Pojawił się na nocnym niebie
Do zdarzenia doszło o godzinie 3:12:04, jeszcze przed świtem. Jasny obiekt pojawił się nad Bałtykiem i poruszał się w kierunku północno-wschodnim. Jego przelot został zarejestrowany przez automatyczne stacje obserwacyjne.
- Meteoroid wszedł w atmosferę z dużą prędkością - ok. 24,1 km/s - i pod kątem 32,6° względem powierzchni Ziemi – informuje Skytinel.
Bolid rozpadł się w atmosferze
Według wstępnych analiz obiekt przed wejściem w atmosferę mógł mieć masę bliską 50 kilogramów. W trakcie przelotu stopniowo tracił jednak swoją masę i rozpadał się na coraz mniejsze fragmenty.
Jak informuje Skytinel najsilniejsza fragmentacja nastąpiła poniżej wysokości 40 kilometrów. Ostatnie fragmenty przestały być widoczne na wysokości około 31 kilometrów.
Mimo rozpadu część materii mogła dotrzeć do powierzchni Ziemi.
- Maksymalne ciśnienie dynamiczne działające na obiekt podczas przelotu nie przekroczyło około 2 MPa, co wskazuje na niską wytrzymałość mechaniczną skały. W połączeniu z silną fragmentacją oraz orbitą, której aphelium sięgało niemal orbity Jowisza, może to sugerować, że mieliśmy do czynienia z kruchym materiałem węglistym. Mimo to, nasze symulacje wskazują, że niewielka część materii przetrwała lot przez atmosferę. Szacujemy, że do Ziemi dotarło ok. 100 gramów meteorytów – dodaje Skytinel.
Problem w tym, że według wyliczeń fragmenty spadły do Bałtyku, więc ich odnalezienie będzie praktycznie niemożliwe.
Zjawisko zarejestrowano także w Łódzkiem
Wśród stacji, które uchwyciły przelot bolidu, znalazła się również placówka z województwa łódzkiego.
Zjawisko zarejestrowała między innymi SN12 w Koluszkach, związana z Koluszkowską Stacją Kosmiczną.
Bolid został uchwycony również przez stacje m.in. w Dusznikach, Polance Wielkiej, Pruszczu Gdańskim, Luszewie, Ciółkowie Rządowym, Koźlicach, Szczecinie, Gdyni,Fromborku i na Suhorze.
Mogła to być krucha skała węglowa
Badacze zwracają uwagę na nietypową orbitę meteoroidu. Przed wejściem w atmosferę jego orbita była mocno wydłużona – w peryhelium obiekt zbliżał się do Słońca na 0,64 jednostki astronomicznej, natomiast w aphelium oddalał się aż na 5,03 AU, czyli niemal do orbity Jowisza.
- W peryhelium zbliżała się do Słońca na 0,64 AU, natomiast w aphelium oddalał się aż na 5,03 AU - niemal do orbity Jowisza. Jeden obieg wokół Słońca zajmował ponad 4,5 roku. To właśnie ta nietypowa orbita, w połączeniu z niewielką wytrzymałością mechaniczną i gwałtowną fragmentacją, jest jedną z przesłanek wskazujących na kruchą, potencjalnie węglistą naturę meteoroidu – dodają eksperci.
Komentarze (0)