Walka z czasem zakończyła się dramatem. "Naprawdę niewiele zabrakło". Zawiodły procedury? Od rana trwały telefony, prośby o pomoc i gorączkowe poszukiwania miejsca, które mogłoby przejąć ranne zwierzę. Mieszkańcy nie pozostali obojętni, a w akcję zaangażowali się strażacy, społecznicy i wolontariusze. Choć początkowo wydawało się, że wszystko skończy się szczęśliwie, finał okazał (...)