Arktyczne uderzenie tuż przed weekendem majowym
Najnowsze prognozy wiązkowe nie pozostawiają złudzeń - do kraju szerokim strumieniem zacznie napływać masa mroźnego, arktycznego powietrza. To zjawisko zwane potocznie zimnymi ogrodnikami, w tym roku przyjdzie nieco wcześniej i z dużo większym rozmachem.
W praktyce oznacza to przede wszystkim gwałtowny spadek temperatury, który będziemy mogli odczuć już w ostatnich dniach kwietnia.
Śnieżyce zamiast słońca
Najbardziej niepokoją sygnały dotyczące opadów. Przewiduje się wystąpienie tzw. burz adwekcyjnych. To dynamiczne zjawiska, podczas których z północy na południe będą przemieszczać się chmury niosące przelotny, ale bardzo intensywny śnieg i krupę śnieżną. Jakby tego było mało, model GFS, uznawany za jeden z najważniejszych w meteorologii, kreśli jeszcze czarniejszy scenariusz. Nie wyklucza on wystąpienia opadów o dużym natężeniu, co mogłoby doprowadzić do powstania pokrywy śnieżnej i lokalnych śnieżyc w samym sercu wiosny.
Co z majowym weekendem?
Pogoda na samą majówkę dalej jest gorącym tematem dyskusji synoptyków. Nad Europą utknął wielki układ niskiego ciśnienia, który działa jak brama - niestety taka, która wpuszcza do nas tylko mróz z północy, a blokuje całe ciepło z południa.
Synoptycy, co prawda, jeszcze spierają się o szczegóły, ale co do jednego są zgodni. Będzie chłodno, a miejscami wręcz lodowato.
Komentarze (0)