Reklama

Reklama

Adrian Gralak komentuje debiut w KSW. Wiadomo, że przed nim kolejna walka! [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Adrian Gralak ma za sobą debiut w największej polskiej organizacji MMA. Na pewno nie przebiegł on po jego myśli – walkę uznano za nieodbytą po nieumyślnym faulu ze strony przeciwnika kutnianina. Zawodnik komentuje dla nas to, co działo się na gali w Nowym Sączu. Podkreśla, że do momentu faulu czuł się bardzo dobrze i z każdą chwilą łapał wiatr w żagle, oraz czuł duże wsparcie publiczności na której nie mogło zabraknąć jego bliskich. Wiemy też, że ze zdrowiem fightera na szczęście wszystko w porządku i wkrótce Adrian znów wejdzie do oktagonu KSW.

Reklama

Niecałe dwa tygodnie temu na KSW 75 w Amfiteatrze Parku Strzeleckiego w Nowym Sączu pochodzący z Kutna Adrian Gralak mierzył się z Yannem Liasse z Luksemburga, który w zawodowej karierze odniósł tylko jedną porażkę. Wygrał osiem razy, sześć razy poddawał lub nokautował przeciwników. Pięciokrotnie wygrywał już w pierwszej rundzie. 

Kutnianin natomiast w zawodowym MMA debiutował w 2019 roku. Stoczył o cztery walki mniej niż jego przeciwnik, ale żadnej z nich nie przegrał. 

Walka odbyła się w umownym limicie do 73 kg. Niestety, nie trwała zbyt długo. Już w trzeciej minucie pierwszej rundy Adrian Gralak atakując Yanna Liasse został uderzony palcem w oko. W rezultacie po konsultacji z lekarzem zdecydowano się na przerwanie starcia. 

Sędziowie zdecydowali, że z powodu faulu Luksemburczyka będzie miała ona status "no contest", czyli pojedynku nierozstrzygniętego.

Wielu oglądając debiutancką walkę A. Gralaka w KSW odnosiło wrażenie, że niefortunny faul jego rywala nastąpił w momencie w którym Polak zyskiwał kontrolę nad wydarzeniami w oktagonie po tym, jak przerwał klincz pod siatką. Gralak został uderzony w oko, gdy zawodnicy prowadzili starcie w stójce.

- Każdy zauważył, że z sekundy na sekundę i z akcji na akcję zaczynałem się rozkręcać. Coraz bardziej chciało mi się być w tym oktagonie. Szczerze to fajnie, że doszło do tych zapasów pod siatką. Dzięki temu sprawdziłem, czy rzeczywiście jest tak niebezpiecznie, ale nie poczułem, że rywal cokolwiek może mi zrobić. Anzor (Anzor Azhiev, trener – dop. red), krzyknął mi, żebym rozerwał klincz, spokojnie mogłem to zrobić – mówi Adrian Gralak.

Zawodnik dodaje, że do czasu faulu czuł się dobrze, czuł swoją przewagę fizyczną nad rywalem i walkę toczył ze spokojem. 

- Kibice byli super. Polak walczył z zawodnikiem z zagranicy. Nie znali mnie, bo gala była w Nowym Sączu, ale zareagowali na mnie bardzo fajnie. Jak wchodziłem do oktagonu to słyszałem wrzawę, jak rozerwałem klincz też słyszałem wrzawę, jak trafiałem ciosami to też super to wyglądało. Wiadomo, najgłośniej słyszałem swoich bliskich, moją narzeczoną. Kolega z Kutna też przyjechał, pokonał za mną tyle kilometrów. Naprawdę tych swoich ludzi za to szanuję – dodaje Adrian.

Opisuje, że akcja zakończona faulem miała mieć rzec jasna zupełnie inny przebieg. A. Gralak po trafieniu swojego rywala chciał iść za ciosem, wtedy został uderzony w oko. Samo to uderzenie w telewizji wyglądało – mówiąc kolokwialnie – bardzo średnio i jak mówi nasz rozmówca:

- I czułem się po tym średnio. Samo oko otworzyłem dopiero około półtora dnia po walce. Po powrocie do Warszawy od razu pojechałem do okulisty. Była to dość poważna kontuzja, ale na szczęście bez większych konsekwencji. Ale na pewno nie było to przyjemne, czułem jakbym miał w oku cały kciuk. Miałem różne kontuzje, ale żadna nie była tak nieprzyjemna, jak ta. Wiadomo, trochę w tym moja wina, trochę Yanne, ale z drugiej strony nie odskakuje się z wyprostowanymi palcami  – podkreśla zawodnik.

Z przebiegu samego fragmentu walki w którym doszło do faulu można dojść do wniosku, że reprezentant Luksemburga prawdopodobnie nie uderzył Adriana celowo, ale z drugiej strony raczej nie zrobił wszystkiego, żeby do tej sytuacji nie doszło.

- Zrobił ruch unikając ciosu. Jego ręce poszły do przodu, a głowa do tyłu, jest taki odruch. Pewnie nie chciał wyprostować palców, ale wyprostował i tyle. Zdarzają się takie rzeczy, najważniejsze, że w tym przypadku bez poważnych skutków. Słyszałem też głosy „On ci celowo tego palca włożył w oko”. Ludzie, którzy się nie znają mówią takie głupoty, że do tego doszło specjalnie. No nie, rozmawiałem z nim. Wiadomo, że dla niego to mniejszy zarobek, walkę uznaje się za nieodbytą, a przed walką wkładał wysiłek w robienie wagi i przygotowania – podkreśla fighter z Kutna.

Adrian dostał od lekarzy zgodę na treningi, może więc przygotowywać się do kolejnego starcia w klatce. Wiemy, że dojdzie do niego już niedługo, także na gali największej polskiej organizacji MMA.

- Na pewno w tym roku zobaczycie mnie w okrągłej klatce KSW, to jest już pewne – zapewnia Adrian Gralak.

Póki co dokładna data tej walki oraz rywal A. Gralaka muszą pozostać tajemnicą.

KSW organizuje w tym roku jeszcze dwie gale – pierwszą w listopadzie w Grodzisku Mazowieckim, drugą w grudniu w Gliwicach. Zawodnika z Kutna zobaczymy więc na którejś z nich. Fanów Adriana i MMA zachęcamy do odwiedzania naszego portalu – informację o szczegółach kolejnej walki kutnianina podamy od razu po oficjalnym komunikacie KSW.

W galerii zdjęcia z debiutanckiej walki Adriana Gralaka z Yannem Liasse udostępnione przez oficjalny serwis KSW (kswmma.com). Dziękujemy organizacji za zgodę na ich wykorzystanie.

Warto od czasu do czasu zaglądać na poniższe profile na facebooku:

Zawodnika rodem z Kutna możecie poznać w naszym niedawnym wywiadze.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy