reklama

Mówią NIE biogazowni. Gmina: "Nie mamy tutaj nic do powiedzenia"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Mówią NIE biogazowni. Gmina: "Nie mamy tutaj nic do powiedzenia" - Zdjęcie główne
Autor: poglądowe/gov.pl, KCI | Opis: Mówią NIE biogazowni. Gmina "Nie mamy tutaj nic do powiedzenia"

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŻychlinZ jednej strony technologiczny postęp i troska o środowisko, z drugiej uciążliwość dla okolicznych mieszkańców. Ci sprzeciwiają się planowanej budowie biogazowni, która powstać ma w jednej z wsi pod Żychlinem. Nie brakuje utyskiwań, że gmina rzekomo zgodziła się na budowę bez konsultacji społecznych, nie licząc się z głosem osób, którym przyjdzie żyć w sąsiedztwie instalacji. Urząd uspokaja i wyjaśnia, ze inwestycja ma zupełnie inny charakter, niż przedstawiają to mieszkańcy.
reklama

Mieszkańcy kontra inwestycja

W Grzybowie (gmina Żychlin) powstać ma biogazownia rolnicza o mocy 499 KW. Do Starostwa Powiatowego w Kutnie wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę.

Cześć mieszkańców jest rozgoryczona tym faktem i składa petycje do Powiatu, Gminy Żychlin oraz radnych o brak zgody na taką inwestycję. 

- W miejscu, w której ma powstać biogazownia, jest tylko droga wewnętrzna. To jak inwestor będzie przewoził materiał potrzebny do produkcji? Brak informacji od Gminy co i jak będzie przerabiane w biogazowni. Jakie odpady będą używane do produkcji? Roślinne, spożywcze czy może zwierzęce? Brak konsultacji społecznych a inwestor złożył wniosek o pozwolenie na budowę - grzmią okoliczni mieszkańcy.

reklama

Jak ustaliliśmy, informacje o ewentualnej budowie biogazowni w Grzybowie nie są wyssane z palca. Okazuje się jednak, że z planowaną inwestycją Gmina Żychlin ma niewiele wspólnego. 

Gmina ma związane ręce 

Stoi za nią bowiem nie inwestor zewnętrzny, a lokalny rolnik. Dysponuje on taką ilością substratu własnego, która pozwoli mu produkować prąd na własne potrzeby. Teraz, dzięki uzyskaniu promesy na dotację dedykowaną odnawialnym źródłom energii, może ubiegać się o pozwolenie na budowę małej biogazowni. 

- Tam, gdzie biogazownia służy danej działalności rolniczej, tego typu instalacje, o mocy do 0,5 MW, tak naprawdę mogą powstawać na wszystkich terenach rolnych. I tutaj nie ma kwestii konsultacji społecznych czy tego, że gmina ma kogoś informować - tłumaczy burmistrz, Grzegorz Ambroziak - Natomiast jest sytuacja tego typu, że rolnik prowadzi działalność rolniczą na swoim terenie, w której są wpisane biogazownie rolnicze. I to jest prawnie od lat usankcjonowane. Urząd nie ma tutaj nic do powiedzenia. Nawet, gdyby chcieć brać pod uwagę protest społeczny, to nie wchodzi w grę. To jest kwestia wolności działalności rolniczej - precyzuje.

reklama

Przy budowie tego typu biogazowni obowiązuje uproszczona procedura - inwestor, czyli rolnik, nie potrzebuje nawet zgody środowiskowej.    

- Rozumiem złość niektórych mieszkańców. Sam mieszkam na wsi i te uciążliwości rolnicze są, co w gruncie rzeczy jest naturalne. Gmina nie partycypuje jednak w procedurach inwestycyjnych. Nie możemy w taką działalność ingerować, jedynie procedować te najważniejsze ustawowe kwestie - dodaje burmistrz.  

Włodarz zapewnia, że nie planuje nic za plecami mieszkańców. Jak słyszymy, na razie żadni nowi inwestorzy zewnętrzni nie pukają do drzwi gminy w sprawie budowy większej biogazowni. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo