reklama

Pięć minut, które przy oglądaniu auta oszczędzą ci kilku tysięcy

Opublikowano:
Autor: artykuł sponsorowany (el)

Pięć minut, które przy oglądaniu auta oszczędzą ci kilku tysięcy - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
RozmaitościsponsorowanyKlimatyzacja to jedyny element wyposażenia, którego jesienią nie da się normalnie sprawdzić, a jej naprawa potrafi kosztować więcej niż komplet opon z felgami. Oto co zrobić na parkingu u sprzedającego, żeby nie kupować kota w worku.

Sobota, dwanaście stopni, oglądasz auto, które wygląda naprawdę przyzwoicie. Silnik pracuje równo, blacha bez niespodzianek, komplet dokumentów. Pytasz o klimatyzację, a sprzedający odpowiada bez wahania: latem chłodziła jak lodówka. I w tym momencie nie masz żadnego sposobu, żeby to sprawdzić.

Przy niskiej temperaturze zewnętrznej sprężarka klimatyzacji w wielu autach w ogóle się nie włącza. Układ ma zabezpieczenie, które blokuje jej pracę, gdy ciśnienie jest za niskie, a przy chłodzie jest ono zawsze niższe. Efekt jest taki, że auto z pełnym, sprawnym układem i auto z całkowicie pustym zachowują się identycznie: dmuchają zimnym powietrzem z zewnątrz i nic więcej.

Sprzedający nie musi nawet kłamać. Bardzo często sam nie wie, w jakim stanie jest klimatyzacja, bo ostatni raz używał jej w sierpniu i wtedy faktycznie jakoś chłodziła. Poniższe pięć czynności zajmuje łącznie kilka minut i pozwala odróżnić układ, który po prostu śpi na zimę, od takiego, w którym nie ma już nic.

Włącz klimatyzację i posłuchaj

Uruchom silnik, wciśnij przycisk A/C, ustaw najniższą temperaturę i średnie obroty dmuchawy. Nie patrz na wyświetlacz, tylko słuchaj i obserwuj obrotomierz.

Dobrze:słychać wyraźne kliknięcie spod maski, a obroty silnika na moment podskakują. To sprzęgło sprężarki, które właśnie ją załączyło.Źle:cisza i zero reakcji silnika. W większości przypadków oznacza to układ pusty albo niesprawny.

Zamknij obieg i daj mu pięć minut

Włącz recyrkulację, czyli zamknięty obieg powietrza w kabinie, zamknij okna i pozwól autu popracować. Po kilku minutach przyłóż rękę do nawiewu i porównaj z temperaturą na zewnątrz.

Dobrze:powietrze z nawiewów jest wyraźnie chłodniejsze niż w kabinie, mimo że na dworze i tak jest zimno.Źle:temperatura się nie zmienia. Przy dodatniej temperaturze zewnętrznej sprawny układ zawsze da odczuwalną różnicę.

Powąchaj powietrze z nawiewów

Brzmi banalnie, ale mówi bardzo dużo o historii auta. Wystarczy pierwsze kilkanaście sekund po włączeniu dmuchawy.

Dobrze:powietrze bez wyraźnego zapachu.Źle:stęchły, piwniczny zapach oznacza zagrzybiony parownik. Sama dezynfekcja nie jest droga, ale to pewny sygnał, że układu nie obsługiwano od lat, a to zwykle idzie w parze z brakiem czynnika.

Zajrzyj pod maskę na naklejkę

Na wewnętrznej stronie maski albo na wsporniku chłodnicy znajduje się tabliczka z rodzajem czynnika i jego ilością. Zrób jej zdjęcie telefonem.

To informacja, która przekłada się wprost na twoje przyszłe koszty. Auta z nowszym czynnikiem R1234yf, stosowanym mniej więcej od 2017 roku, są w serwisie zauważalnie droższe od tych ze starszym R134a. Ilość też ma znaczenie, bo za czynnik płaci się według wagi, a różnice między modelami bywają kilkukrotne. Jeśli naklejki nie ma albo jest nieczytelna, normę dla konkretnego modelu sprawdzisz wbazie pojemności układówjeszcze przed wyjazdem na oglądanie auta.

