Reklama

Reklama

Michał Kołodziejczak spotkał się z mieszkańcami. "Obecni politycy nie potrafią nic przewidzieć" [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak rozmawia się z Polakami objeżdżając nasz kraj. Wczoraj odwiedził m.in. Kutno, potem zorganizowano spotkanie w trakcie którego mówiono o kłopotach rolnictwa, emerytów, handlu, kryzysie energetycznym i innych codziennych problemach Polski.

Reklama

Wczoraj działacze AgroUnii spotykali się z mieszkańcami naszego regionu. Odwiedzili także Kutno, potem zorganizowali otwarte spotkanie w Zajeździe Basior w Skłótach.

Jak wczoraj podkreślano takie spotkania z mieszkańcami całej Polski są ważne dla AgroUnii. W ich trakcie prowadzone są rozmowy o przeróżnych problemach.

W Basiorze o postulatach ugrupowania, oraz o sprawach ważnych dla kraju opowiadał jego lider Michał Kołodziejczak i działacze z ziemi kutnowskiej – Tomasz Marciniak i Adrian Stępień.

- Dlaczego tutaj jestem? Pierwsze spotkanie z Michałem było przypadkowe. Porozmawialiśmy o różnych sprawach związanych z polityką ogólnopolską, z samorządem, o różnego rodzaju problemach. Rozmowa się fajnie układała, znaleźliśmy wspólny mianownik. W AgroUnii działają młodzi, prężni ludzie. Chcą pracować, są aktywni, chcą zmieniać rzeczywistość – podkreślał na wstępie Tomasz Marciniak.

Początkowo AgroUnia była ruchem społecznym, od marca tego roku to partia polityczna. Jak mówiono celem działaczy jest dostanie się do samorządów czy parlamentu, by móc realizować swoje założenia.

T. Marciniak mówił, że program ugrupowania jest w trakcie tworzenia. Zapowiedział, że wkrótce każdy będzie mógł się z nim zapoznać. W całej Polsce powstają struktury zrzeszające osoby podzielające spostrzeżenia AgroUnii.

- To będzie silne ugrupowanie. Z tego co zauważyłem na spotkania przychodzi dużo ludzi, którzy nie mogą odnaleźć swojego miejsca w innych partiach. Szukają czegoś innego, czegoś nowego. Czegoś, co może zmienić rzeczywistość, która teraz jest bardzo trudna. Mamy wysokie ceny prądu, węgla. Kryzys i wojna spowodowały to, że sytuację mamy taką, jaką mamy – mówił T. Marciniak.

 

- Chciałbym nieco więcej powiedzieć o Michale. Poznałem go ponad cztery lata temu gdy były organizowane pierwsze protesty rolnicze. Michał swoich sąsiadów, znajomych wyciągnął na przejścia dla pieszych w Błaszkach. Był duży problem z warzywami, był bezcen, nikt nie chciał z tym nic zrobić, trzeba było zaprotestować. Dołączyłem w momencie, gdy pod Łęczycą pod szyldem małego stowarzyszenia zorganizowano protest. Od tego momentu zaczęły się moje działania z AgroUnią, budowanie struktur – opisywał Adrian Stępień.

O liderze ugrupowania mówił, że to osoba bezkompromisowa, która nie boi się poruszać trudnych tematów.

- Ale to też osoba o gołębim sercu. Na pewnym spotkaniu jeden z naszych działaczy mówił o małżeństwie, które dostało 300 zł mandatu. Byli biedni, wyszli na ulicę, bo był problem. Michał wstał wyjął pieniądze i powiedział „Andrzej, daj tym ludziom. Ja w tej chwili mam, oni nie, trzeba im dać”. Powiedział bym, że ma empatię chrześcijańską. Dzisiaj na rynku w Kutnie jedna pani zapytała, czy ktoś by pomógł jej przenieść worek ziemniaków. Michał powiedział „dobra, to ja wezmę i pani zaniosę” – mówił A. Stępień.

Potem głos zabrał prezes AgroUnii. Odnosząc się do swojego gestu pomocy kobiecie na targu w Kutnie mówił, że wielu polityków takie zachowania ma wyuczone. 

