewa się najgorszego.

3 główne rozterki pracowników odnośnie programu produkcyjnego i ich neutralizacja


Z perspektywy małej firmy produkcyjnej nawet najprostsze oprogramowanie do zarządzania produkcją umożliwia redukcję kosztów, niweluje marnotrawstwo i gwarantuje skuteczne wykorzystanie know-how czy umiejętności zatrudnionych. Tyle teorii, a ja się ma to do praktyki?

Strach przed śledzeniem wydajności.

Pracownicy boją się wdrożenia nowego oprogramowania: przecież będą śledzone normy pracy, trzeba będzie się odbijać na wejściu i wyjściu czy przy podjęciu zlecenia. A jeśli szef to wyzyskiwacz, mający dyktatorskie zapędy? Wtedy narzędzia do zarządzania produkcją będą wykorzystywane do “zaciskania pasa”, robiąc z ludzi niewolników, rozliczając każdą sekundę ich pracy.


Istotne jest podejście szefa do monitoringu załogi: może on nowe usprawnienie przedstawić jako lepszą kalkulację lub gnębić pracownika o przysłowiowe 2 sekundy opóźnienia czy nie wyrobienie normy. Wiadomo, że w drugim przypadku efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Każdy chce być w pracy szanowany zamiast czuć się wyrobnikiem.


Poczucie, że ich głos nie ma znaczenia.

Decyzja wdrożeniowa została podjęta “u góry”, bez konsultacji z załogą. Pracownicy “starej daty” czują się przez to wykluczeni. Czyżby nie liczyło się już ich doświadczenie i wieloletnia praktyka, tylko jakieś klikanie na komputerze? A co, jeśli nowy system będzie za trudny i sobie z nim nie poradzą? Czy to oznacza, że pójdą do zwolnienia? Rodzą się także wątpliwości czy to całe oprogramowanie ma sens i czy przypadkiem nie zabiera więcej czasu niż sama praca na hali.


W rzeczywistości program produkcyjny to wygoda dla samych pracowników. Jak donoszą klienci Prodio, choć załoga może wprost nie będzie wychwala nowego systemu, to na myśl o tym, że mieliby wrócić do starych rozwiązań, papierowych zeszytów, ręcznego wypisywania zleceń zaczynają go bronić. Okazuje się, że w sumie to nie wyobrażają sobie już pracy bez Prodio, bo do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja.


Strach przed zbyt trudną obsługą.

Program do zarządzania produkcją na pewno będzie skomplikowany. Nie każdy chce się uczyć nowości, więc pracownicy będą szefowi robić “pod górkę”. W zakładzie produkcyjnym pracują “prości ludzie”, którzy nie będą chcieli uczyć się jakiejś złożonej obsługi komputera. Trudno, jak będzie trzeba, to najwyżej zmienią pracę.


Owszem, niektóre rozwiązania są zapewne skomplikowane, ale nie Prodio. W jednej z firm, która wdrożyła ten prosty program produkcyjny nauczył się go w moment obsługiwać nawet 80-latek, komentując, że korzystanie z aplikacji jest równie proste, jak wysłanie sms-a.


Powyżej wymieniliśmy tylko niektóre z pracowniczych rozterek. Często dochodzi do paradoksalnej sytuacji: wielu właścicieli małych firm produkcyjnych celowo opóźnia wdrożenie oprogramowania do zarządzania produkcją i jak ognia unika wszelkich zmian z obawy przed buntem czy zwolnieniem się załogi.

Jak w praktyce pracownicy skorzystają na oprogramowaniu do zarządzania produkcją?

Z wieloletniego doświadczenia wdrożeniowego wiemy, że często strach ma “wielkie oczy”, a oprogramowanie do zarządzania produkcją może być dobrym narzędziem do motywowania zespołu. Prawda jest taka, że większość ludzi chce “robić dobrą robotę”, gdzie praca nie jest tylko żmudnym obowiązkiem czy zabezpieczeniem potrzeb materialnych, ale daje również satysfakcję.

Dzięki systemowi monitorowania pracownicy wiedzą, że są nadzorowani w uczciwy sposób. Normy pracy stanowią dla pracownika cenny argument przy negocjacji wynagrodzenia czy premii: widzisz jak dobrze pracuję - zasłużyłem więc na podwyżkę czy bonus.


Dzięki prostemu programowi produkcyjnemu jak np. Prodio wiadomo dokładnie kto za które zadanie był odpowiedzialny, czy zawinił pracownik czy przełożony, a może podwykonawca. Nie ma szukania winnych na siłę, gdyż wszystkie dane są dostępne w systemie, np. w pliku z historią pracy.


Zaletą programu do zarządzania produkcją jest budowanie kultury skupionej na rozwiązywaniu problemów a nie poszukiwaniu winnych. Pracownik ma świadomość bycia częścią organizacji, a błędy/awarie/niepowodzenia są naturalnym elementem codziennego funkcjonowania i w przypadku ich wystąpienia firma skupia się na szukaniu przyczyn i rozwiązań, a nie zrzuca odpowiedzialności na pracownika.


Dzięki nowoczesnemu zarządzaniu produkcją w Prodio, dla lepszej komunikacji, do zleceń można dołączać swoje uwagi (widać je od razu na planie produkcyjnym), a pracownicy do wykonywanych czynności dodają komentarze. Co ważne reagujemy na bieżąco – widać, co kto robi i jaki jest postęp prac. W przypadku trudności z realizacją jakiegoś zlecenia, pracownicy bez problemu mogą zostawić kierownikowi komentarz. Mniej jest pomyłek i niewyjaśnionych sytuacji i unikamy “zamiatania pod dywan” trudnych tematów.



Program do zarządzania produkcją to także jasne określenie zakresu obowiązków. To nie tak, że dzięki systemowi pracownik będzie robić więcej i stanie się wielozadaniową maszyną, choć faktem jest, że z programem pracuje się dużo szybciej. Rozpoczęcie danej czynności to po prostu kliknięcie w kafelek i przyłożenie breloka. Zakończenie pracy na zadaniu jest równoznaczne z wyborem odpowiedniego kafelka, wpisaniem ilości wykonanych sztuk i odkliknięciem breloka. W porównaniu do tradycyjnych metod to dużo łatwiejszy proces. Zamiast wpisywania w notes czy ciągłego dopytywania się szefa co ma być zrobione, czy można już podjąć pracę, co dalej ma być wykonane.



Zamiast analizować zacznij działać i wykorzystaj Prodio

To czy program do zarządzania produkcją będzie przysłowiowym “kijem” czy “marchewką” zależy w dużej mierze od szefa. Pracownicy zawsze będą się bali zmian, bo taka już jest ludzka natura. Najgłośniej wyrażają sprzeciw ci, którzy mają coś do ukrycia, gdyż obawiają się, że ich “fuszerka” i “lewizna” wyjdzie na jaw. Dlatego lepiej jest zacząć działać niż czekać na 100% poparcie załogi i aprobatę całego zespołu. Tym bardziej, że prosty program produkcyjny, taki jak Prodio wdrożysz samodzielnie już w 15 minut, bez potrzeby specjalnego sprzętu czy zatrudniania specjalisty. Zdecydowanie nie brzmi to jak straszak ;-)



UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE