Reklama

Reklama

Ktoś wyrzucił psa z samochodu do rowu. "Przerażona siedziała i czekała na pseudowłaścicieli" [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Niestety kolejny raz przekonujemy się o tym jak bezduszni potrafią być niektórzy ludzie. Działająca w powiecie kutnowskim inicjatywa Cztery Łapy Żychlin poinformowała o suczce, którą według świadków ktoś wyrzucił z samochodu i zostawił w rowie. Na szczęście losem psiaka przejęła się przypadkowa osoba.

Reklama

- Ta śliczna, smutna ale bardzo pragnąć kontaktu z człowiekiem sunia w typie labradora została w dniu drugiego sierpnia wypchnięta z busa wprost do przydrożnego rowu. Tak mówią świadkowie tego zdarzenia. Przerażona siedziała przy drodze i czekała, aż jej pseudowłaściciele po nią wrócą. Nie wrócili. Jednak pojawił sie anioł. Pani Aneta zobaczywszy tę kupkę nieszczęścia nie przeszła obojętnie. Otoczyła ją opieką i szukała pomocy – informują w mediach społecznościowych wolontariusze Czterech Łap Żychlin.

Psiak trafił do jednego z domów tymczasowych inicjatywy z Żychlina. Kira – bo tak dostała na imię – następnego dnia miała zostać zgłoszona władzom gminnym. Wielce prawdopodobne było, że potem trafi do schroniska.

Kira jednak tak zauroczyła swoich tymczasowych opiekunów, że ci już wiedzieli, że tak spokojnego i ufnego psa nie będą chcieli nikomu oddać.

- Gmina Sanniki nie współpracuje z organizacjami prozwierzęcymi i oddaje wszystkie bezdomne psy do schroniska. Nie mogliśmy jej oddać, dlatego teraz musimy uzbierać na leczenie I profilaktykę. Okazało sie, że najbardziej prawdopodobną przyczyną porzucenia suni było to, że jest szczenna – opisują Cztery Łapy.

Jednym z głównych celów Czterech Łap jest walka z bezdomnością zwierząt. Kira przeszła więc kastrację aborcyjną. Przy okazji oczyszczono jej uszy w których rozwijało się zapalenie.

- Suczka musiała dostać lek Neptra w obydwie małżowiny ( koszt samego leku to 160 zł). Od razu widać, że poczuła sie lepiej. Uszy przestały boleć. Po kastracji otrzymała kroplówkę, ubranko oraz antybiotyk i lek przeciwbólowe. Miała tez wykonane USG.  Anonimowa osoba pokryła sam zabieg kastracji, a my potrzebujemy uzbierać ok 500 zł na leki, kontrole, profilaktykę i leczenie uszu – dodają wolontariusze.

Zbiórka na leczenie Kiry prowadzona jest W TYM MIEJSCU i wspólnie z wolontariuszami zachęcamy do dołożenia swojej cegiełki. Jak piszą na koniec wolontariusze:

- Mogliśmy oddać ją gminie, która wysłałaby ją do schroniska, ale gdy już weszła do domu tymczasowego i rozłożyła się wygodnie na łóżku, odetchnęła ze spokojem i z miarowym oddechem usnęła czując się bezpiecznie - po prostu nie mogliśmy jej tego zrobić.  Ludzie nie przestaną nas zadziwiać. W wielu gminach są darmowe kastracje, a oni i tak rozmnażają, wyrzucają, zabijają... jakim  trzeba być gnojkiem aby tak upaść? 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy