Reklama

Reklama

[WIDEO] Kutnianka kończy przygodę z Mongol Rally 2017

Opublikowano: pon, 21 sie 2017 12:43
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia To był bardzo długi i trudny miesiąc - codzienne awarie, upał, piach i... świetna zabawa! Tej przygody czwórka podróżników z pewnością nie zapomni do końca życia. Wśród nich była również kutnianka - Anika!

Reklama

O kutniance pisaliśmy jakiś czas temu na łamach naszego portalu w artykule "Kutnianka wyruszyła w rajdzie do Mongolii". Wtedy dopiero zaczynała przygodę z ekipą Polish My Sausage. Niestety, kultowy Żuk nie poradził sobie w trudnych warunkach i 17 sierpnia ekipa oficjalnie zakończyła rajd.

Niestety Żuk wylądował na kazachskim szrocie, ale kutnianka już zapowiada, że to nie koniec jej przygody z Mongol Rally i planuje wziąć w nim udział ponownie, tym razem z lepszym przygotowaniem i lepszym... samochodem. Trzymamy kciuki!

Więcej informacji o wyprawie znajdziecie na facebookowym profilu Team "Polish My Sausage"- Mongol Rally 2017.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)
  • 4 lata temu | ocena +0 / -0

    łodzianka

    Fajna dziewczyna z Kutnia.

  • 4 lata temu | ocena +1 / -1

    Piotrek

    Przygoda warta jest każdych pieniędzy. Jeden woli siedzieć w Kutnie i marudzić albo kupić wycieczkę do Chorwacji i byczyć się na plaży. Ja jak najbardziej popieram, kibicuję i podziwiam takich ludzi, którzy chcą czerpać z życia garściami.

  • 4 lata temu | ocena +0 / -0

    ...

    Ale fajna dziewczyna!

  • 4 lata temu | ocena +2 / -2

    zakopower

    hmmm, pewnie ,że szkoda choć i tak uważam ,że to była tylko kwestia czasu kiedy maszyna padnie, im później tym dalej zajadą, ponieważ bez zaplecza technicznego ,zamiennych pomp,resorów i czego tam jeszcze daleko sie nie zajedzie...poza tym żre to z 15l na 100 km , średnio 250 zł dziennie za 300 km więc nie mało .a zawsze to jakiś ślad w sieci ,że sie istnieje, mierne to ale zawsze jakaś tam zabawa, bo na poważnie tego chyba sami nie brali pod uwagę,ze dojada do mongolii , i tak mieli auto zostawić tam gdzie padnie i wracać .....już jeden taki był co miał leżącym rowerem objechać europe ...juz to widziałem ...i padł w czechach o ile pamiec mnie nie zmyla, poza tym miało być to na rowerze a okazało się miał silnik zamontowany więc jaka to jazda na rowerze....silnik padł na górkach i kicha , nóżki już się nie kręciły, ale ogólnie fajnie fajnie , sam lubię takie wyzwania .....:)

    • 4 lata temu | ocena +0 / -0

      Ana

      Żuk miał do dyspozycji benzynę i gaz, czyli koszty były mniejsze, co więcej cena wody w Kazachstanie przewyższała cenę benzyny. W niektóych krajach Azji Środkowej mieszkańcy mają paliwo za darmo, bo jest tam tego tak dużo. Ceny na świecie nie ograniczają się tylko na takich jak w Polsce :) O dostępnośći części lub możliwości ich naprawienia nie będzie się miało pojęcia, dopóki nie pojedzie się takim samochodek na taką wyprawę :) Czy żuk ma coś wspólnego z Rosją? A czy Gruzja i Kazachstan też? No właśnie. Większość części było tam dostępnych. Polish my Sausage nie dokończył rajdu nie z powodu niemożliwości naprawy lecz z braku czasu, który mieli ograniczony, co zresztą można usłyszeć na filmiku powyżej. Wydaje mi się, że ich priorytetem było dotarcie do Mongolii, a nie zostawienie "miernego śladu w sieci" :D

    • 4 lata temu | ocena +1 / -1

      anna

      Zgadzam sie ,nudy