Reklama

Reklama

Ile kosztowała "Awantura o gender" w bibliotece?

Opublikowano: wt, 31 mar 2015 19:46
Autor:

Ile kosztowała "Awantura o gender" w bibliotece? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Robert Feliniak miał na dzisiejszej sesji sporo pytań na temat spotkania pn. "Awantura o gender", które odbyło się dwa tygodnie temu w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Kutnie.- Chciałbym się dowiedzieć, jaka jest polityka biblioteki na przyszłość, dlaczego nie został zaproszony nikt o innych poglądach oraz ile kosztował przyjazd tych pań do Kutna. Nie ukrywając, nie jestem zwolennikiem tej ideologii - mówił radny Feliniak.

Reklama

O głos została poproszona dyrektor MiPBP w Kutnie, Magdalena Konczarek.

- To było spotkanie połączone z dyskusją, gdzie każdy z zebranych mógł zabrać głos. W przypadku Kazimiery Szczuki i prof. Anny Nasiłowskiej nie chodziło tylko o ich poglądy, zaś bardziej staraliśmy się skupić na publikacji pt. "Encyklopedia gender. Płeć w kulturze". Biblioteka jest otwarta na różne propozycje. W kwestii kosztów - spotkanie wyniosło około 2000 złotych brutto - mówiła dyrektor placówki.

Swoje poparcie dla M. Konczarek wyraziła Barbara Rostek-Nowacka.

- Moim zdaniem pomysły pani dyrektor są jak najbardziej trafne. Biblioteka jest miejscem publicznym i tak, jak usłyszeliśmy - powinna być otwarta na wszystkie pomysły - mówiła B. Rostek-Nowacka.

Sporą burzę wywołał temat wejściówek na spotkania. Rozpoczął ją Tomasz Rędzikowski.

- W kuluarach krążą pogłoski, jakoby wejściówki na to spotkanie miały być rozdane słuchaczom Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Dlaczego pojawił się problem z wejściem? - pytał radny Rędzikowski.

- To nie jest moja wina, że wejściówki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Zarówno ja, jak i biblioteka bardzo się cieszymy, że nasze spotkania cieszą się taką popularnością. Osobiście wprowadziłam zarządzenie, że jedna osoba może otrzymać maksymalnie cztery wejściówki. Mało tego, staramy się zapisywać nazwiska chętnych oraz numery kontaktowe. W razie, gdyby ktoś nie przyszedł wiemy, ile osób może jeszcze wejść. Sala w bibliotece jest mała, więc mamy ograniczoną liczbę miejsc. Każdego traktujemy tak samo, niezależnie, czy jest radnym, inną osobistością czy zwykłym obywatelem - mówiła M. Konczarek.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)