Budowa największego ośrodka geotermalnego w Polsce odwleka się już od dłuższego czasu. Termin rozpoczęcia budowy przesuwano z roku na rok. Ostatni termin zakładał początek prac na wiosnę 2011. Wartość projektu to prawie 300 mln złotych. Dużą część, bo 72 miliony, miasto miało otrzymać z funduszy unijnych. Przyszłość maluje się jednak raczej w ciemnych barwach. Władze województwa zarzucają miastu złe przygotowanie wniosku.
- Projekt zawiera liczne wady. Przede wszystkim jest to projekt duży, który musi mieć notyfikację Komisji Europejskiej - powiedział w rozmowie z Kurierem Mazowieckim marszałek województwa Adam Struzik. - Próba podzielenia go na część komercyjną i niekomercyjną była próbą nieudolną.
- Wniosek od 18 stycznia znajduje się na etapie oceny strategicznej i merytorycznej oraz oceny wykonalności - potwierdza Marta Milewska, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. - Trwa to nie dłużej niż 45 dni od momentu podjęcia decyzji o przekazaniu wniosku o dofinansowanie projektu kluczowego do oceny.
Pod znakiem zapytania stoi również pozyskanie prywatnego inwestora, który wyłożyć miałby pozostałą część kwoty potrzebnej na budowę. Władze miasta mimo wszystko planują warunkowo rozpocząć budowę i w jej trakcie starać się o notyfikację Komisji Europejskiej. Pozwolenie na budowę na wniosek inwestora wciąż pozostaje jednak zawieszone w Starostwie Powiatowym.
Tymczasem do Urzędu Miasta w związku z Termami wpłynęła faktura opiewająca na 6 mln złotych. Nieoficjalnie mówi się o banku, który upomniał się o pieniądze za dotychczasowe zabezpieczenie finansowe powołanej spółki Termy Gostynińskie.