Reklama

Reklama

Szpital o incydencie na SOR: jak sytuacja wyglądała z perspektywy lekarzy?

Opublikowano: czw, 3 gru 2020 13:54
Autor: | Zdjęcie: toza

Szpital o incydencie na SOR: jak sytuacja wyglądała z perspektywy lekarzy? - Zdjęcie główne

Prezes szpitala odnosi się do incydentów z udziałem ratowników medycznych i lekarzy. | foto toza

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Na naszych łamach informowaliśmy o incydentach w Kutnowskim Szpitalu Samorządowym z udziałem lekarzy i ratowników medycznych. Do sprawy kolejny raz – tym razem dużo obszerniej niż poprzednio – odnosi się dyrekcja placówki.

Reklama

O sprawie pisaliśmy TUTAJ i TUTAJ. Po ukazaniu się na naszych łamach wspomnianych publikacji oraz po korespondencji dyrektora naczelnego Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego zarząd Kutnowskiego Szpitala Samorządowego powołał wewnętrzny zespół, który zbadał sytuację opisywaną w przywołanych wyżej artykułach i korespondencji w celu obiektywnej oceny sytuacji po poznaniu argumentacji obu stron konfliktu.

Teraz Artur Gur, prezes Kutnowskiego Szpitala Samorządowego, dzieli się z nami krótkim opisem sytuacji z relacji lekarza dyżurnego. 

- W niedzielę 15 listopada ok. 17:00 zespół ratownictwa medycznego przyjechał z pacjentką podejrzaną o zachorowanie COVID-19, przekazując ją na stronę czystą (strona czysta dedykowana pacjentom niezakaźnym). Lekarz dyżurny SOR zgodnie z procedurą poprosił o przejechanie z pacjentką do strefy brudnej, znajdującej się z innej strony budynku. Lekarz zespołu ratownictwa wobec tej prośby zaczął agresywnie wypowiadać się, a skala jego agresji rosła z każdą minutą. Nadmienić należy, iż  również ratownicy medyczni opuścili karetkę pogotowia, pozostawiając pacjentkę bez opieki, w sytuacji kiedy to zespół ratownictwa odpowiada za zdrowie i życie pacjenta do chwili przekazania go pod opiekę personelowi SOR-u – czytamy w piśmie podpisanym przez prezesa szpitala.

Artur Gur relacjonuje, że lekarz karetki pogotowia zawiadomił policję, która po krótkiej interwencji, wobec braku zasadności zgłoszenia opuściła miejsce zdarzenia. Prezes dodaje, że decyzja o przyjęciu Pacjentki do szpitala została podjęta zanim pojawiła się Policja, po konsultacji telefonicznej z lekarzem koordynatorem WSRM w Łodzi. 

- Nadmienić należy iż ostatecznie u chorej potwierdzono zakażenie COVID-19, a nie zastosowanie się zespołu karetki do obowiązujących procedur naraziło personel strony czystej na zakażenie SARS-CoV-2. W ramach podjętych działań przeprowadzono rozmowy z personelem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, wskazując na potencjalną możliwość zachowań agresywnych wobec pracowników Szpitala, oraz uczulając na konieczność hamowania wyrażania własnych emocji w sytuacjach konfliktowych. Ponadto uważamy, że postępowanie zespołu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego merytorycznie i organizacyjnie przebiegało zgodnie z przyjętymi zasadami przyjęć pacjentów w szpitalu covidowym – podkreśla Artur Gur.

Dyrekcja szpitala dodaje, że to nie pierwszy raz kiedy podobne incydenty mają miejsce, z udziałem jednego konkretnego lekarza karetki. 

- W przyszłości rozważamy podejmowanie odpowiednich kroków prawnych w celu wyeliminowania podobnych agresji – zapowiada Artur Gur.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)
  • rok temu | ocena +0 / -1

    Mieszkaniec

    Jak to nowy prezes ładnie łyka co powie jemu ta zakłamana ekipa sor.smacznego

  • rok temu | ocena +6 / -2

    Kutnowiak

    To nie wina ratowników poprostu ten lekarz na sorze jest nastawiony anty dla pacjentów najlepiej żeby wigole ich nie było ti by nie musiał nic robić

    • rok temu | ocena +1 / -0

      fuj

      Panie, mistrzowie z karetki powinni dostac mandaty i nałożona kare sanepidowska za wejscie do czystej strefy szpitala w skażonych kombinezonach!! Mogles tam byc tez Ty z jakims urazem i mogli Cie zakazic. Narazili zdrowych pacjentow, Personel, ktory w tym miejscu nie jest zabezpieczony w kombinezon oraz wyłączyli SOR na pewien czas ze wzgldu na koniecznosc dezynfekcji. po to są strefy wyznaczone, o ktorych mistrzowie wiedzieli, zeby sie do tego stosować. Rownie dobrze mogliby Ci podjechac na podwyrko i zostawic pacjenke ci w izbie czy sieni.

  • rok temu | ocena +8 / -4

    Smutne

    A gdzie w tym wszystkim Pacjentka, szanowni Panowie. Kto o tej Pani pomyślał jak się przepychaliscie na słowa. Nie wstyd wam, po obu stronach i nie żal tej kobiety? Leży przerażona Covidem pewnie w tej karetce a ci muszą swoje udowodnić...

    • rok temu | ocena +11 / -13

      anonim

      Do ,,Smutne". Rzecz w tym, że pacjentce wmówiono covidową chorobę, której wcale nie ma.

      • rok temu | ocena +15 / -7

        anonim

        Grypy tyż ni ma. I HOVa tyż ni ma bo ich nie widać. Zimia jest płaska, bo widzę to jak idę z roboty.