Zapytaj o dowód ostatniego serwisu

Jedno pytanie: kiedy ostatnio nabijana była klimatyzacja i czy jest na to paragon albo wpis w książce.

Dobrze:dokument z ostatnich dwóch sezonów. Wtedy naprawdę można założyć, że układ jest w porządku.Źle:odpowiedź w stylu „nigdy nie było potrzeby”. Przy aucie starszym niż pięć lat oznacza to w praktyce, że klimatyzacja nie była serwisowana ani razu.

Ile kosztuje pomyłka

Skala wydatku zależy od tego, co jest przyczyną. Poniżej typowe scenariusze, z którymi kierowcy trafiają do serwisu po zakupie auta.

Warto zatrzymać się przy pierwszej pozycji tej tabeli. Przywrócenie klimatyzacji do pełnej sprawności, czylipełny serwis z odzyskiem i nabiciem czynnika, kosztuje zwyklemniej niż jedno zatankowanie do pełna. Za tę kwotę odzyskujesz komfort w każdym korku, w każdym upale, przez kolejne dwa lata jazdy. Trudno wskazać drugi wydatek w aucie, który tak szybko zwraca się w postaci zwykłej, codziennej wygody.

Najczęstszy scenariusz jest na szczęście ten pierwszy i najtańszy. Z naszych pomiarów z tego sezonu wynika, że w zdecydowanej większości aut, które trafiają do serwisu z brakiem chłodzenia, nie ma żadnej usterki mechanicznej. Jest po prostu za mało czynnika, bo przez lata nikt go nie uzupełniał. Problem w tym, że przy zakupie nie sposób z góry przewidzieć, czy trafiłeś na wariant za trzysta złotych, czy na ten za dwa i pół tysiąca.

Zapis w umowie, który wszystko zmieniaPrzy zakupie od osoby prywatnej standardem jest formułka o zapoznaniu się ze stanem technicznym pojazdu. Po jej podpisaniu dochodzenie roszczeń z tytułu niesprawnej klimatyzacji staje się bardzo trudne, nawet jeśli sprzedający zapewniał, że wszystko działa. Znacznie prościej jest sprawdzić układ przed transakcją albo wprost wliczyć koszt jego obsługi w negocjowaną cenę.

Sprawdź też, czym w tym aucie oddychasz

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym przy zakupie prawie nikt nie myśli, a który dotyczy nie portfela, tylko zdrowia. Parownik klimatyzacji to miejsce ciemne, ciepłe i stale wilgotne, czyli idealne warunki dla grzybów i bakterii. Całe powietrze, które wdychasz w kabinie, przechodzi właśnie przez ten element.

Olej silnikowy wymieniamy co rok bez zastanowienia. Filtr paliwa, klocki, płyny, wszystko ma swój termin i nikt z tym nie dyskutuje. A o jedynym filtrze, przez który powietrze trafia prosto do naszych płuc i płuc naszych dzieci na tylnej kanapie, nie pamięta prawie nikt.

Dlatego ten stęchły zapach z punktu trzeciego to sygnał, którego nie warto lekceważyć przy oglądaniu auta.Odgrzybianie warto wykonywać raz w roku, najlepiej razem z wymianą filtra kabinowego, a jego koszt to równowartość kilku kaw na mieście. Wpunkcie w Kutnie przy Kościuszkirobimy to od ręki, bez zostawiania auta na cały dzień. Na tym akurat naprawdę nie ma sensu oszczędzać, zwłaszcza jeśli autem wozisz dzieci albo ktoś w rodzinie ma alergię.

Prosta strategia negocjacyjna

Skoro poza sezonem nie da się rzetelnie ocenić klimatyzacji, najrozsądniejsze jest potraktowanie jej jak zużytego elementu eksploatacyjnego. Tak samo, jak odlicza się od ceny opony na granicy zużycia czy zbliżający się przegląd.

Powiedz wprost: nie mamy jak sprawdzić klimatyzacji przy tej pogodzie, więc zakładam, że będzie wymagała obsługi, i odejmuję to od ceny. To argument, z którym trudno polemizować, bo jest po prostu prawdziwy. W najgorszym razie sprzedający zaproponuje, że sam zawiezie auto do serwisu, i to też jest dobre rozwiązanie.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo