Reklama

Reklama

Smród zgnilizny i złość mieszkańców gminy. Mówią o absurdzie, złożyli petycję do urzędu

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Po raz kolejny wraca temat składowania i odbioru odpadów na terenie gminy Kutno. Tym razem decyzjom włodarzy stanowczo sprzeciwiają się mieszkańcy Adamowic i Woźniakowa. W ich przypadku główny problem stanowią zalegające worki z bioodpadami, które wydzielają fetor, a przy tym przyciągają insekty. Źródłem takiego stanu rzeczy jest odbiór bioodpadów zaledwie trzy razy w roku, co mieszkańcy uważają za nielogiczne. Pismo w tej sprawie trafiło już do urzędu gminy oraz Rzecznika Praw Konsumenta.

Reklama

2 grudnia 2021 r. rada gminy Kutno ustaliła miesięczną stawkę opłaty za gospodarowanie odpadami w wysokości 38,00 zł. Z części stanowiącej 25% oplaty zwolniono właścicieli nieruchomości kompostujących bioodpady w kompostowniku przydomowym. Stawka w tym przypadku wynosi 28,50 zł. 

W bieżącym roku gmina Kutno wydzieliła z frakcji bioodpadów, odpady kuchenne biodegradowalne. Gmina tłumaczy, że ustalona w harmonogramie częstotliwość odbioru bioodpadów wynika przede wszystkim z "promowania zasady kompostowania bioodpadów". Właściciele nieruchomości, którzy nie kompostują bioodpadów, mogą każdą ich ilość dostarczyć do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych utworzonego dla gminy Kutno, w Kutnie przy ul. Łąkoszyńskiej 127. 

Zdaniem mieszkańców Woźniakowa i Adamowic, wszystko to może wyglądać dobrze co najwyżej na papierze. W praktyce, obowiązujące przepisy okazują się jednak niezwykle uciążliwe i niezrozumiałe. W związku z powyższym, mieszkańcy wnoszą o zmianę częstotliwości odbioru odpadów kuchennych na BIO.

- Uważamy za absurdalne odbieranie odpadów kuchennych w częstotliwości raz w miesiącu lub w niektórych przypadkach dwa razy w miesiącu, gdzie odpady bio odbierane są trzy razy do roku. Jest to dla nas jako mieszkańców niezrozumiałe, że odpady kuchenne, które wytwarza się w gospodarstwie domowym w małych ilościach zabierane są tak dużej częstotliwości,  natomiast odpady bio raz na kwartał. Obserwujemy sytuacje, że samochody zbierające odpady kuchenne mają puste przejazdy, a my, mieszkańcy gminy Kutno za te puste przejazdy płacimy.  - czytamy w petycji. 

Mieszkańcy wyjaśniają, że odpady kuchenne, obierki z owoców, warzyw, resztki spożywcze pochodzenia roślinnego są pożywieniem dla zwierząt hodowanych w ich gospodarstwach. Natomiast skorupki jaj, fusy po herbacie czy kawie, są doskonałym naturalnym nawozem dla ich ogrodów. Dlatego nie zależy im na tak częstych odbiorach. Największym problemem są za to zbyt rzadko odbierane odpady bio.

- przede wszystkim skoszona trawa, która leżąc w workach, gnije, śmierdzi, wabi roje much i inne robactwo. Podczas odbioru przy gospodarstwach stoi po kilkadziesiąt worków, niektóre podczas załadunku rozpadają się i wylewa się z nich zgniły odpad przed naszymi posesjami. Nasze odpady BIO gniją, śmierdzą pod domami, ze względu na zbyt rzadkie odbiory. Jesteśmy zdziwieni, że Gmina podjęła decyzje o tak rzadkim odbiorze BIO odpadów. W naszych ogrodach nie ma miejsca na duże kompostowniki, w których można by składować ogromne ilości traw i odpadów z ogrodów. Ustalenie takiego harmonogramu na terenach wiejskich jest dla nas nielogiczne - piszą mieszkańcy.  

Petycja trafiła do wójt Justyny Jasińskiej, Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Kutno oraz Rzecznika Praw Konsumentów. 

Czy i jak gmina rozwiąże zaistniały problem? Do tematu wrócimy. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy