Miało być łatwo i przyjemnie
Za nami kolejna w tym roku handlowa niedziela. Wielu mieszkańców Kutna postanowiło wykorzystać ją nie tylko na zakupy, ale też na oddanie zalegających w domach butelek i puszek.
W teorii wszystko miało być proste: szybki zwrot, odzysk kaucji i przy okazji coś dobrego dla środowiska. W praktyce okazało się to znacznie trudniejsze.
System kaucyjny od początku budzi mieszane uczucia. Z jednej strony promuje ekologię i zwiększa poziom recyklingu, z drugiej wymaga od mieszkańców przechowywania opakowań i orientowania się, które z nich faktycznie podlegają zwrotowi. Wciąż bowiem nie wszystkie butelki objęte są systemem, co oznacza, że część z nich butelkomaty po prostu odrzucają.
To rodzi frustrację. Idąc do sklepu z pełną torbą, często okazuje się, że tylko część opakowań można oddać. Resztę trzeba zabrać z powrotem do domu albo wyrzucić. Same butelki i puszki nie są ciężkie, ale zajmują sporo miejsca, bo aby je oddać muszą być w nienaruszonym stanie.
Handlowa niedziela wydawała się więc idealną okazją, by się ich pozbyć. Problem w tym, że nawet wtedy system nie działał tak, jak powinien.
Tak więc trudno znaleźć idealny moment na oddanie butelek. W tygodniu butelkomaty często są przepełnione lub nie działają, a w niedziele niehandlowe dostęp do nich bywa niemożliwy, ponieważ w większości znajdują się wewnątrz sklepów. O tym pisaliśmy już wcześniej.
Ale wracając do handlowej niedzieli…
Podczas naszej wizyty w kilku sklepach butelkomaty były nieczynne. Przy Biedronce na ul. Łęczyckiej widniał komunikat o awarii, a obok leżały porzucone przez mieszkańców butelki. Urządzenia nie działały lub były niedostępne także przed Kauflandem, Biedronką na ul. Mickiewicza i w Aldim.
Dopiero w Carrefurze udało się oddać opakowania, choć działało tylko jedno z dwóch urządzeń. Natomiast przed butelkomatem Biedronki na ul. Grunwaldzkiej mieszkańcy musieli uzbroić się w cierpliwość i ustawić w kolejce. Za to bez problemu udało się skorzystać z butelkomatu w Lidlu.
W tej sytuacji nie zabrakło też komentarzy mieszkańców.
– Człowiek jeździ od sklepu do sklepu, żeby oddać kilka butelek. To absurd – mówiła jedna z mieszkanek.
– Więcej wydam na paliwo niż odzyskam z kaucji – dodawał inny klient.
Zdarzały się jednak również bardziej pozytywne głosy. Niektórzy podkreślali, że mimo niedogodności warto korzystać z systemu i dbać o środowisko.
Jedno jest pewne. Choć idea systemu kaucyjnego jest słuszna, jego funkcjonowanie w praktyce wciąż pozostawia wiele do życzenia. Dla jednych to szybka i wygodna sprawa, dla innych niepotrzebna wyprawa po kilku sklepach i strata czasu. Wszystko zależy od dopisującego nam szczęścia.
Komentarze (0)