- Do historii przeszedł gest Donalda Tuska wykonany w Kutnie, jak wycierał łzy kobiecie mówiącej, że nie daje rady żyć w Polsce. To są wyuczone gesty polityków, którzy wydają full pieniędzy na takie rzeczy. My budujemy wszystko od zera, pracujemy nad sobą – podkreślał Michał Kołodziejczak.

Mówił, że wszystkie swoje działania poświęca tym, którzy działali przed nim i poświęcali się dla naszego kraju. 

- Nie robię tego dla siebie, dla naszych dzieci. To one będą walczyły o nas jeżeli my dzisiaj zawalczymy o tych, którzy walczyli wcześniej. To jest motywacja w działaniu – nie stracić tego, co udało się nam do tej pory wypracować. AgroUnia jest grupą, która stwarza przestrzeń – zaznaczał lider partii.

Wspomniał o tym, że 102 lata temu Polska stała przed podobnymi zagrożeniami jakimi były groźby bolszewickiej Rosji. Podkreślał, że w naszym kraju powinien powstać Rząd Obrony Narodowej. 

- Wiem jedno – są wspólne cele. Tam nie ma kompromisów, trzeba do nich dążyć. Zobaczcie, co się dzieje, jak jałowa jest polityka w której dzisiaj uczestniczymy. Dziś w radiu mówiono, że prąd jest drogi, że w wielu gminach do wielu szkół zgłasza się tylko jeden dostawca. Bo stworzyliśmy sobie w kraju monopolistów. Mam gorzką satysfakcję mówiąc, że trzy lata temu dokładnie mówiliśmy, że wielkie firmy w Polsce będą gorsze niż wszystko inne, że wielkie monopole będą nas dobijały. Nie tylko monopole w formie supermarketów, nie tylko te, które na co dzień widzimy, ale te państwowe spółki. Sprzedają nam prąd i oferują tak duże stawki dlatego, że nie mają konkurencji. To największe zagrożenie, tego nikt nie chciał widzieć – mówił M. Kołodziejczak.

Dzisiejszą politykę określał jako tę, która nic nie przewiduje za przykład podając kryzys węglowy, nawozowy i energetyczny.  Dodawał, że nikt nie chce otwarcie powiedzieć, że zbliża się kryzys handlowy przez który upadną małe sklepy i małe piekarnie. 

- Za chwilę będziemy zdani tylko na coraz gorsze pieczywo z Biedronek, na żywność z supermarketów. Partie polityczne w naszym kraju zachowują się tak samo jak wielkie monopolistyczne firmy. Wiecie dlaczego? Bo widzą, jak ciężko jest dzisiaj cokolwiek zrobić i zmienić, zbudować od zera, ile trzeba poświęcić na to czasu – wyliczał lider AgroUnii.

O swoim ugrupowaniu mówił, ze w jego DNA jest siła rolnicza, ale podkreślał, że zrzeszeni w AgroUnii widzą wiele przestrzeni wymagających działań. Mówił, że w Polsce brakuje fachowców, ludzi po technikach i zawodówkach, co zdaniem Kołodziejczaka spowodowane jest zamykaniem tych placówek.

- Za chwilę będziemy krajem magazynierów po studiach wyższych pracujących w Zalando i Amazonie – mówił.

Apelował o to, by przedstawiciele różnych opcji politycznych – nawet tych najbardziej się różniących – potrafili usiąść przy wspólnym stole i zastanowić się jak rozwiązać obecne i przyszłe problemy.

Wspomniał o problemach emerytów, którzy w programach partii politycznych stali się „kartą przetargową” na zasadzie „kto obieca więcej”.

- Róże partie powinny wspólnie usiąść i zastanowić się jak ma wyglądać długofalowy system emerytalny tak, żeby ludzie będących w wieku emerytalnym którzy budowali nasz kraj dostali normalnych dwanaście emerytur. Moja matka w tym roku idzie na emeryturę. Widzę, że ma dostać 1100 zł emerytury, a urodziła czwórkę dzieci, zbudowała gospodarstwo i zrobiła to, jak to mówi, własną krwawicą. Dzisiaj ten kraj tak się jej odpłaca? Człowiek, który podobnie ciężko pracował jest podobnie traktowany – podkreślał Kołodziejczak.

W trakcie spotkania obecni swobodnie mogli zadawać pytania i rozmawiać z działaczami AgroUnii.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy