Reklama

Reklama

Ukraińskie dzieci w kutnowskich szkołach. "One mają swoje przeżycia, czasami chcą być z tym same"

Opublikowano: czw, 17 mar 2022 06:00
Autor: | Zdjęcie: poglądowe

Ukraińskie dzieci w kutnowskich szkołach. "One mają swoje przeżycia, czasami chcą być z tym same" - Zdjęcie główne

Dzieci uchodźców z Ukrainy są przyjmowane do kutnowskich szkół i przedszkoli. Urząd Miasta podał szczegóły | foto poglądowe

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Kutnowskie szkoły i przedszkola są gotowe zapewnić naukę i opiekę uchodźcom. Takie deklaracje padły z ust Naczelnika Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Kutnie. Przy okazji zapewniał, że dzieci uciekające z pogrążonej w wojnie Ukrainy nie "wskakują" na miejsca małych kutnian będących w trakcie procesu rekrutacji.

Reklama

Kutno: pierwsze działania ws. edukacji już w dniu inwazji Rosji na Ukrainę

Wczoraj informowaliśmy o kulisach pomocy, która w naszym mieście udzielana jest uchodźcom. Radnym przedstawiono też jak to wygląda jeśli chodzi o edukację.

Wojna na Ukrainie wybuchła w czwartek 24 lutego w trakcie trwania ferii zimowych. Mimo to Wydział Edukacji Urzędu Miasta w Kutnie za zgodą prezydenta miasta podjął działania już w dniu inwazji wojsk rosyjskich na naszych wschodnich sąsiadów.

- Mimo, że dyrektorzy przebywali na urlopach, wysłaliśmy informację do wszystkich, by od poniedziałku objąć opieką dzieci ukraińskie, które już były u nas w szkołach. Chcę powiedzieć, że do czasu wybuchu wojny w kutnowskim systemie oświaty mieliśmy 48 Ukraińców. Na dobrą sprawę nasze działania trochę wybiegły poza regulacje ustawowe, bo już od drugiego czy trzeciego marca zaczęliśmy przyjmować pierwsze dzieci do przedszkoli i szkół  – mówił Jarosław Kotliński, Naczelnik Wydziału Edukacji.

Pierwszą przyjętą koncepcją była integracja, czyli przyjmowanie dzieci z Ukrainy do oddziałów w których byli już ich rodacy. 

- Najczęściej jest tak na przykład w klasach ósmych. Jeśli dyrektor decyduje o przyjęciu dziecka do ósmej klasy to najczęściej w sytuacji, kiedy już tam jest ukraińskie dziecko i może pośredniczyć w różnego rodzaju wydarzeniach, czy też sytuacjach trudnych – zaznaczał J. Kotliński.

Miasto uspokaja zaniepokojonych rodziców

Niedawno pojawiło się rozporządzenie zwiększające limity przyjęć. J. Kotliński mówił, że przy przywołanej przez niego koncepcji nie ma powodów do obaw. Na dzień 14 marca w Kutnie było 152 wolnych miejsc w przedszkolach, 620 miejsc w szkołach i 17 miejsc w punktach przedszkolnych.

- Nie podejrzewam, żeby wszystkie te miejsca się zapełniły. Przy czym chcę uspokoić, bo docierają do nas informacje od niezadowolonych rodziców, że dzieci ukraińskie przyjmowane do przedszkoli zajmują miejsca dla dzieci w trakcie rekrutacji. Oczywiście tak nie jest. Rekrutacja odbywa się zgodnie z dotychczasowymi przepisami prawa, te dzieci przyjmowane są na wolne miejsca z takim zastrzeżeniem, że do końca sierpnia w takim przedszkolu jest miejsce dla takiego ukraińskiego dziecka, a jeśli zostanie ono u nas dłużej to wtedy znowu zgodnie z przepisami decyzją dyrektora zostanie przyjęte do innego przedszkola, jeśli w dotychczasowym nie będzie miejsca – wyjaśniał Jarosław Kotliński.

Sposoby przyjęte przez władze Kutna – jak mówił Naczelnik – nie znalazły odzwierciedlenia w przyjętej specustawie. Tam zawarto pewne rozwiązania, ale one w obecnej sytuacji nie pomagają samorządowi.

- W żadnym miejscu nie znalazłem zapisu, że z pieniędzy wyodrębnionych w funduszu mogę zatrudniać asystenta nauczyciela mówiącego w języku ukraińskim bez kwalifikacji, a wiem, że już nawet w Kutnie jest kilku nauczycieli z pełnymi kwalifikacjami pochodzących z Ukrainy. Co więcej specustawa właściwie odnosi się tylko do tworzenia oddziałów przygotowawczych, czyli takich w których jest do 15 Ukraińców, oni oczywiście mogą być podzieleni grupami wiekowymi. My tego do tej chwili nie mamy. Tam też zakłada się, że możemy zatrudniać nauczycieli emerytów. W tych oddziałach przygotowawczych również mówi się o tym, że możemy nie przestrzegać limitu 1,5 etatu dla nauczyciela, który wynika Karty Nauczyciela – mówił Jarosław Kotliński.

Problemem migracje uchodźców z Kutna do innych miast

Ponieważ w specustawie nie ma mowy o rozwiązaniach przyjętych przez organ prowadzący dla kutnowskich szkół i przedszkoli postanowiono zorganizować spotkanie z dyrektorami wszystkich naszych placówek. Odbędzie się ono dzisiaj. 

- W piątek 11 marca o godzinie 15 do szkół podstawowych mieliśmy przyjętych 28 Ukraińców, do przedszkoli 10. Do tego włączają się również placówki niepubliczne, bo na 11 marca mieliśmy trzech Ukraińców w przedszkolu niepublicznym, 10 w szkole dla której nie jesteśmy organem prowadzącym. Już 14 marca o godzinie 15 w naszych szkołach było 42 Ukraińców, jednego w punkcie przedszkolnym i 13 w przedszkolach – wyliczał Jarosław Kotliński.

Problemem jest fakt, że niektórzy uchodźcy z dnia na dzień decydują o wyjeździe do innego miasta. Wówczas dziecko zapisane do placówki w Kutnie i wpisane do systemu informacji oświatowej (ministerstwo zapewniło, że po miesiącu zrefundowana zostałaby subwencja oświatowa) po kilku dniach trzeba wypisać. Takie sytuacje są bardzo niekorzystne dla funkcjonowania szkół i ich sekretariatów.

Obecnie największa liczba Ukraińców uczęszcza do Szkoły Podstawowej nr 4. Jest ich 14. Szef Wydziału Edukacji mówił, że wynika to z tego, że te dzieci zameldowane są na ulicy Mickiewicza, bądź przebywają w Hotelu Rondo.

- Docierały do nas słuchy, że te dzieci są zagubione. Wiecie Państwo, jak ktoś od trzech dni jest w nowym i innym systemie, to czasami może czuć się zagubiony. Dyrektorzy są wyczuleni, by reagować na każde sytuacje, natomiast wiemy, że te dzieci czasami dokonują samoizolacji. One coś przeżyły, chcą być z tym same. Na razie sobie radzimy – zapewniał J. Kotliński.

Dziś kolejne decyzje

W miejskich placówkach pracują osoby, które są w stanie komunikować się z uchodźcami. Przykładowo w Szkole Podstawowej nr 1 jest kobieta, która do Kutna przyjechała jako repatriantka. Obecnie ta osoba mniej zajmuje się dotychczasowymi obowiązkami, a więcej czasu poświęca na pomoc ukraińskim dzieciom. W innych szkołach także są osoby, które np. znają język rosyjski. 

- Nie chciałbym, żeby przez pięć godzin w klasie było dwóch nauczycieli – jeden mówiący, drugi tłumaczący. To dziecko z tej klasy wyjdzie na korytarz do swoich rówieśników, na podwórko, więc oni z językiem też muszą się zapoznawać – zauważał Naczelnik.

Każdemu obcojęzycznemu dziecku za zgodą organu prowadzącego przysługują dodatkowe godziny lekcji języka polskiego. Jeśli będzie taka potrzeba tych lekcji będzie więcej. 

Dziś ma zapaść decyzja, czy w Kutnie powstaną oddziały przygotowawcze. Jarosław Kotliński wolałby tego uniknąć, ale ostateczne postanowienia zapadną po wspomnianej wcześniej rozmowie z dyrektorami.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)