Reklama

Reklama

Zatrzymani na kutnowskim osiedlu, jeden to syn policjanta. Mieli brać udział w zabójstwie i zakopaniu 20-latka [ZDJĘCIA]

Opublikowano: wt, 15 lut 2022 15:25
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Na jednym z kutnowskich osiedli zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy mieli uczestniczyć w zabójstwie 20-latka i późniejszym zakopaniu go w lesie. Zdaniem biegłych mężczyzna w chwili przysypywania go ziemią jeszcze oddychał. Przed Sądem Okręgowym w Płocku trwa proces w tej sprawie.

Reklama

Proces śledzą dziennikarze Portalu Płock. W trakcie ostatniej rozprawy wyszło na jaw, że dwóch z trzech oskarżonych mężczyzn zatrzymano na jednym z nowopowstających kutnowskich osiedli. Chodzi o sprawę zabójstwa 20-latka do którego doszło pod koniec stycznia 2020 roku.

Zatrzymanie w Kutnie, policja prosiła o pomoc straż pożarną

Oskarżeni mieli zwabić mężczyznę do mieszkania w Płocku, następnie go skrępować, kilka godzin wozić w bagażniku, zastraszać, dusić, dźgać nożem, a na końcu zakopać w jednym z lasów w województwie kujawsko-pomorskim.

Policjanci zeznali przez sądem, że dwóch oskarżonych – Kamil W. i Łukasz R. – zatrzymano w jednym z mieszkań w Kutnie. Zatrzymania dokonali policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Funkcjonariuszom nie udało się wejść przez drzwi.

- Dostałem informację od kolegi, który obstawiał okna mieszkania, że jedna z osób próbowała uciec balkonem. W związku z tym, że nie udało nam się sforsować drzwi wezwałem na miejsce załogę straży pożarnej. To było bodajże 1. piętro. Weszliśmy po drabinie wraz z kolegą. Po 10 minutach, może mniej, któryś z mężczyzn otworzył drzwi przesuwne. Zatrzymaliśmy ich, założyliśmy im kajdanki na ręce z tyłu. Otworzyliśmy drzwi wejściowe, następni koledzy weszli - zeznawał policjant. 

Jak opisywał, podejrzani W. i R. nie położyli się dobrowolnie na ziemi, więc użyto wobec nich chwytu obezwładniającego. To miało potrwać około 15 sekund. Założono im kajdanki i przez chwilę leżeli na ziemi. W tej kwestii ważne jest czy w tym momencie mogły powstać otarcia na ciele oskarżonych.

Jeden z zatrzymanych to syn policjanta

- Nie mieli widocznych obrażeń ciała. Nie skarżyli się podczas zatrzymania na doznane otarcia czy obrażenia ciała - mówił, choć też przyznał, że w trakcie dynamicznego zdarzenia nie miał możliwości przyjrzenia się czy zatrzymywani mężczyźni mieli jakieś widoczne obrażenia. - Nie mam bladego pojęcia jak mogły powstać obrażenia na plecach. Zastosowane przeze mnie chwyty obezwładniające nie mogły spowodować takich obrażeń. Chwyt obezwładniający polega na założeniu dźwigni, np. barkowo-łokciowej i położenia osoby zatrzymanej na podłodze. Takie położenie nie powoduje kontaktu ciała obezwładniającego z zatrzymanym. Jego istotą jest takie zatrzymanie, że pod wpływem bólu osoba sama się kładzie.

Z zeznań policjantów wynika, że na miejscu, ujawniono kluczyki do samochodu, ok. 60 tys. złotych w gotówce, atrapę broni, dużo nośników danych i telefony. 

Podczas czynności okazało się, że Łukasz R. jest synem policjanta z Gostynina

- O tym, że Łukasz R. jest synem policjanta, którego znam, dowiedziałem się wieczorem, kiedy przyjechałem na komendę na Kilińskiego - przyznał.

Konrad M. - czyli trzeci z oskarżonych- został zatrzymany w Płocku.

