Paryski podtekst i niespełnione marzenia o rewanżu
Rywalizacja ta od samego początku budziła ogromne emocje nie tylko ze względów czysto sportowych. Spotkanie niosło ze sobą szczególny podtekst społeczny, biorąc pod uwagę to, jak wielu Marokańczyków mieszka obecnie na terenie Francji, a w szczególności w jej stolicy. Przed pierwszym gwizdkiem arbitra było rzeczą oczywistą, że po zakończeniu gry Paryż z pewnością szybko nie zaśnie. Do końca nie było jednak wiadomo, z jakiego powodu i która grupa kibiców będzie miała tej nocy powody do radości.
Dla piłkarzy z Maroka starcie to miało być także idealną okazją do wyrównania dawnych rachunków z Francuzami. Choć podczas poprzedniego mundialu w Katarze reprezentacja Maroka osiągnęła największy sukces w całej swojej dotychczasowej historii, to ich marsz po medal został zatrzymany w półfinale właśnie przez Trójkolorowych. Ambitny plan afrykańskiego rewanżu na tegorocznych mistrzostwach zakończył się jednak niepowodzeniem, a Marokańczycy musieli uznać wyższość rywali.
Dominacja od pierwszych minut i niewykorzystana jedenastka
Od samego początku spotkania warunki na murawie dyktowali Francuzi, którzy zepchnęli swoich przeciwników do głębokiej defensywy i niemal nie opuszczali połowy boiska należącej do Maroka. Już w 4. minucie rywalizacji Kylian Mbappé poddał poważnej próbie czujność marokańskiego bramkarza. Yassine Bounou zdołał jednak interweniować. Dosłownie chwilę później marokański golkiper musiał popisać się kolejną kapitalną paradą, parując niebezpieczny strzał głową, który oddał Dayot Upamecano.
Francuska drużyna bezustannie kreowała groźne sytuacje, lecz przez długi czas brakowało jej odpowiedniej skuteczności. Najlepsza okazja do otwarcia wyniku meczu pojawiła się w 28. minucie. Po faulu, którego dopuścił się Noussair Mazraoui na dynamicznie szarżującym Mbappé, sędzia główny zdecydował się na analizę sytuacji z wykorzystaniem systemu VAR. Po wideoweryfikacji arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany kapitan Francuzów, jednak nie zdołał zamienić tej szansy na gola. Bono idealnie wyczuł intencje strzeleckie lidera rywali i w świetnym stylu obronił rzut karny.
Marokańczycy przez niemal całą pierwszą połowę skupiali się wyłącznie na zadaniach obronnych i przez bardzo długi czas nie oddali ani jednego strzału w stronę bramki przeciwnika. Przed przerwą Francuzi byli blisko zdobycia bramki jeszcze raz – potężne uderzenie z dystansu, którego autorem był Lucas Digne, zatrzymało się na poprzeczce. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej części gry Maroko stworzyło realne zagrożenie, egzekwując niebezpieczny rzut wolny sprzed pola karnego. Do wykonania stałego fragmentu podszedł Achraf Hakimi, jednak posłał futbolówkę obok bramki.
Mistrzowskie show w drugiej połowie
Po zmianie stron boiska obraz gry nie uległ zmianie, jednak Francuzi wreszcie znaleźli sposób na udokumentowanie swojej przewagi. W 60. minucie Kylian Mbappé zrehabilitował się za wcześniejsze potknięcie z rzutu karnego i celnym strzałem otworzył wynik, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 1:0. Trójkolorowi postanowili pójść za ciosem i zaledwie sześć minut później, w 66. minucie spotkania, zadali kolejny cios. Na listę strzelców wpisał się Ousmane Dembélé, podwyższając rezultat na 2:0. Marokańczycy nie byli już w stanie odpowiedzieć na tak dobrze dysponowaną francuską kadrę.
Dzięki temu zwycięstwu magiczna Francja wywalczyła awans do półfinału Mistrzostw Świata 2026. Oznacza to również, że Francuzi mają już zapewnione zdobycie medalu na trzecim mundialu z rzędu. Maroko natomiast kończy swój udział w tegorocznym turnieju na etapie ćwierćfinału.
Francja 2:0 Maroko
60' Mbappe
66' Dembele
Francja: Maignan, Kounde (87' Gusto), Upamecano, Saliba, Digne, Kone (70' Zaire-Emery), Rabiot, Olise, Dembele, Doue (77' Barcola), Mbappe (77' Mateta)
Maroko: Bounou, Hakimi, Diop, Mazraoui, Salah Eddine (74' El Ouahdi), El Aynaoui, Bouaddi (62' Amrabat), Ounahi, Talbi (85' Sbai), Diaz (74' Yassine), El Khannouss (62' Rahimi)
Komentarze (0)