Reklama

Reklama

O grze w karty i parzeniu kawy..., czyli burzliwe obrady w powiecie

Opublikowano: śr, 26 sie 2015 18:47
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Zażarte dyskusje, uszczypliwości, niekończące się wymiany zdań i pikantne komentarze rozłożone na przestrzeni kilku, a nawet kilkunastu godzin stają się już integralną częścią sesji powiatowych. Tradycji stało się zadość i również podczas dzisiejszej, nadzwyczajnej sesji, rajcy nie szczędzili sobie ostrych słów krytyki, obrzucając się uwagami i zasypując lawinami pytań.

Reklama

Burzliwą debatę pytaniem o progres w funkcjonowaniu referatu promocji starostwa oraz kompetencje odpowiedzialnego zań Artura Gieruli, rozpoczął były koalicjant, Bartosz Serenda.

- Ostatnio to wyglądało fatalnie. Nie umiał pan odpowiedzieć na prawie żadne pytanie, nie był pan przygotowany. Czy coś w tej kwestii się zmieniło? - atakował radny.

- To jest pańskie subiektywne zdanie, panie Serenda. Referat promocji pracuje i ma się dobrze. Na pytania odpowiedziałem, co nie znaczy, że wnioski wyciągnięte przez pana są słuszne - odpowiedział A. Gierula.

Do dysputy dołączył radny Konrad Kłopotowski.

- Na czym polegać ma ta promocja? To jest promocja starostwa, czy Komitetu Obywatelskiego? - zapytał lider kutnowskiego PiS-u.

- Dobrze byłoby, gdyby pan zajrzał do regulaminu. Być może w pańskiej opinii, zbyt mało pisze się o panu, pańskich kolegach i koleżankach, stąd ten żal. My zajmujemy się promowaniem regionu, piszemy o wydarzeniach lokalnych - uciął A. Gierula.

- Ja nic pozytywnego w działaniu referatu nie widzę. Proszę mi powiedzieć, co zrobiliście dla społeczności lokalnej? - zapytał znów Kłopotowski.

Również radny Marek Drabik nie zamierzał milczeć.

- Do kogo kierujecie te swoje działania promocyjne? Poza tym, że umiecie coś spartolić, niewiele wam wychodzi. Nie robicie nic, żeby godnie reprezentować tę rangę urzędniczą. Dla mnie to jest nie do zaakceptowania - wtrącił Drabik.

- Współorganizujemy wiele inicjatyw obywatelskich, m.in imprezy sportowe, rozrywkowe, zawody w brydża...

- A w tysiąca też i w makao? - wystrzelił radny Drabik

- A w Piotrusia? Przecież to gra powszechna - dodał Kłopotowski.

Artur Gierula niewzruszony kąśliwymi komentarzami kontynuował swoją wypowiedź.

- Zawody wędkarskie, warsztaty poetyckie, kursy fotograficzne, warsztaty techniczne - wymieniał dalej członek zarządu.

Do dyskusji powrócił wówczas B. Serenda, po raz kolejny próbując podważać rzetelność A. Gieruli.

- Widać, że wyciągnął pan lekcję i się przygotował, ale tylko częściowo. Wymienił pan kilka inicjatyw, a ciekaw jestem, ile z nich faktycznie zostało zorganizowane przez starostwo.

- Jedna została zorganizowana wyłącznie przez nas, był to konwent starostów. Pozostałe zaś współorganizowaliśmy - odpowiedział Gierula.

Wówczas, po raz kolejny "przebudził się" radny Drabik zaskakując wszystkich zmianą frontu.

- Nikt was - zarządu nie zna. 90 procent osób na wsiach nie wie, kim jest starosta czy wicestarosta.

Do dyskusji z impetem włączył się wicestarosta, Zdzisław Trawczyński.

- Panie radny, trzeba wyleczyć kompleksy. Jeśli chodzi o rozpoznawalność, to wiadomo, że nie ma się co do mnie porównywać, bo moja jest o wiele wyższa. Widocznie to pana boli, ale to już nie mój problem - stwierdził stanowczo wicestarosta.

Debatę przerwała pół godzinna przerwa, po której... dyskusja rozgorzała na nowo.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)