Długie śledztwo po brutalnym zabójstwie 20-letniego Rafała

Po sporządzeniu aktu oskarżenia prokuratura informowała, że pod koniec stycznia 2020 roku 20-letni Rafał miał zostać zwabiony przez oskarżonych do jednego z mieszkań w Płocku pod pozorem dostawy pizzy (mężczyzna pracował w pizzeri). 

Czekało na niego 3 mężczyzn (wówczas w wieku 18, 19 i 24 lat), którzy go skrępowali, przez kilka godzin wozili w bagażniku, a w końcu zabili. Ciało Rafała zakopali w lesie w oddalonej o ok. 65 km miejscowości Okalewo (gm. Rypin, województwo kujawsko-pomorskie).

Policja szybko rozwiązała sprawę i już kilkadziesiąt godzin później podejrzani byli w ich rękach. Prokuratura od początku powtarzała, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości

Śledztwo trwało jednak ponad 18 miesięcy - tyle trwało zebranie kompletu opinii biegłych. Obrońcy złożyli też wnioski o obserwację psychiatryczną - biegli ocenili, że oskarżeni byli poczytalni

- Aktem oskarżenia zostali objęci trzej podejrzani. Prokurator zarzucił im, że działając wspólnie i w porozumieniu w celu pozbawienia życia Rafała C. 27 stycznia 2020 roku zwabili go do mieszkania w Płocku, po czym bezprawnie pozbawili go wolności ze szczególnym udręczeniem, umieścili w bagażniku samochodu, a następnie przewieźli do lasu, gdzie działali ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczczególne potępienie. Doprowadzili go do stanu nieprzytomności, wrzucili do przygotowanego dołu i zasypali ziemią, powodując zgon – mówi Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Z opinii medycznej wynika, że 20-latek jeszcze żył kiedy oprawcy zasypali go ziemią

- Przyczyną zgonu było gwałtowne uduszenie spowodowane zatkaniem otworów oddechowych i unieruchomieniem klatki piersiowej, czyli niemożnością wykonywania ruchów oddechowych. Świadczą o tym dane z sekcji i okoliczności ujawnienia zwłok - przedstawił w trakcie jednej z rozpraw Wojciech Koeppe, lekarz medycyny sądowej, autor opinii sekcji zwłok ofiary.

Dodał, że ziemia była w krtani Rafała - u martwej osoby takie przemieszczenie nie byłoby możliwe. Rafał prawdopodobnie był nieprzytomny w chwili umieszczania w grobie - nie było śladów świadczących o tym, że próbował się uwolnić (jego ręce i nogi były skrępowane trytytkami). Obrońcy Konrada M. odczytali opinię lekarską z 1968 r., która dowodziła, że pyłki mogą się dostać do oskrzeli i oskrzelików po śmierci.

- Absolutnie się z tym nie zgadzam - odpowiedział Koeppe. 

Jak zeznawał, na ciele Rafała nie było śladów pobicia. Na jego szyi było m.in. 7 ran ciętych, ale jak ocenił Koeppe, nie były one przyczyną zgonu, bowiem żadne istotne naczynie krwionośne nie zostało uszkodzone. Biegły zapewniał, że powstały za życia. Przyznał, że to spory wyczyn zadać 7 ran i nie uszkodzić żadnej ważnej żyły czy tętnicy. 

Na karku Rafała stwierdzono także otarcia - niektórzy oskarżeni zeznawali, że Rafał był podduszany linką.

Oskarżeni i ofiara znali się. Jaki był motyw sprawców? Prokurator ujawnia, że chodzi o zeznania Rafała C. w innym procesie.

- Sprawcy obawiali się treści składanych przez ofiarę zeznań - mówi Śmigielska-Kowalska.

Za popełnione zbrodnie oskarżonym grozi od 12 lat do dożywotniego pozbawienia wolności.

Więcej o sprawie dowiesz się z artykułów przygotowanych przez Portal Płock.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy