Droga, która odcina od świata. Tak żyje się na przedmieściu
Problem, z którym od lat mierzą się mieszkańcy, dotyczy właścicieli posesji w Dudkach (gmina Kutno) — od numeru 17A do 17P, zaledwie około 800 metrów od granicy miasta.
Zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowo-wiosennym dojazdy do domów są regularnie zalewane. Woda stojąca i spływająca z okolicznych terenów niszczy grunt, skutecznie utrudniając, a czasem całkowicie uniemożliwiając dojazd do posesji.
Nie są to incydenty odosobnione. Zdarza się, że w błocie grzęzną śmieciarki, karetki czy wozy strażackie. Mieszkańcy zostawiają swoje auta nawet kilkaset metrów od domów, a rodzice z dziećmi, nierzadko trzymanymi na rękach, muszą pokonywać zalany odcinek, gdzie woda miejscami sięga pół metra.
Dodatkowym zagrożeniem są osuwające się butle z gazem wykorzystywane do ogrzewania budynków. Podmokły teren negatywnie wpływa także na działanie szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków.
Znikąd pomocy. Mieszkańcy kontra biurokracja
W poprzednich latach mieszkańcy wielokrotnie szukali wsparcia w Urzędzie Gminy Kutno, w Starostwie Powiatowym oraz w GDDKiA w Łodzi — bez skutku. Nie pomogła nawet interwencja posłanki.
Właściciele nieruchomości z Dudków dysponują przejazdem na mocy służebności wieczystej nieodpłatnej, ustanowionej aktami notarialnymi z właścicielem gruntu. W praktyce oznacza to przejęcie obowiązku utrzymywania drogi w stanie umożliwiającym przejazd i dojście do posesji.
Problem polega na tym, że droga nie została przystosowana do pełnienia swojej funkcji — brakuje rowów odprowadzających wodę czy studzienek, a różnica poziomów terenu sięga około dwóch metrów.
- Jako mieszkańcy nie mamy takich środków finansowych czy wiedzy specjalistycznej by dostosować te grunty do pełnienia roli drogi. Ponadto, wspólnie uważamy, że tego typu inwestycje nie powinny być przez nas podejmowane, w związku z przeznaczeniem jakie pełni ta nieruchomość - mówili dwa lata temu w rozmowie z KCI mieszkańcy.
Mieszkańcy podkreślają również, że droga wewnętrzna w praktyce służy celom publicznym — korzystają z niej lokalni mieszkańcy w codziennym funkcjonowaniu.
Będzie przełom? Gmina zapowiada działania
Co zmieniło się na feralnym odcinku w Dudkach w ciągu minionych dwóch lat? Gmina Kutno wciąż czeka, aż ministerstwo wyrazi zgodę na przekształcenie planu zagospodarowania przestrzennego drogi.
Jesienią 2025 roku stało się jednak to, o co zabiegali mieszkańcy, a czego nie udało się wywalczyć w poprzedniej kadencji — uchwałą rady gminy droga weszła w posiadanie Gminy Kutno.
Jak tłumaczy wójt Michał Łuczak, na satysfakcjonujące efekty będzie trzeba jeszcze poczekać. Ile? Prawdopodobnie około roku. Nie oznacza to, że urząd pozostawi mieszkańców samych sobie.
- Najbliższa doraźna pomoc będzie prawdopodobnie na wiosnę, kiedy pojawią się lepsze warunki pogodowe. Teraz jest mróz i nic w tym momencie tam nie zrobimy — informuje włodarz — Na tym odcinku jest taki problem, że jest to najniższy punkt tego rejonu, w związku z czym woda spływa na ten teren praktycznie z promienia kilometra — dodaje.
Przypomnijmy, że obecny wójt w 2024 roku, jeszcze jako kandydat na urząd, starał się o doraźną pomoc dla mieszkańców Dudków, angażując m.in. strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej. Jak przyznaje, czuje się więc zobowiązany doprowadzić sprawę do końca.
Żeby tak się stało, potrzeba uzbroić się w cierpliwość. Michał Łuczak zapowiada, że gmina zamierza zatrudnić fachowca, który wskaże, jakie kroki należy podjąć, by mieszkańcy wreszcie mogli odetchnąć z ulgą.
Komentarze (0)