reklama

Od 3 kilometrów do 17 maratonów. Niezwykła historia Jarosława Góralskiego z Kutna

Opublikowano:
Autor: Julia Rojewska

Od 3 kilometrów do 17 maratonów. Niezwykła historia Jarosława Góralskiego z Kutna - Zdjęcie główne
Autor: nadesłane | Opis: Rozmawiamy z kutnowskim maratończykiem
Zobacz
galerię
4
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportJeszcze dziewięć lat temu pierwszy, trzykilometrowy trucht wydawał się ogromnym wyzwaniem. Dziś Jarosław Góralski, reprezentujący Stowarzyszenie „Kutno Biega”, ma na swoim koncie 17 ukończonych maratonów, ponad 20 półmaratonów, medale mistrzostw Polski Masters i ambitny plan przebiegnięcia maratonów we wszystkich europejskich stolicach. W rozmowie opowiada o początkach swojej biegowej przygody, najpiękniejszych wspomnieniach z tras i zachęca mieszkańców Kutna do aktywności.
reklama

Od pierwszego truchtu do maratońskiej pasji

Przygoda Pana Jarosława z bieganiem rozpoczęła się w marcu 2017 roku podczas wizyty u córki Karoliny w Łodzi.

- Wyszedłem potruchtać do parku im. Stanisława Staszica. Miałem zwykłe sneakersy, czyli najgorsze buty do biegania. Po trzech kilometrach, które pokonałem w ponad pół godziny, byłem przekonany, że umrę – wspomina z uśmiechem pan Jarosław.

Paradoksalnie właśnie ten pierwszy trening sprawił, że postanowił zostać biegaczem. Zaczął zdobywać wiedzę, czytać o treningach, oglądać webinary i korzystać z aplikacji, gdzie mógł monitorować swoje postępy. Kilka miesięcy później wystartował w pierwszych zawodach – Kutnowskiej Zadyszce.

reklama

To właśnie wtedy dowiedział się o grupie biegaczy spotykających się podczas sobotnich treningów parkrun w Parku Wiosny Ludów.

- Poznałem tam fantastycznych, wspierających ludzi. Biegam z nimi do dziś i właśnie wtedy moje bieganie naprawdę stało się pasją - mówi nasz rozmówca.

Łzy szczęścia na mecie pierwszego maratonu

Po roku regularnych treningów ukończył swój pierwszy półmaraton w Łodzi. W pamięci szczególnie utkwił mu moment, gdy trasa rozdzielała maratończyków i uczestników półmaratonu. Jak mówi:

- Pomyślałem wtedy: „Ja jestem już wykończony, a oni mają przed sobą jeszcze drugie tyle?”. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, żeby kiedyś samemu pobiec maraton - relacjonuje maratończyk.

reklama

Marzenie spełniło się w kwietniu 2019 roku podczas DOZ Maratonu Łódź.

- Dobiegłem do mety w czasie 3 godzin i 51 minut. Rozpłakałem się jak małe dziecko - opowiada.

Od tamtej pory kolejne starty przyszły już niemal naturalnie. Pan Jarosław przebiegł m.in. Maratony Warszawskie, DOZ Maraton Łódź, Silesia Maraton, Maraton Toruński, Maraton w Dębnie, Cracovia Maraton i Poznań Maraton, zdobywając Koronę Maratonów Polski. Równolegle startował na krótszych dystansach, zdobywając srebrny oraz dwa brązowe medale mistrzostw Polski Masters na 5 i 10 kilometrów.

Nieprzerwanie uczestniczy także w charytatywnym Wings for Life World Run.

Projekt „Bieganie ze Zwiedzaniem”

reklama

Po zdobyciu doświadczenia na krajowych trasach pojawił się kolejny cel – autorski projekt „Bieganie ze Zwiedzaniem”, czyli maratony we wszystkich stolicach Europy.
Pierwszym zagranicznym startem było Wilno. Później przyszły Ateny, Malta, Wiedeń, Amsterdam, Berlin i Madryt. Choć każdy maraton jest wyjątkowy, jeden pozostaje bezkonkurencyjny.

- Ateny to zdecydowanie najwspanialszy maraton, w jakim uczestniczyłem. Sam bieg jest bardzo wymagający, ale wbiegnięcie na pierwszy stadion olimpijski przy dopingu tysięcy ludzi to coś, czego nie da się opisać. Do dziś mam ciarki, gdy o tym myślę”.

Maratończyk podkreśla również ogrom organizacyjny największych imprez biegowych:

- W Berlinie na starcie stanęło około 60 tysięcy biegaczy. W Atenach trzeba było przewieźć ponad 22 tysiące uczestników 37 kilometrów na linię startu. To robi ogromne wrażenie - podkreśla.

reklama

Kolejne cele już wyznaczone

W tym roku Pan Jarosław planuje wystartować w maratonach w Tallinnie, Lizbonie i Stambule. Na 2027 rok ma już zaplanowane biegi w Rzymie i Paryżu.
Jest też jedno wielkie marzenie.

- New York Marathon. To chyba marzenie każdego maratończyka, choć koszty są ogromne. Ale kilka lat temu marzyłem przecież o przebiegnięciu 10 kilometrów, więc kto wie... - dodaje.

Kutno biega coraz chętniej

Zdaniem Pana Jarosława w ostatnich latach w Kutnie wyraźnie przybyło osób aktywnych fizycznie.

- Coraz więcej mieszkańców biega albo uprawia nordic walking. Widać to chociażby podczas takich wydarzeń jak Bieg Doliną Rzeki Ochni czy ALZ Run. Nie każdy chce należeć do stowarzyszenia, ale coraz więcej osób po prostu lubi się ruszać - zauważa pan Jarosław.

Na osoby rozpoczynające swoją przygodę z bieganiem czeka również wsparcie lokalnego środowiska.

- Jeśli ktoś chce zacząć biegać, dowiedzieć się, jak trenować i przygotować do pierwszych zawodów, jesteśmy do dyspozycji. Spotykamy się podczas BBL (Biegam Bo Lubię), Zabieganej Środy w ZOŚce i w każdą sobotę o godz. 9.00 na parkrunie w Parku Wiosny Ludów - zachęca sportowiec.

Największe wsparcie

Na koniec maratończyk dziękuje swojej rodzinie – żonie Basi i córce Karolinie – za nieustanne wsparcie, a także wszystkim osobom, które spotkał na swojej biegowej drodze.

- Jest was tak wielu, którym bardzo serdecznie dziękuję. Dajecie wsparcie, siłę, moc, energię, radość i pomocną dłoń - podkreśla pan Jarosław.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo