Reklama

Reklama

Putina określa jako "to coś", chwali kutnowski bimber. Ciekawa rozmowa z generałem z Kutna [WIDEO/ZDJĘCIA]

Opublikowano: wt, 22 mar 2022 09:09
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia W ubiegłym tygodniu gościem Roberta Mazurka w programie Hejt Park emitowanym w Kanale Sportowym był pochodzący z Kutna generał Jarosław Kraszewski. Oficer w głównej mierze mówił o swoich spostrzeżeniach dotyczących wojska i wojny na Ukrainie, z jego ust padło sporo słów krytyki odnośnie rosyjskiej armii, lecz poruszając inne wątki mówił np. o bimbrze. Jego zdaniem nasze miasto nie ma powodów do wstydu jeśli chodzi o ten trunek.

Reklama

Generał Jarosław Kraszewski urodził się w Kutnie. W swojej wojskowej karierze ma m.in. studia w Akademii Dowódczo-Sztabowej Armii Stanów Zjednoczonych. Służył w Iraku, potem w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Dowodził 32 Śląską Brygadą Artylerii, Wielonarodową Brygadą w Lublinie, był szefem Wojsk Rakietowych i Artylerii. Posiada stopień doktora nauk wojskowych. Od lipca 2019 roku na emeryturze.

"Źle postawisz znaczek - będą ginąć ludzie"

W programie prowadzonym przez Roberta Mazurka w Kanale Sportowym odpowiadał na cały szereg pytań. Wśród nich znalazło się to, jak czuje się dowódca, który wysyła żołnierzy a część z nich ginie generał odpowiedział:

- Źle. Na początku człowiek zastanawia się czy nie popełnił błędów. Na szkole oficerskiej miałem wykładowcę z taktyki. Na mapach komunikujemy się znaczkami taktycznymi. Wykładowca zawsze nam tłumaczył – Pamiętaj, każdy znaczek to są ludzie. Źle go postawisz, ludzie będą ginęli – mówił gen. Jarosław Kraszewski.

Generał o prezydencie Federacji Rosyjskiej wypowiadał się bardzo krytycznie, nie używał nawet jego imienia i nazwiska określając go jako „to coś”, lub „czynnik decyzyjny”.

- Wojna z natury rzeczy wiąże się z tym, że giną ludzie, giną żołnierze. Z wojną niestety wiążą się też straty w ludności cywilnej, nie pasuje to do pojęcia wojny humanitarnej. To co dzieje się na Ukrainie, to co wymyśliło sobie „to coś” co siedzi teraz gdzieś w bunkrze na Uralu czy Kaukazie, bo dokładnie nie wiemy gdzie „to coś” siedzi, bo trudno „to” nazwać człowiekiem, wydając takie polecenia łamie się wszelkie kanony człowieczeństwa – podkreślał generał.

Mówił o tym, że Putin odciął się od świata i zamknął się „w bańce”. Stwierdził, że prezydent Rosji wyzbył się wszelkich zasad rządzących współczesnym światem. Dodawał, że wszyscy dyktatorzy w pewnym etapie swoich rządów się alienują, przywoływał tu przykłady Stalina i Lenina.

Generał krytycznie o armii rosyjskiej

Generał uważa, że Rosja źle przygotowała się do inwazji na Ukrainę bazując na wiedzy społeczno-politycznej o tym kraju z 2014 roku, lub z jeszcze wcześniejszych lat.

Robert Mazurek pytał o strategię ataku przyjętą przez Rosjan uważając, że ta w głównej mierze opierała się na konwencjonalnych i staroświeckich metodach, takich jak wysyłanie ludzi zamiast nowoczesnego sprzętu takiego jak drony. Przywoływał tu przykład wojny o Karabach – mówił, że Ormianie mieli czołgi, ale Azorowie nowoczesne drony.

- To stare myślenie, jeszcze postradzieckie. Gdzie oni mieli nabyć nowego doświadczenia i wiedzy? Przecież ci ludzie nigdzie nie studiują. Współczesna i przyszła wojna będzie polegała na masowym użyciu bezpilotowych systemów powietrznych, dronów, robotów, które będą działały w trybie autonomicznym (…) Ukraińcy dysponują materiałami z rozpoznania satelitarnego. Wiedzą dokładnie gdzie są rosyjskie zgrupowania i wiedzą jak organizować te chirurgiczne uderzenia – opisywał gen. Kraszewski.

Odpowiadając na pytanie jednego z widzów o to co musiałoby się stać by konflikt na Ukrainie wygasł odpowiedział, że jednym z takich wydarzeń byłoby niezadowolenie społeczne, protesty i zamieszki w Rosji, które podsycaliby oligarchowie. Jako drugie z wydarzeń wymienił wyczerpanie logistyczne rosyjskich wojsk. 

Mówił też o błędach popełnianych przez Rosjan, takich jak ustawianie odkrytej w otwartym polu artylerii, czy dopuszczeniu do tego, by Ukraińcy wyprzedzali ich ruchy niszcząc infrastrukturę np. mosty.

- Nikt nie przewidział, że trzeba ze sobą zabrać mosty pontonowe, a jeżeli nawet one były na wyposażeniu to ich przepustowość jest bardzo niewielka. Trzeba je ściągnąć, wybudować itd. – podkreślał gen. Kraszewski.

Mówił o tym, że rosyjscy żołnierze nie są dobrze wyszkoleni i mogą być okłamywani, kiedy mówi im się, że np. jadą na ćwiczenia, a oni tak naprawdę lądują w obcym kraju. Wspomniał, że część z tej rozsądniejszej części oficerów może być zastraszana, dlatego Rosjanom tak trudno walczy się na Ukrainie. 

Rosjanie kłamią na temat liczebności i jakości swoich wojsk?

Zaznaczał, że Ukraińcy wolą walki i męstwem dążą do ostatecznego sukcesu, twierdził też, że Rosja ostatecznie tę wojnę przegra.

- Powtórzę po kimś, nie pamiętam dokładnie kto to powiedział. Ukraina na pewno już to wygrała. Nie mówię o polityce, nie jestem politykiem. Militarnie też wygrała. Zdecydowanie mniejsza armia - to nie znaczy, że gorsza - stawiła czoła potędze, dalej stawia i śmiem twierdzić, że długo będzie stawiać, aż do ostatecznego zwycięstwa. Tę potęgę traktujmy w cudzysłowie, bo jak pokazują doniesienia z pola walki wokół miast ukraińskich, to tempo działań rosyjskich praktycznie się zatrzymało. Jestem artylerzystą i moje serce jest przy artylerii. Artyleria jest jedynym środkiem walki, który wykorzystuje się 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu w każdych warunkach pogodowych i terenowych. W użyciu wojsk rakietowych i artylerii Rosjanie są dobrzy, wiedzą o tym. W tej chwili to najprostsza metoda załamania woli mieszkańców miast i sił zbrojnych Ukrainy do dalszej walki – analizował generał.

Stwierdził, że Ukraińcy wygrywają, ponieważ walczą u siebie, na terenach, które doskonale znają, a Rosja przez bazowanie na danych sprzed lat źle przygotowała się do walk z Ukraińcami, oblężeń miast i panowaniem nad zajętymi ziemiami.

Zaznaczał, że Rosja nie ma interesu w tym, by spoglądać w stronę Polski, zwłaszcza po – jak to określił – blamażu, którym okryła się na Ukrainie. Mówił, że rzucenie rękawic państwom NATO skończyłoby się totalną klęską państwa rządzonego przez Putina, a jego wojska już są i będą jeszcze bardziej wyczerpane. Odpowiadając na jedno z pytań powiedział, że liczba rosyjskiego sprzętu i liczebności podawana w oficjalnych komunikatach i informacjach może być zakłamana i zawyżona, a ich jakość może być wątpliwa.

Brak pieniędzy jako główny problem polskiego wojska

Odnosząc się już do polskich wojsk stwierdzał, że kupno amerykańskich czołgów Abrams ma swoje uzasadnienie, bo oprócz Leopardów mamy w większości dość wiekowy sprzęt. Mazurek zasugerował, że może lepiej zainwestować w drony, na co generał odpowiedział, że nie musimy kupować ich z zewnątrz, bo sami umiemy wyprodukować wysokiej jakości bezzałogowe statki powietrzne. 

Stwierdził, że polska artyleria jest jedną z najlepszych na kontynencie, nasze wojsko dysponuje dobrej jakości środkami łączności cyfrowej, systemem kierowania ogniem i radarami. 

Na pytanie o to czego polska armia nie ma odpowiedział krótko – budżetu. Jeśli chodzi o konkretne elementy armii, których u nas brakuje mówił o obronie przeciwlotniczej, przeciwpancernej, robotyzacji pola walki i cyberwojsku.

- Nie róbmy rewolucji, róbmy ewolucję. I ta ewaluacja po prostu musi trwać –zaznaczał odnosząc się do wydatków przeznaczanych na wojsko w naszym kraju.

Mało znany fakt o Kutnie: mamy naprawdę dobry bimber

Nie mówiono o samej wojnie na Ukrainie i wojsku, poruszono też kilka wątków pobocznych. Przykładowo w jednej z wypowiedzi generał przyznał, że nie jest abstynentem i tu pojawił się wątek naszego miasta z którego gen. Kraszewski pochodzi.

- Strasznie lubię podział, tą jasną definicję pijaka i alkoholika. Alkoholik pije, bo musi. Pijak pije, bo lubi. Ja się kwalifikuję do tej drugiej grupy – mówił generał który odpowiadając na pytanie Mazurka dodał, że obecnie bardzo ceni sobie whisky.

Stwierdził, że rzadko delektuje się alkoholem, ale oprócz whisky lubi też – chociaż jak podkreślił nie powinien tego mówić - dobrze zrobiony bimber.

- Pozdrawiamy zatem mieszkańców Podlasia – mówił Mazurek.

 

- Bardziej Dolnego Śląska i mojego rodzinnego Kutna – odparł generał

 

- Nie no, niech się Pan nie gniewa, gdzie tam w Kutnie bimber pędzą? – pytał Robert Mazurek.

 

- Proszę Pana, zapraszam. Nie podam adresu, bo przyjaciel się obrazi

 

- Wie Pan, jak w Kutnie jest brzydko?

 

- Właśnie nie, miasto się absolutnie zmieniło – podkreślał gen. Karszewski

 

- Miasto miastem. Tam nikt nie był w mieście, tam wszyscy są na dworcu tylko – ripostował prowadzący Hejt Park.

 

- No nie… no dworzec może akurat się nie udał – mówił oficer

 

- Tam pękają oczy, jak śpiewał Kazik – przypomniał Mazurek.

"Gdzie my pochowamy tych wszystkich Rosjan gdyby tu przyszli?"

Generał jednej z dzwoniących kobiet w punktach odpowiadał, dlaczego nie warto bać się rosyjskiej inwazji na Polskę. Wspomniał o przytoczonych powyżej wątpliwościach dotyczących rosyjskich wojsk, przypomniał o polskich żołnierzach partyzantki, ale mogliśmy tam też usłyszeć typowo koszarowy humor.

- Słyniemy z wielu wspaniałych rzeczy, ale jedna jest znamienna. Zbudowaliśmy, stworzyliśmy, wyszkoliliśmy i użyliśmy najlepszą na świecie partyzantkę. Nikt tego od nas lepiej nie zrobił. Ostatnia rzecz, która Panią przekona – nawet gdyby oni tu przyszli, ale nie zdecydują się tu przyjść – to my podejmiemy walkę. Tylko Szanowni Państwo, gdzie my ich wszystkich pochowamy? – pytał gen. Kraszewski.

To nie jedyne przykłady żołnierskiego poczucia humoru jakie padły w tej rozmowie, oraz nie jedyne ciekawe spostrzeżenia generała na temat Ukrainy, Rosji, polskiego wojska itd. Po więcej zapraszamy do poniższego materiału.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)