Reklama

Reklama

Śmiertelne zderzenie z łosiem. Jak zwierzę znalazło się na autostradzie? Co ustaliła prokuratura?

Opublikowano: 2 grudnia 2020 14:09
Autor: Tomasz Zagórowski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia W sobotę na A1 pod Kutnem doszło do śmiertelnego wypadku. Przypomnijmy, że samochód osobowy zderzył się z łosiem. W jaki sposób zwierzę znalazło się na autostradzie? Co jak dotąd udało się ustalić prokuraturze?

Reklama

Przypomnijmy, że do tego wypadku doszło ok. godz. 17.30 w okolicach miejsc. Sójki na 245 kilometrze autostrady. Na miejscu pracowały wszystkie służby ratownicze.

Kierowca nieznacznie przekroczył prędkość

Krótko po zdarzeniu zarówno straż pożarna jak i policja podały, że auto osobowe zderzyło się z łosiem. Pojazdem w sumie podróżowały cztery osoby, obrażenia odniosła jedna z nich. Niestety, jak się okazało były to obrażenia śmiertelne – obecny na miejscu lekarz stwierdził zgon 35-latka. Mężczyzna siedział na przednim fotelu pasażera.

Wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia od razu zajęli się policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie pod nadzorem prokuratora. 

- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przed jadącą w stronę Łodzi skodę octavię wbiegł łoś. Pojazd uderzył w czworonoga. Niestety w wyniku odniesionych obrażeń śmierć na miejscu poniósł 35-letni pasażer samochodu. Kierujący samochodem i pozostali dwaj pasażerowie podróżujący na tylnej kanapie nie odnieśli obrażeń. Potrącone zwierzę nie przeżyło – relacjonowała krótko po wypadku podkom. Edyta Machnik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kutnie.

Teraz znamy już nieco więcej faktów w tej sprawie. Prokuratura podaje, że skoda poruszała się z prędkością ok. 140 km/h, a więc kierowca tylko nieznacznie przekroczył prędkość. 

Do samego zdarzenia doszło na nieoświetlonym odcinku drogi, przy umiarkowanym natężeniu ruchu.

- Łoś, który niespodziewanie wtargnął na jezdnię, znajdował się na pasie zieleni oddzielającym dwa pasma autostrady – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Łodzi.

K. Kopania dodaje, że prokuratura zamierza zwrócić się do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o podjęcie kroków zmierzających do wyeliminowania podobnych zdarzeń w przyszłości.

Kontrola siatek zaraz po wypadku. Co wykazała?

Poprosiliśmy o komentarz do tej sprawy Macieja Zalewskiego, głównego specjalistę ds. komunikacji w łódzkim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Dowiadujemy się, że wysokość siatek odgradzających biegnących wzdłuż autostrady waha się od 2,20 do 2,40 m (w terenie leśnym).  

Cała infrastruktura, w tym wspomniane siatki, kontrolowane są na bieżąco każdego dnia. Maciej Zalewski zapewnia, że siatki, jakie zastosowane są w okolicy wypadku, są zgodne z projektem i warunkami technicznymi dla autostrad.

- Wszystkie urządzenia i cała infrastruktura drogowa w tym ogrodzenia kontrolowane są na bieżąco. Po wypadku  z udziałem łosia do którego doszło na autostradzie A1, dodatkowo skontrolowano wszystkie siatki odgradzające i nie stwierdzono uszkodzeń. Zamknięte były też wszystkie bramy technologiczne. To, w jaki sposób zwierzę znalazło się na drodze, wyjaśni prowadzone dochodzenie – zaznacza Maciej Zalewski.

Dodaje przy tym, że nie można wykluczyć, że łoś dostał się na A1 poprzez pobliski węzeł Kutno Północ. Maciej Zalewski podkreśla, że na węźle nie da się całkowicie wygrodzić jezdni.

Warto także dodać, że w związku z rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń wszystkie przejścia dla zwierząt wzdłuż A1 od Tuszyna do Gdańska zostały zagrodzone. Zwierzęta szukają innych miejsc w których mogą się przemieszczać. Na autostradzie ustawiono znaki ostrzegające przed zwierzyną leśną. Takie ostrzeżenia znajdują się również w miejscu w którym doszło do sobotniego wypadku.

Warto w tym miejscu podkreślić, że łoś bez większego problemu jest w stanie przeskoczyć nad siatką liczącą ok. 2 metry wysokości. 

- Apelujemy o ostrożność. Obecna pora roku, zbliżająca się zima, szybciej zapadający zmrok, poranne mgły, a także jazda samochodem pomiędzy lasami jest doskonałą okazją na spotkanie dzikiej zwierzyny np, sarny, dzika czy łosia. Zwierzęta na drodze mogą pojawiać się nie tylko w nocy, o zmierzchu bądź o świcie, lecz przez całą dobę. Od dróg nie odstrasza ich nawet hałas samochodów, bardzo łatwo wtedy o zdarzenie drogowe. Dostosujmy prędkość do panujących na drodze warunków – podkreśla podkom. Edyta Machnik z KPP Kutno.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 5 miesięcy temu | ocena +4 / -0

    Alibaba

    Prokuratura ma słabych pracowników. Los wszedł przez bramę jestem tego pewny na 100% panowie którzy kosza trawniki otwieraja i nie zamykaja bram za sobą a codzienne kontrolowanie tych siatek i bram pozostawię bez komentarza

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -1

    bbnmk

    yebane zwierzęta...

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    boruta58

    utostrada to biedna firma iskad wezmie na odszkodowanie

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    BORYTA58

    SKORO SIE PORUSZAL TO NAPEWNO PRZEKROCZYL , PRZECIEZ LOS NIE MOZE BYC WINNY,PRZECIEZ NIE ZYJE

  • 5 miesięcy temu | ocena +3 / -0

    Wstyd

    "Prokuratura podaje, że skoda poruszała się z prędkością ok. 140 km/h, a więc kierowca tylko nieznacznie przekroczył prędkość." Nie wiem kto pracuje w prokuraturze, ale wiem, że nie znają przepisów ruchu drogowego, skoro nie wiedzą jaka jest dipuszczana prędkość na autostradzie.

    • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -0

      Dag

      Na autostradzie pojazdy poniżej 3,5 tony mogą poruszać się z prędkością 140 km/h o ile znaki jej nie obniżają

    • 5 miesięcy temu | ocena +1 / -0

      No nie

      Prokuratura podała a redakcja dopowiedziała... nie znając przepisów !!!